6-letni Michaś utopił się w zbiorniku wodnym

To w tym miejscu utonął 6-letni Michałek. Woda w tym miejscu sięga dorosłemu człowiekowi do ramion. Fot. Autor

BRZÓZA KRÓLEWSKA, POWIAT LEŻAJSKI. Mieszkańcy: Ten zbiornik trzeba zasypać, bo znów dojdzie do tragedii!

- Usłyszałam “Boże mam go” i już wiedziałam co to znaczy – wspomina roztrzęsiona pani Teresa, mama tragicznie zmarłego dziecka. – Mąż przyniósł Michałka na rękach na ogród i zaczął go reanimować do przyjazdu karetki. To wszystko widział mój najmłodszy czteroletni synek. Pamiętam jak pytał: “Po co go ruszają, przecież on śpi?”…

Do tragedii doszło w minioną sobotę. 6-letni Michałek jak co dzień bawił się na podwórzu. – Wziął swój rowerek z którym się nie rozstawał i powiedział, że idzie do kolegi. Po pół godzinie zwykle wracał do domu, na dłużej nigdzie nie chodził – mówi pani Teresa. -Tym razem było inaczej, bo ani rowerka ani dziecka na podwórzu nie było. Zdenerwowałam się i zaczęliśmy go szukać. Córki jeździły na rowerach po okolicy, przetrząsnęliśmy pobliski stadion, szukaliśmy nad zbiornikiem wodnym tuż obok naszego domu, a ja wydzwaniałam do znajomych i sąsiadów z pytaniem, czy nie ma u nich mojego dziecka. Poszukiwania trwały chyba ze trzy godziny. Dopiero ktoś znajomy zadzwonił do syna, że widział rowerek Michałka w trawie, tuż nad zbiornikiem. Mężczyzna, który kosił trawę na stadionie podbiegł i wszedł do wody szukać, a za nim mój mąż i sąsiad. W pewnej chwili usłyszałam “Boże mam go”.

Pan Jan, tata Michałka zaniósł dziecko na ogród i reanimował dopóki nie przyjechała karetka. Niestety dziecka nie dało się już uratować. – To było nasze żywe sreberko, wszędzie go było pełno, zawsze radosny i uśmiechnięty. Uwielbiał łowić ryby – mówią rodzice pokazując zdjęcie synka – Tylko tyle nam po nim zostało.

Zasypcie zbiornik, bo znów ktoś zginie!

Michaś utopił się w niezabezpieczonym zbiorniku wodnym, który znajduje się kilka kroków od pobliskich domów. – Tu jest strasznie niebezpiecznie, tędy przecież chodzą dzieci, ten zbiornik powinno się zasypać. – mówi pani Teresa. – Tyle razy mówiłam o tym sołtysowi, bo to własność gminna. – U mnie też są malutkie dzieci, trzeba bramki zamykać, bo nieszczęście gotowe, z tym trzeba coś zrobić – dodaje sąsiadka.

Niestety pomimo wysiłków z sołtysem Brzózy Królewskiej nie udało nam się wczoraj skontaktować.

Do tematu powrócimy.

***

Byliśmy na miejscu tragedii i widzieliśmy na własne oczy jakie niebezpieczeństwo stwarza zbiornik w którym utopił się chłopczyk. W odległości wąskiej ścieżki od niego znajdują się domy w których mieszkają malutkie dzieci. Wystarczy chwila nieuwagi i któreś  z nich może podzielić los Michałka. Tej sprawy nie można tak zostawić, bo w grę wchodzi tu ludzkie życie!

Katarzyna Szczyrek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.