“Piwosze” dopięli swego

Bogusław Sierżęga najpierw ujrzał żółty kartonik po faulu na Wydrze, a tuż przed końcowym gwizdkiem przypieczętował wygraną Pogoni.

POGOŃ LEŻAJSK – STAL NOWA DĘBA. Osłabiona Stal bez większych szans w starciu z liderem.

Hit kolejki na IV-ligowym froncie z pewnością nie rozczarował. Mogła się podobać zwłaszcza jego druga połowa. Gospodarze, którzy po kwadransie przegrywali 0-1, odpowiedzieli trzema trafianie i zostali samodzielnymi liderem IV ligi.

- Nikogo się nie boimy i jedziemy do Leżajska po zwycięstwo – zapowiadał przed sobotnim starcie prezes Stali, Damian Diektiarenko. Rzeczywistość okazał się zgoła odmienna dla przyjezdnych. Spory wpływ na taki stan rzeczy miały braki kadrowe, jakie dotknęły Stal przed tym spotkaniem. – Nie mógł zagrać Marut, Kowal, Mrzygłód i Rożnowski. Dwóch miało wesela, dwóch pojechało na turniej – wyjaśniał trener gości, Daniel Młynarczyk. Mimo tego, dość niespodziewanie to goście objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Urbaniaka, najwyżej w polu karnym miejscowych wyskoczył Wydro i strzałem głową wpakował piłkę do siatki. Miejscowi przez chwilę stanęli jak wryci, bowiem od pierwszego gwizdka to oni przeważali. Gra gospodarzy bardzo długo się nie kleiła, a jeśli już udało im się stworzyć zagrożenie pod bramką Kunata, to w decydującym momencie brakowało precyzji. Tej z pewnością nie zabrakło gościom, a konkretnie Warzosze, który tuż przed przerwą huknął z 30 metrów, a piłkę w sobie tylko znany sposób zdołał sparować na rów Kurosz.

W przerwie miejscowi przeszli prawdziwą metamorfozę. Na drugą połowę gospodarze wyszli niezwykle naładowani, byli niemal wszędzie, nie odpuszczali żadnego metra boiska. Przyjezdni pękli 6 minut po przerwie. Gdy na kwadrans przed końcowym gwizdkiem pięknym strzałem z wolnego popisał się Marcin Szmuc, stało się jasne, że gospodarze tego meczu nie mogą przegrać. Goście postawili wszystko na jedną kartę, ruszyli śmielej do ataku, zapominając jednocześnie o obronie. Efektem tego była trzecia bramka dla Pogoni. Wynik meczu ustalił Bogusław Sierżęga, który mając przed sobą tylko Kunata (a obok Kossaka), nie miał problemów z wpisaniem się na listę strzelców.

mj

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.