8 szpitali mających SOR nie ma lądowiska

W najlepszej sytuacji jest szpital w Sanoku, który ma w swoim otoczeniu dwa lądowiska: szpitalne i to, na którym stacjonuje Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Do końca roku lecznice mające szpitalny oddział ratunkowy muszą wybudować lądowiska dla skrzydlatych karetek, inaczej nie dostaną na nie kontraktu NFZ.

W regionie jest 12 szpitalnych oddziałów ratunkowych i cztery lądowiska przyszpitalne. Dyrektorzy pozostałych placówek szukają dopiero pieniędzy na dokończenie zaplanowanych już inwestycji lub czekają na wydłużenie terminu dostosowania się do wymogów resortu. Niektórzy mówią wprost, że lądowisko to niepotrzebny wydatek i wolą zrezygnować z kontraktu na SOR niż wyrzucać miliony złotych w błoto.

Szpitalne lądowisko wystarczające do przyjęcia śmigłowca typu Eurocopter to kwadrat 25 na 25 metrów. Powinno być odpowiednio oznakowane i oświetlone oraz połączone ze szpitalem drogą, którą pacjent w ciągu kilku minut zostanie przetransportowany do szpitalnego oddziału ratunkowego. Lądowiska powinny spełniać wszystkie wymagania stawiane przez Urząd Lotnictwa Cywilnego dotyczące bezpieczeństwa lotów. Pod uwagę brane są róża wiatrów, odległość od linii energetycznych, drzew i budynków.

Tam gdzie SOR, tam lądowisko
Takie lądowiska są przy Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie, Szpitalu Wojewódzkim w Przemyślu, szpitalach w Mielcu i Sanoku. Kosztowały po kilka mln zł. Według Ministerstwa Zdrowia, do końca roku powinny powstać przy pozostałych lecznicach. Nie będzie lądowiska, NFZ nie podpisze kontraktu na SOR w przyszłym roku. Część placówek, np. w Krośnie, Brzozowie, Lesku i Tarnobrzegu podjęło starania o wybudowanie stanowisk do lądowania. Największą przeszkodą jest dla nich brak pieniędzy.

- Nie mam lądowiska i na pewno nie będę go miał do końca roku. I nie wiem, czy w kolejnych latach będziemy o to walczyć. Po pierwsze: ani przy szpitalu, ani w okolicy nie ma miejsca na lądowisko. A po drugie, nie mamy pieniędzy. Ministerstwo wymaga, ale czeku nie dołącza. Gdybym miał pieniądze, to wolałbym wydać je na coś innego, np. na modernizację bloku operacyjnego. Uważam, że mając Rzeszów tak blisko, lądowisko nie jest nam tak bardzo potrzebne. W dodatku SOR-y są kosztowne w utrzymaniu, bo NFZ wymaga większej obsady lekarskiej. A kontrakt nigdy nie pokrywa tych kosztów. Nie ma co żałować ewentualnej utraty kontraktu na SOR – mówi Marian Furmanek, dyrektor Szpitala Powiatowego w Leżajsku.

Anna Moraniec

do “8 szpitali mających SOR nie ma lądowiska”

  1. robert

    będzie u nas koszty się zwiększały hahaha ( Sanok ) a odbierali blisko rok hahahaha

  2. ROMAN

    no szykuję się z nowu dobry ” INTERES” – tyle dla nas / tyle dla was / a za tyle oni – mają ten kwadracić zrobić – [ o ile się nie myle to ten " bajer" jest wyceniony na dwa balon y ; czyli 8 x 2.000.000= 16.000.000]
    ładna sumka- czy będzie skok na KASĘ ?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.