“Fredki” nie pobili kibice

Fot. Paweł Bialic

ENEA EKSTRALIGA. Trener Betardu Sparty Wrocław, Piotr Baron, ocenia PGE Marmę Rzeszów i odsłania kulisy pobicia Fredrika Lindgrena

Betard Sparta Wrocław będzie najbliższym (niedziela, godz. 17.45) rywalem PGE Marmy Rzeszów. – Obie drużyny liczą na zwycięstwo, jednak przed mecze nie można zakładać pewnych dwóch punktów. Wszystko zweryfikuje tor – przekonuje trener wrocławian, PIOTR BARON.

- W niedzielę wygraliście pierwszy mecz w tym sezonie, tak więc nastroje przed potyczką z PGE Marmą są dobre…
- Wcześniej także nie były złe. Zwycięstwo pozwoliło jednak niektórym zawodnikom uwierzyć w siebie, a drużynie dodało wiatru w żagle. Teraz chcemy pójść za ciosem i zdobyć kolejne dwa punkty.

- Jednym z bohaterów meczu z Lotosem był powracający po kontuzji Patryk Malitowski, który zdobył 10 punktów…
- Tylko 10 (śmiech). Oczywiście żartuję. Cieszy postawa młodego zawodnika. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach będzie punktował równie dobrze.

- Martwi za to postawa Sebastiana Ułamka. Co jest przyczyną jego słabszej dyspozycji?
- Sebastian narzekał w niedzielę na kłopoty zdrowotne. Również z jego sprzętem nie jest wszystko w porządku, tak więc wygląda na to, że jeszcze będziemy musieli trochę poczekać, zanim Sebastian zacznie punktować na swoim poziomie.

- Co może pan powiedzieć o PGE Marmie Rzeszów, która na razie prezentuje się poniżej oczekiwań…
- Ciężko oceniać rzeszowian po dwóch porażkach na wyjeździe, gdzie zawsze o punkty jest trudno. Później zremisowali oni z mocną Unią, a ostatnio ich mecz z Unibaksem został odwołany. Na pewno ta drużyna ma duży potencjał, jednak Darek Śledź ma kłopot, bowiem nie jadą wszyscy zawodnicy. Jest trójka liderów: Walasek, Okoniewski no i Crump, którego we Wrocławiu nie trzeba nikomu przedstawiać. Reszta zawodników jeździ w kratkę i to głównie od ich postawy uzależnione są wyniki rzeszowskiej drużyny

- W ubiegłym tygodniu rozstaliście się z Kennethem Bjerre (został wypożyczony do Częstochowy – przyp. red.). Długo zastanawialiście się na tą decyzją?
- Trzeba sobie powiedzieć jasno – przed sezonem podpisaliśmy z Kennethem kontrakt warszawski. Postawiliśmy na Fredrika Lindgrena i teraz nie byłoby fair wobec niego, gdybyśmy dali szansę startów Kennethowi. Z drugiej strony nie chcieliśmy trzymać Duńczyka w rezerwie, bo jak każdy zawodnik, oczekuje on jazdy. Dlatego też zapadła decyzja o jego wypożyczeniu.

- Wracając do tematu Lindgrena. Jak pan skomentuje doniesienia o pobiciu go w czwartkowy wieczór po meczu ze Stalą Gorzów?
- Po prostu znalazł się w złym miejscu o złej porze, ale tak na dobrą sprawę nic wielkiego się nie stało. Chcę jednak zdementować plotki, że sprawcami byli kibice z Gorzowa. Po prostu “Fredka” poszedł wieczorem na miasto coś zjeść, potem trafiła w jakąś ciemną uliczkę.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.