5 lat dla podpalacza

Sam oskarżony przed ogłoszeniem wyroku mówił, że odczuwa niesprawiedliwość jaka go spotkała, a wyrok skazujący przyjmie jako swoje męczeństwo. Po wysłuchaniu obszernego uzasadnienia i wyjściu z sali rzucił bez większego przejęcia, że “nie jest źle, bo mogło być dziesięć” . Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Oskarżony o serię podpaleń winny! 21-latka przed wysokim wyrokiem nie uchroniło ani alibi rodziców ani mowa końcowa słynnego adwokata.

Wczoraj, przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu zakończył się trwający od maja proces 21-letniego Łukasza P. z Wrzaw. Młody mężczyzna, wielbiciel brutalnych gier komputerowych i zafascynowany japońską yakuzą oskarżony był o serię podpaleń budynków, według świadków miał także na sumieniu podkładanie atrap bomb i dziwne zachowania na tle seksualnym.

Mieszkańcy wsi Wrzawy koło Tarnobrzega mogą poczuć ulgę. 21-letni Łukasz P., który w okresie od 2009 do 2012 roku sterroryzował podpaleniami swoją rodzinną miejscowość nie wyjdzie szybko na wolność. Wczoraj, Sąd Rejonowy w Tarnobrzegu skazał mężczyznę na 5 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Przerwania trwającej wiele tygodni zmowy milczenia miało sens. Zeznania blisko 100 świadków obarczyły oskarżonego, a wraz z aresztowaniem mężczyzny, problemy z alarmami bombowymi i podpaleniami zakończyły się.

Podpalił mienie warte prawie 650 tysięcy
Przypomnijmy,  Prokuratura Rejonowa w Tarnobrzegu przedstawiła Łukaszowi P. cztery zarzuty. Pierwszy to podpalenie trzech wózków dziecięcych stojących w klatkach schodowych bloków w Gorzycach. Drugi to seria podpaleń budynków i wiat, do których dochodziło od października 2009 do sierpnia 2011 r. na terenie Wrzaw koło Tarnobrzega na łączną szkodę blisko 650 tysięcy złotych. Wycofany przez pokrzywdzonego zarzut podrzucenia atrapy bomby pod kościół we wrzawach, a także próbę ucieczki z policyjnego konwoju, do której doszło 8 lutego 2012 r.

W ciągu ostatniego pół roku na sprawę Łukasza P. wezwanych zostało blisko 100 świadków. Większość to mieszkańcy wsi Wydrza i pobliskich Gorzyc. Byli wśród nich także strażacy i policjanci. Wielu z nich miało informację na temat tego, co Łukasz P. robił przed wybuchem kolejnych pożarów, a także jak zachowywał się po tym, jak już doszło do podpaleń.

Podniecało go podpalanie
Zdaniem świadków, Łukasz P. przechwalał się, że jest sprawcą podpaleń, relacjonował przebieg zdarzeń, opisywał sposób podkładania ognia. Mówił także gdzie, kiedy i w jaki sposób wybuchnie kolejny pożar. Ludzie bali się go, bo był dziwny. Zachowywał się jak bohater brutalnych gier komputerowych. Fascynowało go podkładanie ognia, bomby, interesował się japońską mafią i terrorystami. Aspirował do nich, chciał być członkiem mafii. Zdarzało mu się biegać po okolicznych rowach i zachowywać się niczym komandos w czasie akcji wojennej. Czołgał się po ziemi, chował po rowach, rzucał kamieniami w samochody.

Alibi od rodziców
Sam Łukasz P. przez cały czas trwania procesu nie przyznawał się do zarzucanych mu podpaleń, konstruowania bomb i zamiłowania do agresji. Kwestionował zeznania świadków i obciążał przestępstwami, które były przypisane jemu. Twierdził, że jest wrabiany przez ludzi, którzy go nie lubią i mu zazdroszczą. Bronili go jedynie rodzice, którzy zapewniali mu alibi.

Podczas procesu na jaw wyszły także dziwne zachowania mężczyzny na tle seksualnym. Świadkowie zeznali, że zdarzało mu się obnażać w miejscach publicznych. Raz przed sklepem we Wrzawach obnażył się i włożył sobie do odbytu butelkę piwa, innym razem pokazywał zgromadzonym sklepem członka i chwalił się, że tnie go sobie żyletką. Mężczyzna miał się także chwalić, że bywa świadkiem stosunków seksualnych swoich rodziców.

Słynny obrońca
Termin wczorajszej rozprawy sąd zaplanował z dużym wyprzedzeniem tak, by pasował on znanemu adwokatowi Piotrowi Kruszyńskiemu, który bronił między innymi Bubla, Inkę i Edwarda Mazura. Oczyszczał Gilowską z zarzutu agentury, reprezentował Dochnala i żołnierzy z Nanghar Kehl.

Adwokat przybył wczoraj na rozprawę z opóźnieniem, ale jego mowa końcowa nie wpłynęła na obniżenie wysokości wyroku. Prokuratur żądał dla Łukasz P. kary 5 lat pozbawienia wolności i sąd dokładnie taką łączną karę 21-latkowi wymierzył.

Jak powiedziała sędzia, jedyną okolicznością łagodzącą dla oskarżonego był jego wiek. Wysoka szkodliwość czynu, nie przyznanie się do winy oraz całkowity brak skruchy stanowiły na jego niekorzyść. Wyrok nie jest prawomocny.

Małgorzata Rokoszewska

 

do “5 lat dla podpalacza”

  1. wiesiek

    Troszkę za mały wyrok jak na seryjnego przestępcę dzałał w świadomości czynienia krzywdy nic nie winnemu społeczństwu.Przypuszczam że umysłowo chory Brunon K. za nie próbę tylko wymyślenie zamachu na sejm władzę też grozi mu 5 lat

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.