70 mln na powódź, a… gminy nie biorą

- Pieniądze przede wszystkim są przeznaczone na zabezpieczenie dopływów Sanu, Wisłoki i Wisłoka. Za to odpowiada Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej. - mówił Jerzy Miller, wojewoda małopolski i pełnomocnik rządu ds. programu ochrony przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły. – Jeżeli gminy chcą mieć pieniądze na zabezpieczenie innych cieków wodnych, to powinny utworzyć grupę samorządów, która wspólnie z Podkarpackim Zarządem Melioracji Wodnych będzie występowała o środki z budżetu państwa na ten cel. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Nowy program finansowy na zabezpieczenia przeciwpowodziowe.

- Pieniędzy wystarczy dla wszystkich gmin, które poniosły szkody podczas powodzi – przekonywał podczas wczorajszej konferencji Jerzy Miller, pełnomocnik rządu ds. programu ochrony przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły. – Pięć województw dostanie w sumie 271 mln zł, a Podkarpacie 70 mln. Niestety, choć pieniądze są, to gminy  z Podkarpacia nie przygotowały odpowiednich projektów.

Dotąd z innego programu, dotyczącego skutków usuwania powodzi w 2012 roku dla pięciu województw, przekazano 100 mln zł. W 2013 roku będzie to aż 271 mln z programu ochrony przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły.

- Proszę państwa, zasypcie mnie wnioskami aby wydać 271 mln zł na usuwanie skutków powodzi – apelował do samorządowców Jerzy Miller, wojewoda małopolski i pełnomocnik ds. programu ochrony przed powodzią. – Co z tego, że są pieniądze, skoro nie można ich wykorzystać. Wnioski są, ale jest ich stanowczo za mało.

- Żeby tylko nie okazało się, że teraz pieniądze są, ale jak gminy przygotują  dziesiątki wniosków, to tych pieniędzy już nie będzie – zastanawiał się Stanisław Ziemiński, starosta ropczycko-sedziszowski. – Potrzebowaliśmy 27 mln zł, a dotąd wydaliśmy 17 mln zł na usuwanie skutków powodzi. Przede wszystkim na remonty dróg. W naszym powiecie doszło do trzech  tragicznych powodzi:  w 2009 i  dwóch w 2010. Wtedy zalanych zostało wiele firm i domów w Ropczycach i Sędziszowie.

- Jeżeli ktoś na wstępie się obawia, ze pieniędzy nie będzie, to nie osiągnie zamierzonego celu i rzeczywiście środków nie dostanie, ale tylko wyłącznie z własnej winy – stwierdził pełnomocnik rządu.

- Wnioski o dofinansowanie ma usuwanie skutków powodzi wpływają – poinformował Stanisław Stachura, dyrektor Podkarpackiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. – W ubiegłym roku było ich 15,  w tym roku 10. Okazuje się jednak, że wciąż jest ich za mało żeby można było wydać całe 70 mln zł. Mam nadzieję jednak, że gminy przygotują kolejne projekty.

Mariusz Andres

do “70 mln na powódź, a… gminy nie biorą”

  1. chlopy z nad Sanu

    Wojewoda kase odda i dostanie PREMIE OSOBISTA ZA ZAOSZCZEDZENIE WYDATKOW !!
    Znamy to bo praktykowal to juz w latach ubieglych !

  2. Hermenegilda

    K.Bimbała – nie zażyłeś rano tabletki, zażyj teraz.

  3. K.Bimbała

    Skompromitowany szef byłej komisji nie powinien być wpuszczany na Podkarpacie !.

  4. wiesiek

    Pieniądze są nie można dać bo gminy nie przygotowały projektów. Mi toto-lotek przygotował pieniądze ale nie wypełniłem i nie wysłałem kuponu

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.