“Lwy” nie takie słabe

Transfer Daniela Nermarka (z lewej) z RKM-u ROW Rybnik okazał się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę częstochowskich działaczy.

SPEEDWAY EKSTRALIGA. Najbliższy rywal PGE Marmy Rzeszów to specjalista od porażek w pięknym stylu.

Niedzielny rywal rzeszowskiego beniaminka, Włókniarz Częstochowa miał być w tym sezonie dostarczycielem punktów. Tymczasem zespół spod Jasnej Góry radzi sobie całkiem przyzwoicie i w tym sezonie pokazał już, że trzeba się z nim liczyć.

Częstochowanie w dotychczasowych 10 meczach zdobyli 6 punktów. Ekipa Jarosława Dymka wyrosła w tym sezonie wyrosła na specjalistę od porażek w pięknym stylu. – Mamy już dosyć minimalnych porażek. Nikt nie chce jechać w barażach, dlatego też do Rzeszowa jedziemy powalczyć o zwycięstwo – zapowiada menedżer Włókniarza, Jarosław Dymek. Jego zespół w tym sezonie przegrał m.in. minimalnie z Unią Leszno (43-46), ze Stalą Gorzów (42-48), z Unibaksem Toruń (44-46). O sile Włókniarze miała okazję przekonać się rzeszowski beniaminek, który w pierwszym meczu przegrał 43-47.

Kluczem dobra atmosfera

Włókniarz w tym sezonie za stosunkowo niewielkie pieniądze zbudował całkiem przyzwoity skład. Strzałem w dziesiątkę było zakontraktowanie Danie Nermarka. Liderem zespołu zgodnie z przypuszczeniami został Grigorij Laguta. Powoli do jego poziomu równa młodszy brat, Artiem. Groźny, zwłaszcza na swoim torze jest Rafał Szombierski. – Atmosfera w zespole robi swoje. Udało nam się stworzyć kolektyw, który bardzo dobrze ze sobą współpracuje, zawodnicy identyfikują się z klubem. Transfery przed tym sezonie nie było przypadkowe, lecz skrupulatnie przemyślane. Postawiliśmy na walecznych zawodników, którzy swoje atuty pokazują na torze – kończy Jarosław Dymek.

Marcin Jeżowski

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.