“Bosy” podróżnik zawitał do Krosna

Fot. MWMedia

Wojciech Cejrowski opowiada miejscach, do których inni nawet nie odważyliby się pojechać, a on w nich normalnie funkcjonował.

Wojciech Cejrowski – podróżnik, poszukiwacz ginących plemion Amazonii, pisarz i publicysta, satyryk, autor programów telewizyjnych i radiowych – w miniony piątek  spotkał się z mieszkańcami Krosna w Regionalnym Centrum Kultur Pogranicza. Opowiedział o podróżach w dalekie zakątki świata. Zaprezentował także zdjęcia z wypraw. Nie zabrakło oczywiście anegdot opowiadanych “z przymrużeniem oka”. Występ Cejrowskiego obejrzały tłumy; sala RCKP dosłownie pękała w szwach.

Wielu z pewnością doskonale pamięta Wojciecha Cejrowskiego chociażby z telewizji, z jego programu “WC Kwadrans” emitowanego w telewizyjnej “Jedynce” w latach 1994-1996 i cieszącego się sporym zainteresowaniem. Znany jest także autorski cykl podróżniczy Cejrowskiego “Boso przez świat”.

Boso przez świat

Wojciech Cejrowski fascynuje się antropologią kultury. Od ponad 20 lat organizuje ekstremalne wyprawy. Zwiedził 40 krajów, był na 6 kontynentach. Odwiedza te miejsca, do których inni nawet nie odważyliby się pojechać. (…) “ wybierałem miejsca, które konkurencję zniechęcały lub odstraszały” – pisze z rozbrajającą szczerością Cejrowski w jednej ze swoich książek podróżniczych pt. “Podróżnik WC”. Jak sam przyznaje, ta właśnie książka “to tyle co notatnik z podróży – zeszyt, w którym zapisywałem na bieżąco różne historie, myśli i wydarzenia, które przeżyłem w trakcie kilkunastu ekspedycji tropikalnych”.

Boso do… Krosna

W upalne piątkowe popołudnie Wojciech Cejrowski przybył do Krosna prosto z Gdańska. Najpierw spotkał się z mieszkańcami miasta w biurze przy ulicy Piłsudskiego 1. Niejako punktem kulminacyjnym wizyty Cejrowskiego w “małym Krakowie” był wieczorny występ w RCKP.  Kilkanaście minut po godz. 19 podróżnik wyszedł na scenę, oczywiście boso i zachwycił ponad 600-osobową publiczność zapierającymi dech w piersiach fascynującymi opowieściami o podróżach. Zdobył serca widowni bezpośredniością i poczuciem humoru.

- Cokolwiek robi – zawsze z pasją – mówią o nim ci, którzy dobrze go znają. Ci, którzy go widzieli i słyszeli w RCKP mogą dopowiedzieć jeszcze, że także z wielką pasją opowiada o dalekich lądach, pobycie w dżungli, wśród Indian. Podczas swojego występu podkreślał, że podróże w dalekie zakątki świata do łatwych nie należą, dlatego nieprzypadkowo swój występ  zatytułował “Nie chcecie tam być”.

Dżungla tylko dla twardzieli

- Dostaję oferty od operatorów kamer i dźwiękowców -  mówił Wojciech Cejrowski. -  “Byłem na wojnie w Iraku, bomby na mnie leciały, pojadę z Panem do najgorszego nawet zakątka świata, bo już mnie nic po tej wojnie w Iraku nie zaskoczy” – usłyszał niegdyś Cejrowski z ust jednego ze śmiałków i odpowiedział mu tak: – Nie wytrzyma pan. – Zgłaszają się, jadą a potem już nigdy więcej nie chcą jechać – mówił znany podróżnik. Świadczy to o tym, że dżungla to nie bułka z masłem.

Szereg niebezpieczeństw czyha na człowieka w dżungli. A co tam może być? – Tarantula – największy pająk na kuli ziemskiej – opowiadał Wojciech Cejrowski. Gdy tarantula wbije kolec jadowy w człowieka, pojawia się wysoka gorączka, a gdy ktoś ma słabe serce to może nawet umrzeć… – Zbyt bliski kontakt z dżunglą kończy się utratą kontaktu ze światem – wyznał. I dodał przy tym, że w dżungli nie ma prywatności.

W menu: pędraki i zupa z małpy

A co się jada w Amazonii? – Pędraki, szaszłyki z pędraków – odpowiadał podróżnik. Oprócz niezbyt apetycznych robali jest jeszcze w dżungli amazońskiej inne pożywienie: zupa z małpy. – Zupa z małpy to jest codzienne pożywienie w dżungli, bo małpę najłatwiej upolować. Walory smakowe: takie jak polskiej dziczyzny – dodawał Wojciech Cejrowski.

Tyle że upolowana małpa przypomina człowieka i konsumowanie jej z pewnością nie jest łatwe.  -  To jest granica, którą musisz przejść, aby wejść w świat dzikich plemion – podkreślał Cejrowski. Po czym dodawał: – Nie da rady do dżungli zabrać żadnych zapasów z naszego świata. W dżungli jest taka zasada: jedz zawsze kiedy jest pożywienie, bo za chwilę może go nie być, jeśli nie zjesz – zaraz  się jedzenie zepsuje.

Spotkanie dwóch różnych światów

Kolejny obrazek: wioska dzikich, nad brzegiem rzeki. – Siedzimy tak kilka dni i czekamy na ten moment aż oni przyjdą do nas. Musimy wyczuć czy już lepiej wsiąść na łódkę i odpłynąć, czy może  jeszcze trochę poczekać – opowiadał Wojciech Cejrowski. I w końcu  nadchodzi szaman. – Następuje spotkanie dwóch różnych światów: białej cywilizacji współczesnego człowieka i indiańskiej cywilizacji dżungli. Patrzymy sobie w oczy, on do mnie gada po swojemu, ja do niego po swojemu, i rozumiemy się świetnie. Bo człowiek jest skonstruowany wedle tego samego wzorca: czy tam, czy tu są te same gesty, ta sama mimika. U nich też są idioci, chamy, są śmieszni, są łaskawi, są inteligentni, różni są. Ale idzie się dogadać – wyjaśniał podróżnik.

Spełnienie chłopięcych marzeń

Cejrowski marzył o wyprawie na Madagaskar i pojechał tam. Jak przyznawał, ta wyprawa – mimo że była ciekawa, to jednak go rozczarowała. Dlaczego? – Sam Madagaskar cuchnie, jest jedną wielką toaletą – wyjaśniał Cejrowski. Wspomniał też przy tym o kopalni rubinów i momentach mrożących krew w żyłach. – Te studnie, to zagrożenie, że w każdej chwili ziemia się pod nami zapadnie…Nie chciałby tam wyprawiać się po raz kolejny.

Jest jeszcze takie miejsce, gdzie bardzo chciałby pojechać, a gdzie dotąd nie był – to Hawaje. Dodaje, że chciałby jeszcze zrealizować odcinek z cyklu “Boso przez świat” zatytułowany “Igloo”. – To są realizacje naszych chłopięcych marzeń; w jednym z odcinków jechaliśmy na wielbłądach, a w innym drewno tropikalne wyciągaliśmy z lasów za pomocą trąby słoniowej – wspominał znany podróżnik.

Wioletta Zuzak

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.