12 lat za śmiertelne pobicie

Oskarżony Dariusz J. został skazany na 12 lat pozbawienia wolności. Fot. Autor

KROSNO: Zapadł wyrok w sprawie głośnego zabójstwa na dworcu PKP w Sanoku.

Wczoraj w Sądzie Okręgowym w Krośnie zakończył się proces Dariusza J. podejrzanego w sprawie o zabójstwo, do którego doszło ponad 3 lata temu na dworcu PKP w Sanoku. Oskarżony został skazany na 12 lat pozbawienia wolności. Wyrok jest nieprawomocny.

Do zabójstwa doszło w nocy z 21 na 22 listopada 2008 roku. Kwadrans po północy maszynista zauważył mężczyznę leżącego na śniegu obok wiaty przystanku. Został on ciężko pobity. Oprócz licznych obrażeń wewnętrznych, miał zmasakrowaną twarz i odciski podeszwy butów na ciele. Mimo ponad godzinnej reanimacji nie udało się go uratować. Okazało się, że śmiertelnie pobitym mężczyzną jest Witold Sz. – 48-letni mieszkaniec Sanoka. Śledztwo początkowo umorzono. Ale po dwóch latach policja dotarła do informacji, które pozwoliły jej  trafić na trop sprawcy i zgromadzić przeciwko niemu dowody.

W styczniu 2011 roku Dariusz J. został zatrzymany pod zarzutem zabójstwa Witolda Sz. Okazało się, że zabójca i ofiara dobrze się znali. Mieszkali na tym samym osiedlu i obaj byli związani z Agnieszką P.

Uzasadnienie wyroku
Wczoraj zapadł wyrok w sprawie. Sąd uznał, że Dariusz J. jest winny popełnienia przestępstwa i skazał go na 12 lat pozbawienia wolności. Obciążył go również kosztami postępowania procesowego. W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Leszek Grabias mówił: – Zdaniem sądu, wina oskarżonego nie budzi wątpliwości. Wskazują na nią zarówno dowody osobowe, jak i rzeczowe.

Według sądu, oskarżony i pokrzywdzony spotkali się przypadkowo na kładce obok wejścia na dworzec PKP. Obaj mężczyźni byli pod wpływem alkoholu. Witold Sz. obraził Agnieszkę P., w wyniku czego doszło do rękoczynów. Oskarżony kopał leżącego na plecach, nie mogącego się bronić Witolda Sz. Widząc nadjeżdżający autobus schował się za przystanek.

Gdyby oskarżony wtedy się wycofał, nie doszłoby do śmierci pokrzywdzonego. Dariusz J. zaciągnął swoją ofiarę za kiosk i tam nastąpiła eskalacja konfliktu. Oskarżony zmasakrował poszkodowanego. W bestialski sposób kopał go ,,z góry”, co doprowadziło m.in. do zmiażdżenia kości twarzo-czaszki, złamania 14 żeber oraz spowodowania wielu otarć na całym ciele – mówił sędzia.

Zdaniem sądu oskarżony miał świadomość, że jego działanie może doprowadzić do śmierci Witolda Sz. Zdawał sobie też sprawę, że zabił Witolda Sz. i dlatego zacierał ślady: spalił w piecu buty, które mogły być kluczowym dowodem w sprawie.

Sąd uznał, że kara 12 lat pozbawienia wolności będzie odpowiednia. Biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z zamiarem ewentualnym – oskarżony przewidywał możliwość popełnienia przestępstwa i na to się godził – sąd uznał że jest to kara sprawiedliwa. Gdyby oskarżony udał się do ofiary z bezpośrednim zamiarem popełnienia przestępstwa, kara z pewnością byłaby o wiele  wyższa.

Joanna Stryczniewicz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.