9 lat więzienia za uderzenie nożem w serce

JASŁO, KROSNO. Ofiara nożownika żyje tylko dzięki sprawności jasielskich chirurgów

Zapadł pierwszy wyrok w sprawie Andrzeja K., 36-letniego rzeźnika z Jasła. W Wielki Piątek przed tegoroczną Wielkanocą skazany uderzył rzeźnickim nożem 28-letniego Stanisława Żmudę, swojego kolegę z pracy. Cienkie ostrze przebiło serce młodego mężczyzny. Ofiara nożownika żyje tylko dzięki determinacji jasielskich chirurgów i sprawnie przeprowadzonej operacji. Sąd Okręgowy w Krośnie skazał Andrzeja K. na 9 lat więzienia.

Andrzej K. i Stanisław Żmuda pracowali w zakładzie mięsnym w Jaśle, położonym niedaleko szpitala. W Wielki piątek Andrzej K. dotarł do pracy mocno pijany. Alkohol sprawił, że 36-letni rzeźnik był agresywny i szukał zaczepki. Obiektem jego narzekań stał się Stanisław Żmuda. Andrzej K. zirytowany brakiem reakcji na jego uwagi podszedł do młodego rzeźnika i uderzył go nożem w klatkę piersiową. Stanisław upadł, a napastnik odłożył nóż, wyszedł z chłodni i uciekł do domu. Nieprzytomnego rzeźnika przewieziono do szpitala.

Niezwykła operacja

- Na izbie przyjęć okazało się, że pacjent ma ranę kłutą klatki piersiowej – mówi dr n. med. Szymon Niemiec, dyrektor medyczny jasielskiego szpitala. – W Polsce niemal wszystkie rany klute serca kończą się śmiercią pacjenta. Tym razem do wypadku doszło niedaleko szpitala i dzięki temu ranny bardzo szybko znalazł się na stole operacyjnym. Liczyła się każda chwila. Gdyby upłynęło kilka, może kilkanaście minut więcej, przebite na wylot serce przestałoby pracować i nie moglibyśmy uratować życia tego człowieka.

- Informacja o pacjencie z raną w klatce piersiowej dotarła do nas w trakcie porannej odprawy – relacjonuje dr n. med. Damian Różycki, ordynator oddziału chirurgii. – Błyskawicznie przygotowaliśmy się do zabiegu. Po otwarciu worka osierdziowego usunęliśmy krew i stwierdziliśmy, że mięsień sercowy silnie krwawi z przebitej przedniej ściany lewej komory. Nie mamy doświadczeń w zabiegach kardiochirurgicznych. Na ogół operujemy narządy w jamie brzusznej. pacjentów. To był trudny i bardzo emocjonujący moment. Trzymaliśmy w dłoniach bijące serce i zszywaliśmy ranę w rytm jego skurczów. Oczyściliśmy osierdzie z krwi i skrzepów i wtedy okazało się, że masywne krwawienie trwa nadal. Przekłuta była również tylna ściana komory serca. Również na tę ranę zakładaliśmy szwy w rytm bijącego serca. Krwawienie ustało i mogliśmy zakończyć operację. Pacjent miał dużo szczęścia. Ostrze noża nie uszkodziło żadnej tętnicy wieńcowej, ani splotów nerwowych sterujących pracą serca. Przeszło tuż obok nich.

Wyrok

Sąd uznał, że Andrzej K. działał z zamiarem pozbawienia życia i skazał go na 9 lat pozbawienia wolności. Ma też zapłacić Stanisławowi Żmudzie 20 tys. zł zadośćuczynienia.

- Mógł przewidzieć i godził się na to, że taki cios może spowodować śmierć – uzasadniał orzeczenie sędzia Janusz Szarek. – Biegły w swojej opinii bezspornie stwierdza, że cios nie był przypadkowym szturchnięciem, lecz został zadany umyślnie. Tłem przestępstwa mogły być animozje między starszymi masarzami, a młodymi. Wypity alkohol spowodował wybuch agresji u oskrżonego. Narastała w nim złość, że Stanisław ignoruje to, co do niego mówi.

Wymierzając karę sąd wziął pod uwagę fakt, że Andrzej K. jest uzależniony od alkoholu i działał w warunkach ograniczonej poczytalności. Obrońca Andrzeja K. zapowiedział apelację. Chce udowodnić, że jego klient nie zamierzał zabić. Sąd zdecydował, że do uprawomocnienia się wyroku Andrzej K. pozostanie nadal w areszcie.

Krzysztof Rokosz

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.