Absolwenci Politechniki Rzeszowskiej uratowali 230 pasażerów samolotu

Boeing 767 SP-LCL lądował wczoraj bez podwozia. Dzięki umiejętnościom kapitana Tadeusza Wrony wszystko skończyło się szczęśliwie. Fot. PAP

NEWARK, WARSZAWA, RZESZÓW. Tadeusz Wrona po mistrzowsku wylądował uszkodzonym samolotem lecącym z Newarku do Warszawy.

Boeing 767 SP-LPC, który wczoraj leciał z Newarku do Warszawy, miał wylądować o godz. 13.35. W czasie podejścia do lądowania piloci stwierdzili, że podwozie samolotu nie wysunęło się prawidłowo. Rozpoczęła się godzina grozy…

Za sterami boeinga siedzieli dwaj absolwenci Ośrodka Kształcenia Lotniczego Politechniki Rzeszowskiej, Tadeusz Wrona i Jerzy Szwarc. Kapitan Tadeusz Wrona był studentem pierwszego rocznika OKL i jednym z pierwszych absolwentów rzeszowskiej szkoły pilotów. W PLL LOT rozpoczął pracę 1982 r., a od 20 lat lata na boeingach.

- Jest też pilotem szybowcowym i na bezsilnikowe latania poświęca sporo czasu – mówi Piotr Koper, kapitan boeingów 767 i także absolwent OKL PRz. – Latanie na małych samolotach i szybowcach bardzo podnosi umiejętności pilotów, a umiejętności nabyte w małym lotnictwie są bardzo przydatne w pilotowaniu dużych samolotów komunikacyjnych.

Dramatyczne minuty

Piloci zgłosili kontrolerom problem z podwoziem. Przerwano lądowanie. Kolejne próby wypuszczenia podwozia, w tym procedura awaryjna, nie przyniosły rezultatu. Z kabiny pilotów, ani z miejsc pasażerów, nie można skontrolować położenia podwozia.

Na pomoc przylecieli piloci wojskowi na dwóch samolotach F 16. Potwierdzili, że podwozie nie wyszło. Nie było innego wyjścia. Boeinga trzeba było “posadzić” bez podwozia.

- Takiej informacji nie można podać pasażerom, ani nawet stewardessom – wyjaśnia Piotr Koper. – To wywołałoby panikę nie do opanowania. Cała sztuka polega na tym, by załodze pokładowej i pasażerom powiedzieć jak najwięcej, mówiąc jak najmniej. Tadek i tę, niezwykle ważną, część zadania wykonał perfekcyjnie.

- Powiedziano nam, że jest drobna usterka techniczna, ale nie ma żadnego niebezpieczeństwa – powiedziała Super Nowościom pani Barbara, która wracała ze Stanów Zjednoczonych do Rzeszowa. – Stewardessy wytłumaczyły nam, że takie są procedury i musimy przejść pełne przeszkolenie, jak przy rzeczywistym lądowaniu awaryjnym. To wyjaśnianie procedur tak nas zajęło, że nie wiem kiedy minął ten dodatkowy czas lotu. Jak zgasło światło i tylko zostały awaryjne światła w podłodze, a plot wydał komendę “brace position”, to się trochę wystraszyłam. Stewardessa tłumaczyła jednak, że to takie procedury i nic groźnego się nie dzieje. Rozumieliśmy, że to takie ćwiczenia. No, trochę się jednak bałam…

Mistrzowskie lądowanie

Samolot krążył nad rejonem Grójca i w wyznaczonej strefie zrzucał nadmiar paliwa. W tym czasie lotniskowa straż pożarna pokryła specjalną pianą betonową drogę lądowania. Zapobiegło to wybuchowi pożaru wskutek tarcia blach poszycia samolotu o beton.

Tadeusz Wrona sprowadził samolot do lądowania z normalną prędkością około 240 km/godz. Już nad początkiem pasa startowego stery zostały zdecydowani “ściągnięte”, co spowodowało, że samolot uniósł przód bardziej niż przy normalnym lądowaniu. Dzięki temu boeing znacznie wytracił prędkość tuż przed zetknięciem się z ziemią.

- No widać było rękę doświadczonego lotnika – ocenia Piotr Koper. – Każdy z nas ćwiczy na symulatorach takie sytuacje. Mamy jednak świadomość, że takie zdarzenie zdarza się w rzeczywistości znacznie rzadziej, niż szóstka w totolotku. No ale jednak się zdarza…

Bezpieczna ewakuacja

Idealnie wręcz wykonane lądowanie pozwoliło na utrzymanie samolotu na pasie. Po zatrzymaniu maszyny stewardessy wypuściły trapy ewakuacyjne i pasażerowie bezpiecznie opuścili samolot polewany pianą przez strażaków. Nikomu nic się nie stało. Jedną pasażerkę, ciężarną kobietę, przewieziono do szpitala na badania.

Usuwanie uszkodzonego samolotu z pasa i kontrola stanu pasa startowego, ma trwać do godz. 9 w środę. Do tego czasu Lotnisko Chopina zostało całkowicie zamknięte. Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych ustali przyczyny awarii systemu wypuszczania podwozia.

Stanisław Krok

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.