“Manita” po rzeszowsku

Na 4-0 trafił Dariusz Brągiel. Była to jego pierwsza bramka zdobyta w barwach Resovii. Fot. Wit Hadło

RESOVIA – JEZIORAK IŁAWA. Tak wysoko w tym sezonie “pasiaki” jeszcze nie wygrały

W ostatnim meczu przed własną publicznością piłkarze “pasiaków” zaimponowali skutecznością, a kibice – wzorem hiszpańskim – mogli pomachać dłonią, pokazując pięć palców (“la manita”). Żaden inny zespół nie strzela u siebie tylu goli, co Resovia.

Rzeszowianie aż czterokrotnie zwyciężali w tym sezonie, wbijając rywalom 4 gole. W sobotę przypuścili jeszcze większą kanonadę, choć po przerwie mocno spuścili z tonu. Męczyli się w ataku mimo przewagi zawodnika (w 64. minucie drugą żółtą kartkę ujrzał pomocnik gości Tomasz Sedlewski), a sami mogli stracić 2-3 bramki.

To cud, że przyjechali
Jeziorak, którego przed spadkiem uratować może tylko cud, zaczął mecz z dużym animuszem i Marcin Pietryka bardzo szybko został wywołany do tablicy. Strzelał najlepszy, jak się później okazało, w szeregach gości Piotr Skokowski. Iławianie tego meczu wygrać jednak nie mogli, bo ich obrońcy popełniali rażące błędy. Trener Piotr Zajączkowski łapał się za głowę i z pierwszą zmianą nie czekał nawet do przerwy. Boisko opuścił Paweł Żuraw, niemiłosiernie ogrywany na skrzydle przez Dariusza Brągiela i Sebastiana Hajduka.

Na II połowę nie wyszło kolejnych dwóch defensorów Jezioraka i goście rzeczywiście zaczęli wyglądać dużo lepiej. Tak czy owak, największym sukcesem drużyny z Warmii i Mazur był sam przyjazd na mecz. Klub jest mocno zadłużony, ostatnio uciekł z niego nawet kurator. – Tylko my, trenerzy, i zawodnicy wiemy, jak poważna jest sytuacja. O pewnych sprawach głośno nie mówimy, bo wciąż mamy nadzieję, że pojawi się sponsor, który uratuje iławski futbol – opowiadał Piotr Zajączkowski.

Efektowne gole, ale bez hat-tricka
Resoviacy wszystkie gole zdobywali po ładnych akcjach. W I połowie błyszczał szybki i obdarzony dobrym zwodem Dariusz Brągiel, który zaliczył dwie asysty przy bramkach Tomasza Ciećki, a potem sam trafił do siatki. Niewiele gorzej wypadł w punktacji kanadyjskiej Hajduk, bramkarza Jezioraka powinien pokonać również Marcin Juszkiewicz, który spudłował z paru metrów. Wspomniany Ciećko do 86. minuty liczył na to, iż uda mu się skompletować hat-tricka. Wtedy trener Marcin Jałocha ściągnął go z boiska. – Nie mogłem czekać w nieskończoność, aż zdecyduje się zdobyć tego trzeciego gola. Okazji miał sporo – żartował na konferencji prasowej opiekun Resovii.

Najbardziej efektowny był gol numer 5 Sebastiana Fedana. Młody napastnik świetnie uderzył piłkę głową po równie kapitalnym dośrodkowaniu Dariusza Frankiewicza. Obaj pojawili się na murawie po przerwie.

RESOVIA 5
JEZIORAK 1
(4-0)
1-0 Ciećko (21.)
2-0 Hajduk (26.)
3-0 Ciećko (31.)
4-0 Brągiel (39.)
4-1 Skokowski (52.)
5-1 Fedan (90.)

RESOVIA: Pietryka – Chrabąszcz, Bogacz, Domoń, Sulkowski – Ogrodnik (46. Fedan), Nikanowycz, Juszkiewicz (60. Frankiewicz), Brągiel (88. Góra) – Ciećko (86. Szkolnik), Hajduk.
JEZIORAK: Kręt – Żuraw (44. Kolibowski), Chilingaryan (46. Kretov), Wietecha, Horoloskij (46. Mohamed) – Sedlewski, Otręba (54. Sierzputowski), Zajączkowski, Skokowski – Kuśnierz, Sobociński.

Sędziował Wojciech Sawa (Chełm). Żółte kartki: Bogacz, Domoń, Nikanowycz – Sedlewski. Czerwona kartka: Sedlewski (64. min, za drugą żółtą). Widzów 550.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.