A to Polska właśnie

W czwartek w Krośnie na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 28 rumuński tir staranował citroena berlingo. Powód? Nieuwaga kierującej Rumunki czy zły stan jezdni na ruchliwym skrzyżowaniu? Fot. Policja

PODKARPACIE. Wszystkie główne drogi łączące miejscowości oraz ulice w miastach powinny być bezpieczne, nie oblodzone. Zadbanie o to, żeby wylać solankę, odlodzić drogi, pomoże ocalić więcej istnień ludzkich niż stawianie fotoradarów.

Od początku grudnia w ponad 60 wypadkach drogowych na Podkarpaciu zginęły 3 osoby, a prawie 70 zostało rannych. Do tej ponurej statystyki trzeba dodać kilkaset kolizji i wypadnięć z drogi, które skończyły się tylko na strachu. Policja twierdzi, że najczęściej winni są kierowcy, bo nie dostosowują prędkości do zimowych warunków jazdy. Kierowcy obwiniają drogowców za jezdnie pokryte lodem.

- W sobotę wieczorem wracałem do Rzeszowa z Tomaszowa Lubelskiego – relacjonuje 30- letni Marek Rząsa z Rzeszowa. – Droga była pokryta czarnym lodem. Mam zimowe opony. Jechałem trzydzieści na godzinę i to nie była bezpieczna prędkość. Auto nie słuchało kierownicy, nie mówiąc już o hamulcach. Policja mówi, żeby w zimie dostosować prędkość do warunków jazdy. W takich warunkach bezpieczna prędkość wynosiła ZERO! Dlaczego nikt nie mówi, żeby drogowcy dostosowali swoje działania do warunków atmosferycznych?
Podobnych sygnałów odebraliśmy wiele.

Śmierć razy 4 na ślizgawce
Fatalne warunki drogowe panowały w sobotę w niemal całej Polsce. Najtragiczniej zakończyło się to na drodze wojewódzkiej 329 koło Głogowa w województwie dolnośląskim. W nocy z piątku na sobotę kierowca tira nie opanował pojazdu na oblodzonej jezdni i naczepa stanęła w poprzek drogi. Chwilę później nadjechało osobowe audi. Hamowanie nic nie dało. Samochód uderzył w tira. Jeden z pasażerów audi zginął na miejscu. Kierowca i drugi pasażer zostali odwiezieni do szpitala.

Na miejsce przyjechała policja i prokurator. Niebezpieczne miejsce oznaczono pachołkami i światłami błyskowymi. Nadjechał peugeot. Kierowca hamował, lecz auto sunęło po lodzie i wbiło się w naczepę. Zginęły wszystkie trzy osoby jadące peugeotem.

Odladzają po fakcie
Drogowcy tłumaczą, jak w Misiu” Barei, że skoro jest zima, to musi być ślisko. Żadna droga w Polsce nie jest utrzymywana w I standardzie, czyli zawsze oczyszczona ze śniegu i lodu. Nawet na autostradach gołoledź może trwać aż trzy godziny.

Na drogach głównych, czyli krajowych, przyjęto cztery standardy zimowego utrzymana: II, III, IV i V. Na drogach wojewódzkich jest też standard VI, choć w tym przypadku trudno mówić o jakimkolwiek standardzie.

Na Zachodzie odladzają
W Polsce standardy utrzymania dróg w zimie są po to, żeby drogowcy mieli prawne usprawiedliwienie z fatalnego stanu dróg i mogli zwalić winę na kierowców. W Europie Zachodniej standardy opracowano po to, by zmusić służby drogowe do zapewnienia kierowcom bezpiecznych warunków jazdy. Gdy stan drogi nie odpowiada normom, winny zarząd dróg ponosi odpowiedzialność i płaci odszkodowania.

Dlatego Niemcy czy Francuzi nie oszczędzają na odśnieżaniu i odladzaniu dróg. Używają tylu pługów, piaskarek i odladzarek, by drogi utrzymać w należytym stanie. W Polsce praktycznie nie stosuje się bardzo skutecznego polewania jezdni solanką. Drogowcy tłumaczą, że nas na to nie stać.

Na fotoradary są pieniądze
Czy rzeczywiście jesteśmy zbyt biedni, by mieć zimą dobrze utrzymane drogi? Ministerstwo transportu właśnie wydaje 300 mln złotych na sieć fotoradarów, które w przyszłym roku mają wydoić z kieszeni kierowców 1,5 mld zł. Gdyby te 300 mln wydano na solarki i środki do odladzania dróg, zaoszczędzilibyśmy więcej niż 1,5 mld na naprawach rozbitych aut i kupowaniu nowych w miejsce całkiem zniszczonych. Zaoszczędzilibyśmy na leczeniu rannych w wypadkach spowodowanych złym stanem dróg. Ile zaoszczędzilibyśmy na uratowaniu istnień ludzi, którzy giną wskutek zimowych wypadków. Życie ludzkie jest bezcenne. Jednak w ustach rządu jest to frazes bez pokrycia.

Pieniądze i to olbrzymie polski rząd wydaje na sprzęt do drenowania portfeli właścicieli samochodów, a nie na sprzęt, który mógłby zapewnić bezpieczną jazdę zimą.

Tomasz Kowalczyk

do “A to Polska właśnie”

  1. marian

    Mam pytanie do policji: co to znaczy bezpieczna szybkość. Jeśli warunki drogowe: lód na jezdni to Panowie policjanci jakie jest tarcier między pojazdem a jezdnią. Samochód przy prędkości 2km/h posiada energię kinetyczną która może wytracić poprzez siłę tarcia jakie wystepuje między opona a lodem. Siła tarcia bliska zeru. To powiedzcie mi jaką predkość jest bezpieczna (oprócz 0km/h).
    Moim zdaniem jest to zdecydowana wina drogowców, którzy w okreslonym czasie – w zalezności od kategorii drogi- maja zwalczać sliskość. Tego sie nie robi. Wine za to ponoszą zarządcy dróg i podlegli im drogowcy.
    Ale najprosciej napisać ” niedostosowanie prędkości …. ” jesli tylko tyle sie potrafi.
    Pozdrawiam i zyczę dobrej przyczepności.
    I apel ” Panowie nie wspomagajcie min. R.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.