32-latka została zamordowana

Według zgodnej opinii rodziny i znajomych Małgorzata mogła być stawiana za wzór innym. Była inteligentna, mądra, wykształcona, głęboko wierząca. Fot. Archiwum

PODKARPACIE, KRAKÓW. Znaleziono ciało Małgorzaty Szabatowskiej z Podkarpacia zakopane pod ziemią.

To było jedno z najbardziej tajemniczych zaginięć w Polsce. 32-letnia Małgorzata Szabatowska pochodząca z Cieszanowa na Podkarpaciu, ale od kilku lat mieszkająca w Krakowie, zaginęła 16 listopada 2010 roku. W jej domu zostały buty i płaszcz, które Małgorzata miała na sobie poprzedniego dnia. W mieszkaniu znaleziono również siatkę z nierozpakowanymi zakupami i talerz z niedojedzoną zupą.

Policjanci przyjmowali różne wersje. Specjalna grupa strażaków z Legionowa przeszukiwała teren zalewu w Zakrzówku. Nic to nie dało, aż do 2 stycznia 2012 roku, kiedy znaleziono zwłoki kobiety. W ubiegłym tygodniu do prokuratury trafiły m.in. badania DNA, które jednoznacznie potwierdziły, że to zaginiona Małgorzata Szabatowska. Wiele wskazuje na to, że było to zabójstwo.

Wiadomo, że ciało odnalazła przypadkowa osoba na nie zagospodarowanym gruncie w miejscowości Liszki niedaleko Krakowa.  Osoba ta zauważyła częściowo wystające z ziemi szczątki ludzkie i zawiadomiła policję. Śledczy uważają, że zostały one prawdopodobnie zakopane, tylko z biegiem czasu ziemia je częściowo odsłoniła. Ze stopnia rozkładu zwłok lekarze określili śmierć kobiety na mniej więcej dzień jej zaginięcia. Z naszych informacji wynika, że ciało miało połamane kości oraz żebra. Po przeprowadzonej sekcji zwłok w Collegium Medicum UJ lekarze doszli do wniosku, że urazy zostały zadane prawdopodobnie przez drugą osobą. Nie można jednak stwierdzić mechanizmu śmierci kobiety. Postanowiono przeprowadzić badania m.in. DNA. – Wyniki przyszły do nas pod koniec ubiegłego tygodnia – mówi prokurator Bogusława Marcinkowska, z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. – Zleciliśmy przeprowadzenie jeszcze dodatkowego, wąskiego zakresu badań, żeby wyjaśnić wątpliwości – dodaje prokurator. Czy jest ktoś zatrzymany? – Na razie postępowanie prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko komuś – mówi prokurator.

Dziwne zniknięcie kobiety

O zaginięciu Małgorzaty Szabatowskiej Super Nowości pisały kilkukrotnie, bo 32-letnia Małgorzata pochodziła z Cieszanowa na Podkarpaciu, ale od kilku lat mieszkała w Krakowie. – Mogła być stawiana za wzór innym – mówiła nam Anna, koleżanka z Lubaczowa, która w listopadzie 2010 roku wysłała do Super Nowosci e-maila z prośbą o pomoc w odnalezieniu Małgosi.

To była od początku dziwna sprawa. Okazało się, że 16 listopada 2010 roku zaginiona poszła jak zwykle do pracy w banku. Do domu wracała ze swoją koleżanką. Około godziny 17 rozstały się w pobliżu mieszkania Małgorzaty przy ulicy Bojki na krakowskim Kurdwanowie. Dziewczyna zrobiła zakupy. Jednak na następny dzień bez żadnego powiadomienia nie pojawiła się w pracy co było do niej niepodobne. Zaniepokojona koleżanka poszła do jej mieszkania z zapasowym kluczem. W domu zostały buty i płaszcz, które Małgorzata miała na sobie poprzedniego dnia. W mieszkaniu znaleziono również siatkę z nierozpakowanymi zakupami i talerz z niedojedzoną zupą.

Umorzenie śledztwa

Policjanci namierzyli dwa sygnały z telefonu zaginionej. Jeden z zakopianki, a drugi z Zakrzówka. Wezwano specjalną grupę strażaków z Legionowa, którzy na terenie zalewu nie znaleźli jednak ciała. Brano pod uwagę wiele wersji zdarzeń m.in. samobójstwo, wyjazd za granicę, a także sprawdzano pewnego bezdomnego, któremu kobieta pomagała. Pewne osoby były badane na wykrywaczu kłamstw. Nic to jednak nie dało. – Sprawa została umorzona wobec braku znamion przestępstwa – mówił nam w ubiegłym roku prokurator Jacek Para. Śledztwo ponownie ruszyło po odnalezieniu zwłok. Kilka dni temu przejęła je Prokuratura Okręgowa w Krakowie.

Grzegorz Anton

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.