A mogło być tak pięknie…

Nicki Pedersen (kask żółty) na torze w Zielonej Górze zaliczył kolejny udany występ. W czterech swoich biegach był niepokonany, „zaciął” się dopiero w najważniejszej gonitwie dnia. Fot. PAP

Nicki Pedersen (kask żółty) na torze w Zielonej Górze zaliczył kolejny udany występ. W czterech swoich biegach był niepokonany, „zaciął” się dopiero w najważniejszej gonitwie dnia. Fot. PAP

ENEA EKSTRALIGA. W zaległym meczu w Zielonej Górze PGE Marma minimalnie gorsza od Falubazu.

Zwycięstwo Jarosława Hampela w ostatnim biegu zaległego, piątkowego meczu w Zielonej Górze sprawiło, że rzeszowianie wrócili do domu na tarczy. Jeszcze przed biegami nominowanymi nasz zespół prowadził 40-38, by ostatecznie przegrać 44-46.

- To był bardzo fajny mecz. Szkoda tylko, że nie udało nam się wygrać, a byliśmy bardzo blisko. Przyjechaliśmy do Zielonej Góry z wolą powalczenia o ten dobry wynik. Był on w zasięgu ręki, ale nie udało się. Myślę, że i tak to spotkanie było piękne, bo do ostatniego wyścigu rozstrzygały się jego losy – podsumował spotkanie trener PGE Marmy, Dariusz Śledź.

Rzeszowianie swojego występu w Grodzie Bachusa z pewnością nie muszą się wstydzić. Kolejne świetne zawody zaliczył Nicki Pedersen, który dał się pokonać dopiero w ostatnim biegu. W nim wyższość Hampela musiał uznać także Grzegorz Walasek, który jak lew walczył o zwycięstwo, dające rzeszowianom remis. – Rzeczywiście były to trudne zawody. Przede wszystkim liczy się jednak to zwycięstwo, ta końcówka spotkania. Pomimo tego, że rzeszowianie momentami radzili sobie lepiej od nas, to my pokazaliśmy, że nie damy się i zdobędziemy te dwa punkty. Tak też się stało. Mamy świadomość tego, że oczekiwania od nas są dużo, dużo większe, ale te zacięte mecze powodują, że wiemy iż musimy jeszcze wiele poprawiać. Tak chcemy właśnie kontynuować dalszy sezon – mówił po meczu bohater Falubazu, Jarosław Hampel.

Zabrakło punktów „Jury”
Z bardzo dobrej strony przed zielonogórską publicznością zaprezentował się także Łukasz Sówka. Dlaczego zatem PGE Marma przegrała? Za głównego winowajcę takiego stanu rzeczy można uznać Juricę Pavlica. Po słabym występie przed tygodniem w meczu z Unibaksem, tym razem Chorwat zaprezentował się… jeszcze gorzej. To właśnie jego punktów, jak również Rafała Okoniewskiego, który w drugiej części meczu przywiózł dwa „0” zabrakło do odniesienia zwycięstwa. W piątkowym meczu po raz pierwszym w tym sezonie wystąpił w barwach rzeszowskiej drużyny Marco Gaschka (zastąpił Łukasza Kreta), który jednak za każdym razem dojeżdżał do mety jako ostatni.

STELMET FALUBAZ Zielona Góra – PGE MARMA Rzeszów 46-44

mj

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.