“Wnuczek” w natarciu

Dziękujemy duchownym i dziennikarzom za nagłaśnianie tej nietypowej sytuacji, a potencjalne ofiary oszustów błagamy o rozwagę - słyszymy od asp. szt. Andrzeja Walczyny z policji w Stalowej Woli.

STALOWA WOLA. Mimo zagrożenia 8-letnim więzieniem, oszuści dręczą starsze osoby.

Policjanci apelują do rozsądku, księża do sumień, a ludzie i tak dają się okradać. “Wnuczek” “syn” czy “siostrzeniec” wciąż wyłudzają pieniądze i wywijają się z policyjnych zasadzek. Policjanci są bezradni wobec ludzkiej głupoty, bo inaczej tego nie można nazwać. W ciągu zaledwie kilku dni, jedna z kobiet oddała nieznanemu mężczyźnie 20 tys. zł, druga 5 tys. zł i biżuterię, a teraz naciągacz odszedł spod drzwi kolejnej stalowowolanki z całkiem interesującą sumą. 73-letnia kobieta oddała oszustowi 17 tys. zł, mimo że doskonale wiedziała o tej metodzie oszustwa!

Pani przejęła się losem siostrzeńca, który miał wypadek. Młody człowiek potrzebował pieniędzy na zaspokojenie roszczeń właściciela samochodu, w który miał wjechać. Ciocia miała w domu tylko 7 tys. zł, ale “siostrzeniec” rozwinął przed nią taką wizję swego nieszczęścia, że starsza pani zdecydowała się pójść do banku. Pożyczyła jeszcze 10 tys. zł i wszystko oddała koledze “siostrzeńca”, bo ten został na miejscu wypadku jako swego rodzaju zastaw. Po kilkunastu minutach jeszcze raz zadzwonił “siostrzeniec” z podziękowaniami za pożyczkę i obietnicą przyjścia do cioci po południu. Nie przyszedł, więc ciocia zadzwoniła do siostrzeńca. Tym razem prawdziwego i oszustwo wyszło na jaw. Klasyka, ale pani przyznała się policjantom, że wiedziała o takich oszustach, tylko ten głos siostrzeńca był taki przekonujący…

Policjanci sporządzili portret pamięciowy osoby, która zgłosiła się po pieniądze. To młody mężczyzna w wieku ok. 30 lat, szatyn o wzroście 185 cm, ubrany w kolorową koszulkę z krótkim rękawem i jasne, materiałowe spodnie. Policjanci go szukają, ale ich działania okażą się bezsensowne, jeżeli dalej będziemy dawać się nabierać na tak prymitywne sposoby. Mundurowi organizowali już spotkania z osobami starszymi, m.in. w ramach uniwersytetów trzeciego wieku czy na zebraniach kół seniorów. Ostatnio roznosili ulotki z ostrzeżeniami i takie też odczytywali księża z ambon. Jak na razie, wszystko na nic. Pozostają już tylko prośby do rodzin, by rozmawiały z osobami starszymi. Każda z nich ma telefon w domu i zawsze może zadzwonić do kogoś z rodziny, sprawdzając autentyczność wnuczka czy siostrzeńca.

Nawet banki ostrzegają przed “wnuczkami”

Sprawa jest niezwykle poważna, bo oszuści czują się bezkarni. Liczba wyłudzeń „na wnuczka” rośnie w zastraszającym tempie, choc wiadomo, że tylko część z tych wyłudzeń jest zgłaszana policji. Kwota wyłudzeń idzie w miliony zł, a średnio „wnuczek” pozycza 15 tys. zł. To bardzo dużo i świadzy o tym, że czasami oszustom udaje się wyłudzić kilkadziesiąt i więcej tys. zł! W akcję walki z fałszywymi wnuczkami wdał się nawet Związek Banków Polskich. Niektóre placówki bankowe rozprowadzają ulotki z ostrzeżeniami, kasjerki w części banków pytają dyskretnie starsze osoby pobierające gotówkę, czy przypadkiem nie robią tego dla wnuczka.
I jeszcze ciekawostka. Gdy ofiarą oszusta ma być mężczyzna, najczęściej telefonujący potrzebuje pieniędzy na jakieś inwestycje, dające kokosowe profity. Gdy oszust namierza kobietę, potrzebę gotówki tłumaczy zwrotem długu, lub jak w tym przypadku, zadośćuczynieniem za wypadek.

Jerzy Mielniczuk

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.