300 osób może stracić pracę

Przejęcie spółki przez obcy kapitał spowoduje upadek hodowli tradycyjnych polskich ras bydła - mówi Ryszard Stopyra, prezes Małopolskiego Centrum Biotechniki

PODKARPACIE. Małopolskie Centrum Biotechniki zagrożone wrogim przejęciem przez obcy kapitał.

Kolejny raz został przesunięty termin prywatyzacji Małopolskiego Centrum Biotechniki. Jest to już trzecie przesunięcie. Tym razem termin upływa 31 stycznia. Spółce grozi przejęcie przez obcy kapitał i degradacja z ośrodka badawczo-hodowlanego do roli punktu dystrybucji materiału do reprodukcji produkowanego za granicą. Centrum obejmuje swoim działaniem cztery województwa południowej Polski, na Podkarpaciu ma cztery odziały hodowlane-badawcze.
Pracę straci wtedy większość z ponad 300 pracowników. Przejęcie zakładu uderzy też w rolników, ponieważ wzrosną ceny o spadnie jakość usług świadczonych przez Centrum Biotechniki, które zajmuje się produkcją materiału reprodukcyjnego dla wielu gatunków bydła, pszczół, królików.

- Obecnie na rynku są cztery polskie spółki oraz kilka firm zagranicznych – mówi Ryszard Stopyra, prezes zarządu M.C.B. – Zagraniczne firmy sprzedają po cenach dumpingowych swój materiał reprodukcyjny, ale jest on niższej jakości niż nasz. Można powiedzieć, że sprzedają swoje odrzuty od procesu selekcji, tymczasem my oferujemy hodowcom tylko najwyższej jakości materiał. Kiedy zabraknie nas na rynku rolnicy nie będą mieli alternatywy, zagraniczne firmy będą sprzedawać tak jak dziś gorszy materiał ale nie będą musieli konkurować z nami cenowo więc na pewno ceny wzrosną.

Obecnie do zbycia jest wciąż ok. 309 tys. udziałów po 78 zł. Udało się znaleźć chętnych do nabycia zaledwie 26 tys. Do zakupu udziałów spółki uprawnieni są hodowcy, którzy współpracowali z M.C.B. 2 lata przed ogłoszeniem prywatyzacji oraz pracownicy firmy.

Artur Getler

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.