“Pasiaki” nokautują w minutę

POGOŃ SIEDLCE – RESOVIA Marcin Jałocha ograł kolegę.

Dwa i pół miesiąca czekali sympatycy Resovii na zwycięstwo swoich pupili poza Rzeszowem. – To był zdecydowanie nasz najlepszy mecz – podkreślał Marcin Jałocha, trener “pasiaków”.

Szkoleniowiec Resovii musiał odczuwać wyjątkową satysfakcję – pokonał zespół prowadzony przez Grzegorza Wędzyńskiego, z którym grał kiedyś w Legii i Polonii Warszawa. Trener Pogoni na konferencji prasowej gratulował Jałosze, a ten bronił go przed atakiem dziennikarza, który domagał się odpowiedzi na pytanie, czy atmosfera w klubie jest dobra. – Jak każdy sportowiec chciałem wygrać. Nie udało się, jest materiał do analizy. Czy pan myśli, że wrócę do domu i będę się uśmiechał do żony? – mówił Wędzyński. – No, uśmiechnij się – ironizował Jałocha.

- Trener chce, byśmy grali bliżej przeciwnika. Mamy wywierać presję i odbierać piłkę – zdradzał taktykę przed wyjazdem do Siedlec kapitan rzeszowian Marcin Pietryka. I na Mazowszu nasza drużyna realizowała plan metodycznie, krok po kroku. – W pierwszej połowie przegraliśmy walkę w środku pola. Resovia podeszła wysoko, była świetnie ustawiona. Kosmalskiemu ani Czerkasowi nie pozwalała na nic – przyznawał Wędzyński.

Dobra gra zaowocowała dwiema ładnymi akcjami i golami zdobytymi w odstępie zaledwie kilkudziesięciu sekund. Najpierw do siatki trafił Michał Twardowski, podwyższył Dariusz Kantor. Obaj zachowali się jak rasowi napastnicy. Strzelali z zimną krwią, bardzo precyzyjnie (po uderzeniu Kantora futbolówka odbiła się od słupka, potoczyła wzdłuż linii i ugrzęzła w siatce po drugiej stronie bramki).

- W przerwie apelowałem do chłopaków, żeby się nie bali. Lepiej trzy razy źle kopnąć, by za czwartym dobrze podać – opowiadał opiekun Pogoni, która w II połowie rzeczywiście wyglądała dużo lepiej. Bramkę zdobyła jednak z problematycznego karnego podyktowanego za rzekomy faul na Jacku Kosmalskim. Pietryka wyczuł zamiary najlepszego snajpera beniaminka, ale nieszczęściu zapobiec nie zdołał. W ostatniej minucie “pasiaki” wróciły z dalekiej podróży, bo w doskonałej sytuacji przestrzelił inny weteran boisk Dariusz Dziewulski.

- Grunt, że utrzymaliśmy wynik. Pogubiliśmy już tyle punktów, że teraz każde zwycięstwo jest na wagę złota – cieszył się Jałocha.

POGOŃ 1
RESOVIA 2
(0-2)
0-1 Twardowski (24.), 0-2 D. Kantor (25.), 1-2 Kosmalski (74. – karny).
POGOŃ: Nerek – Kwiatkowski (31. Marchel), Krystosiak, Lendzion, Guzek, Paczkowski (90. Konasiuk), Agu, Rodak (30. Kaliszewski), Demianiuk (46. Dziewulski), Czerkas, Kosmalski.
RESOVIA: Pietryka – Kozubek, Baran, Bogacz, Horodeński, Kot (70. Krzak), Nikanowycz, Chrabąszcz, Szkolnik, D. Kantor (80. Piechniak). Twardowski (85. Hajduk). Sędziował: Grzegorz Pożarowszczyk (Lublin). Żółte kartki: Kwiatkowski, Guzek, Czerkas – Kot, Bogacz, Kozubek. Widzów 1800.

tsz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.