„Urzędnicy muszą zrozumieć, że mają służyć obywatelom”

Fot. Arkadiusz Rogowski

RZESZÓW. Wywiad z Ministrem Sprawiedliwości Jarosławem Gowinem.

- Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć po Pana piątkowym wykładzie na WSIiZ-ie, że bardzo ładnie Pan Minister mówi, ale efektów pracy nie widać. Pan jest ministrem sprawiedliwości dopiero od roku, ale Platforma Obywatelska rządzi już przecież 5 lat…
- Jeśli chodzi o poprzednią kadencję, to moich trzech poprzedników ma się czym pochwalić. Nastąpiła informatyzacja sądownictwa. E-sąd w Lublinie rozparzył w ciągu 3 lat 4 miliony spraw i jest podawany jako przykład nowoczesnego sądownictwa w Europie. Innym osiągnięciem było polityczne uniezależnienie prokuratury, czyli rozdział urzędu ministra sprawiedliwości od urzędu prokuratora generalnego. Nie udało się natomiast osiągnąć tego najważniejszego z punktu widzenia milionów Polaków celu, jakim jest skrócenie czasu orzekania. Dlatego premier zdecydował się w tej kadencji powierzyć stanowisko ministra sprawiedliwości nie-prawnikowi, tak żeby nowy minister patrzył nie przez pryzmat interesów środowisk prawniczych, a zwykłych ludzi. To co zrobiłem w ciągu tego roku, to po pierwsze przygotowanie rewolucyjnych zmian jeśli chodzi o procedury sądowe. Projekt nowelizacji kodeksu postępowania karnego jest już w Sejmie. Rząd ostatnio przyjął projekt nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego. Zmieniam strukturę organizacyjną sądów, czyli przekształcam te najmniejsze sądy w wydziały zamiejscowe sądów większych, po to żeby ci sędziowie, którzy dzisiaj są niedociążeni pracą orzekali w dwóch, czasami w trzech sądach.

- Ludzie oczekują jednak takich zmian, dzięki którym poczuliby, że sprawiedliwość jest dla wszystkich. Bo w powszechnym obiegu funkcjonuje opinia, że do sądu idzie się nie po sprawiedliwość, ale po wyrok, i że bez prawników nie ma tam czego szukać. Co Pan chce zrobić, żeby to zmienić?
- Dostęp do prawników będzie łatwiejszy, bo ułatwiam dostęp do wykonywania tego zawodu. Pierwsza transza de regulacyjna, która jest już w Sejmie Deregulacja, obejmuje także zawody prawnicze, więc będzie więcej adwokatów, więcej radców prawnych i to powinno wpłynąć na obniżenie cen ich usług. Jest już też gotowa nowa ustawa o prokuraturze, która ma usprawnić jej działanie. Ze sprawozdania prokuratora generalnego wynika, że w 2011 roku prokuratorzy generalni rejonowi prowadzili 99,5 proc. spraw, zaś prokuratorzy okręgowi i apelacyjni tylko 0,5 proc. spraw. Pytam się zatem jak ma dobrze funkcjonować ta instytucja skoro ta dysproporcja w obciążaniu pracą poszczególnych prokuratorów jest tak rażąca. Przy obecnych rozwiązaniach nie ma szans na to, żeby prokuratura funkcjonowała sprawnie.

- Jak Pan ocenia działalność ruchów obywatelskich, które domagają się przywrócenia równości na linii państwo – obywatel. W maju br. swój kongres w Warszawie miał ruch „Niepokonanych”, ale nie było tam nikogo ani z Ministerstwa Sprawiedliwości, ani w ogóle ze struktur państwowych. A przecież pojawiły się tam rzeczy niezwykle istotne z punktu widzenia reformy wymiaru sprawiedliwości…  
- Bardzo się cieszę, że taki ruch „Niepokonanych” funkcjonuje, natomiast prosiłbym o zrozumienie delikatności sytuacji. Nie mogłem się pojawić na tym kongresie, ponieważ część z tych przedsiębiorców ma nadal sprawy sądowe w toku. Gdybym pojawił się na takim zgromadzeniu, mogłoby to zostać odebrane jako forma nacisku na sędziów, a sędziowie nie powinni podlegać jakimkolwiek naciskom ze strony polityków. Dlatego nie odnosząc się do żadnego konkretnego przypadku tych przedsiębiorców, bo od tego są niezależne sądy i niezawiśli sędziowie, chcę powiedzieć, że te zmiany, które wprowadzam w resorcie sprawiedliwości m.in. reorganizacja sądownictwa, służą temu, żeby uczciwi przedsiębiorcy nie musieli bać się bezzasadnych opresji ze strony prokuratury i sądów.

