A mieszkańcy czekają i martwią się

Z przystanku na Glazera korzysta wielu ludzi. W tym starszych i w tym mieszkańców PSM. Fot. Ewa Faber

PRZEMYŚL. Miasto nie może dogadać się ze spółdzielnią  w sprawie przystanku autobusowego .

- Miasto chce nam przesunąć przystanek autobusowy – alarmują nasi Czytelnicy z ul. Bp. Glazera w Przemyślu. – Podobno Przemyska Spółdzielnia Mieszkaniowa chce za możliwość korzystania z niego wielkich pieniędzy, a miasto nie ma – zdradzają. – Tu mieszkają starsi ludzie, a przystanek obok II LO To nieporozumienie – dodają.

Wiceprezydent Przemyśla, Wojciech Blachowicz pisze do nas, że PSM jest nieelastyczna w tej sprawie, prezes spółdzielni, Zbigniew Kurosz podkreśla, że nikt z nim nie negocjował.

Teren, na którym znajduje się przystanek przy Glazera należy do …miasta. PSM ma go w wieczystej dzierżawie. Po zmianach przepisów dotyczących transportu zbiorowego miejska spółka MZK przestała zarządzać przystankami, a zarząd ten przejęło miasto.

Tym samym wygasła umowa dotycząca korzystania z przystanku na Glazera między spółką, a spółdzielnią. MZK za korzystanie z terenu spółdzielni “pod przystanek” płaciło około złotówkę za metr kwadratowy netto. Miasto liczyło, że PSM “pójdzie” na takie same opłaty rozliczając się z nim. Ale się przeliczyło. – W odpowiedzi na naszą propozycję zarząd spółdzielni, w której użytkowaniu wieczystym znajduje się ten grunt zaproponował stawkę 4 złote netto za metr kwadratowy  miesięcznie..

Opłata za dzierżawę wyniosłaby miesięcznie ponad 590 złotych brutto – pisze do nas wiceprezydent Przemyśla, Wojciech Błachowicz dodając, że przystanek powinien zostać, gdzie jest, ale nie “poprzez ponoszenie nieuzasadnionych kosztów przez gminę”, a nad rozwiązaniem problemu pracuje już Zarząd Dróg Miejskich.

Kurosz: – Nikt z nami nie rozmawiał
Prezes PSM, Zbigniew Kurosz zupełnie nie zgadza się z przedstawianiem przez miasto spółdzielni, jako “krwiopijcy zabierającym ludziom przystanek”. – Miasto nie podjęło z nami żadnych negocjacji w tej sprawie – podkreśla. – I nieprawdą jest jakoby złożyło nam jakieś propozycje. To myśmy złożyli, ale pozostały bez echa, czyli żadnych rozmów i żadnych pieniędzy – dodaje Kurosz. – Dlatego wysłaliśmy do miasta fakturę za bezumowne korzystanie z terenu – przyznaje dodając, że PSM płaci do kasy miasta około milion złotych rocznie i choćby dlatego należałoby traktować ją poważnie. – Pomijając kwestie finansowe przeniesienie przystanku nietrafioną decyzją, ponieważ  utrudni to życie mieszkańcom osiedla, którzy nadal mają nadzieję, że miasto dogada się ze spółdzielnią – mówi Maciej Kamiński, przewodniczący Zarządu Osiedla “Salezjańskie”. Radny Eugeniusz Strzałkowski (PiS), który dowiedziawszy się jako pierwszy o całej sprawie zawiadomił o niej zarząd osiedla oraz wysłał zapytanie do UM pyta za naszym pośrednictwem: – Czy naprawdę Przemyśl jest tak ubogi, że nie stać go na paręset złotych miesięcznie za ten przystanek przy Glazera, albo jego władze tak mało elastyczne, że nie mogą się dogadać z zarządem spółdzielni? – zastanawia się. Prezes Kurosz zapewnia, że do rozmów jest gotowy, a teren dzierżawy przystanku na Glazera z radością wymieniłby z miastem na inny.

Monika Kamińska, Ewa Faber

do “A mieszkańcy czekają i martwią się”

  1. Tomek

    Tak patrzę na to wszystko i widzę że nastają ciężkie czasy.
    Ciągła walka o kasę a o ludzi to już nikt nie chce dbać.
    Z tego co ja wiem to pierwszy o sprawie zaczął mówić Zarząd Osiedla wszystkim mieszkańcom
    osiedla. Potem tylko gdzieś w tle pojawił się Pan Radny Strzałkowski.
    A tak naprawdę to według mnie Pan Prezes Powinien pomyśleć o swoich Członkach Spółdzielni
    nie być bardzo honorowym i jeśli mówi, że dba o Członków Spółdzielni i finanse spółdzielni to gdzieś
    w tym wszystkim się zgubił bo brak porozumienia i likwidacja przystanku to chyba nie jest w interesie
    członków spółdzielni a wręcz przeciwnie na ich szkodę.
    Co do gruntu to przecież też nie ma problemu Zarząd Spółdzielni może wystąpić do Miasta, że chce zwrócić tę część gruntu z wieczystego użytkowania i myślę że sprawa by była załatwiona.
    Co do Urzędu Miasta, to chyba ktoś z urzędników p-o raz kolejny nie dopilnował obowiązków
    i o sprawie do załatwienia dowiedziały się wszystkie strony trochę za póżno.

    Myślę że tę sprawę trzeba załatwić raz a dobrze na następne 30 lat

  2. asa

    Przecież tego radnego nie było nigdzie widać…

  3. Aloxx

    Z tego co wiem to Zarząd Osiedla pierwszy informował o sprawie!

  4. Pietrroo

    Miasto ma tylko kasę na paluszki słone i wodę z dystrybutorów do dla swoich biurw z urzędów.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.