73-latka szła na piechotę 14 godzin!

MIELEC, KOLBUSZOWA. Nie wiedziała, kim jest i gdzie jest. Po prostu szła przed siebie.

Tuż przed północą z piątku na sobotę (11-12 bm.) jeden z mieszkańców Nowej Wsi (gm. Kolbuszowa) zauważył wałęsającą się bez celu kobietę. Mężczyzna nie wahał się ani chwili i natychmiast wezwał policję. Ta ustaliła, że jest to 73-letnia Genowefa Gurbiel, która 14 godzin wcześniej wyszła z mieszkania przy ul. Tetmajera w Mielcu i ślad po niej zaginął. Prawdopodobnie kobieta wędrowała piechotą

Pani Genowefa wyszła z domu w piątek, ok. godz. 9.30. Ubrana była w zieloną kurtkę z kapturem, czarne spodnie, popielatą czapkę z daszkiem. Miała przy sobie również torebkę z urwanym paskiem. Na to, że się zgubiła wskazywały zaniki pamięci, na które cierpi.

Trudno z nią było nawiązać jakikolwiek kontakt

Tuż przed północą na Komendę Powiatową Policji w Kolbuszowej zadzwonił jeden z mieszkańców Nowej Wsi, informując, że na jego posesji znajduje się dziwnie zachowująca się osoba. Policja natychmiast wysłała patrol pod wskazany adres. – Kobieta była osłabiona i wychłodzona. Nic dziwnego, bo temperatura była minusowa. Ponadto, skarżyła się na inne dolegliwości, m.in. bóle brzucha – relacjonuje asp. sztab. Mariusz Żelazo z KPP Kolbuszowa.

- Policjanci próbowali się dowiedzieć od niej, kim jest i gdzie mieszka. Na nic to się jednak zdało, bo trudno z nią było nawiązać jakikolwiek kontakt – dodaje Mariusz Żelazo. – Wezwany przez naszych funkcjonariuszy lekarz stwierdził, że kobieta wymaga hospitalizacji i karetka zabrała ją na obserwację do Szpitala Powiatowego im. Jana Pawła II w Kolbuszowej.

Starsze panie lubią „wędrować”

Policjanci zaczęli się zastanawiać nad identyfikacją kobiety. Jej rysopis (ok. 156 cm wzrostu, szczupłą budowę ciała, krótkie siwe włosy, twarz pociągła i piwne oczy) wskazywał, że jest to 73-letnia Genowefa Gurbiel, która 14 godzin wcześniej wyszła z domu przy ul. Tetmajera w Mielcu. – Kobieta prawdopodobnie przywędrowała tu piechotą – przypuszcza Żelazo – Był mróz. Dobrze, że w porę udzielono jej pomocy. Bo mogłoby się źle skończyć.

- Ok. rok temu prowadziliśmy poszukiwania starszej pani z Hadykówki, która wyszła na spacer i nie wróciła – wspomina. – Przeczesywaliśmy pola i lasy. Na próżno. W końcu odnalazła się w Porębach Dymarskich. Powiadomił nas o tym jeden z mieszkańców tej wsi. Z kolei, mieszkankę Wilczej Woli znaleźliśmy aż za Nowa Dębą. Szła w kierunku Bojanowa. Są to zazwyczaj osoby cierpiące na problemy z pamięcią, lub jej zaniki

Dzwońmy na policję, tu każda minuta się liczy

- Jeżeli ktoś z naszych bliskich wychodzi z domu i nie wraca. A są jakiekolwiek symptomy, że przez to może stać się jej coś złego, powinniśmy natychmiast powiadomić o tym policję – radzi Mariusz Żelazo. – Tu każda minuta się liczy. Gdyby rodzina mielczanki zgłosiła ten fakt na komendę po odczekaniu 24 godzin, to mogłoby się skończyć bardzo źle.

- Jeżeli z kolei, widzimy osobę obcą, której zachowanie budzi nasze zaniepokojenie – wałęsa, pyta się, szuka czegoś, jest niezdecydowana, nie potrafi się zidentyfikować – również powinniśmy natychmiast dzwonić na policję – podkreśla policjant. – W ten sposób możemy komuś uratować życie. Jeśli nawet się okaże, że ta osoba jest całkiem zdrowa i nie potrzebuje naszej pomocy, to i tak nie wolno nam przejść koło tego obojętnie. Musimy zareagować.

Komentarz:

Mariusz Żelazo, KPP Kolbuszowa: - Dobrze, że mieszkaniec Nowej Wsi nie spał. Że zaniepokoił go widok błąkającej się kobiety. Już w momencie odnalezienia wymagała ona hospitalizacji. A więc trudno oczekiwać, żeby mogła przeżyć rana.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.