- Nasza gazeta często pisze o takich przypadkach. Niedawno pisaliśmy o firmie, której Urząd Celny założył 3 postępowania. Trwają one łącznie kilka lat, nakładając się na siebie, konkretnych decyzji nie ma, a firma nie może normalnie działać na rynku. Co by Pan powiedział temu przedsiębiorcy?     
- Nie znam tego konkretnego przykładu, więc trudno mi go skomentować. Mogę powiedzieć tylko tyle, że w przeszłości błędne decyzje prokuratorów czy sędziów doprowadziły do zniszczenia wielu uczciwych firm. Po to ministrem sprawiedliwości został po raz pierwszy nie – prawnik, żeby takie sytuacje były coraz rzadsze. Ale zmianie musi ulec nie tylko wymiar sprawiedliwości. Musi zmienić się też mentalność urzędników. Muszą zrozumieć, że mają służyć obywatelom. Ta zmiana jest najtrudniejsza, bo to jest zmiana mentalności. Nie wystarczy zmienić przepisy, trzeba zmienić kulturę pracy.

- Czy Pan, jako minister sprawiedliwości, planuje jakieś działania, żeby wymusić czy przyspieszyć tę zmianę mentalności?
- Podam pierwszy z brzegu przykład. W sądach rejonowych mamy 7 tys. sędziów, z czego 3,2 tys. to są funkcyjni: prezesi, wiceprezesi, przewodniczący wydziałów. Jak sądy mają sprawnie działać, skoro tak rozbuchana jest ta liczba funkcyjnych? To, że teraz część tych małych sądów będzie funkcjonować jako wydziały zamiejscowe sądów większych, zmusi sędziów do cięższej pracy.

- Jak zwykły obywatel odczuje tę reformę? PSL przedstawia ją jako utrudnienie ludziom dostępu do sprawiedliwości…
- To kłamstwo. Z punktu widzenia zwykłego obywatela zmieni się tylko jedno: z sądów zniknie część prezesów, – budynki pozostaną, sędziwie pozostaną, wszystkie wydziały pozostaną i każdy mieszkaniec Podkarpacia będzie załatwiał swoje sprawy dokładnie w tym samym sądzie, w którym załatwia teraz. Sporo zmieni się natomiast z punktu widzenia sędziów. Dzisiaj orzekają w jednym sądzie, a po reorganizacji będą orzekać w dwóch, czasami trzech. Będą mieli więcej pracy i ja rozumiem, że to jest bolesne, ale sędziowie też są od tego, aby służyć obywatelom.

- Podczas wykładu na WSIiZ-ie mówił Pan o „walce”, o oporze przeciwko deregulacji. Z kim Pan walczy? Grupy interesów? Jakieś konkretne przykłady?
Wiele zawodów zapewniło sobie nieuzasadnione przywileje i utrudniają młodym ludziom dostęp do wykonywania tych profesji. Najlepszym przykładem mogą być notariusze. Żeby nim zostać, trzeba nie tylko skończyć 5-letniestudia prawnicze, a potem 2,5-letnią aplikację. Dodatkowo jeszcze trzeba odbyć 2-letnią asesurę, czyli przez 2 lata pracować u notariusza. A notariusz sam decyduje czy przyjąć na asesurę czy nie. W efekcie wielu ludzi po 7,5 latach kształcenie nie jest w stanie wykonywać tego zawodu. A wiadomo równocześnie, że notariuszy w Polsce jest za mało, w związku z czym ceny ich usług są radykalnie zawyżone. Chcę obiecać, że ten zawód będzie wkrótce otwarty i usługi notariuszy stanieją.

- A jak Pan jako minister sprawiedliwości ocenia fakt, iż w wielu miastach w jednym budynku funkcjonuje po kilka urzędów. To sprzyja tworzeniu znajomości, które z punktu widzenia przejrzystości i niezależności prac urzędników są raczej niepożądane. W Rzeszowie w jednym budynku mamy m.in. Urząd Kontroli Skarbowej i Izbę Skarbową…  
- Takie sąsiedztwo to nie jest szczęśliwe rozwiązanie, tak samo jak i to, że w wielu małych społecznościach istnieją silne związku między sędziami, prokuratorami, adwokatami, samorządowcami itd. Ta reorganizacja sądów służy także przycinaniu tego typu układów.

Rozmawiał: Arkadiusz Rogowski

do “„Urzędnicy muszą zrozumieć, że mają służyć obywatelom””

  1. ROMAN

    macek ośmiornica ma kilka- one są mocne – jak jedną się odetnie wyrośnie nowa; tylko kometa może „dupnąć” to wtedy ośmiornica padnie – no to leci ta kometa czy nie leci ?

  2. ruskowsianin

    Urzednicy w RM i Radni to zlodzieje i hieny ludzkie !
    Dla nich nie jest wazne czy inwestycja jest potrzebna w miescie lub gminie ale czy po zatwierdzeniu inwestycji wykonawca da lapowke do prywatnej kieszeni radnego za to ze dostal ta inwestycje do wykonania.
    To banda ktora jak rak toczy gospodarke regionu.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.