Adam odszedł w ciszy i spokoju

Adam Żarkowski z Kolbuszowej Górnej miał zaledwie 25 lat, wspaniałą rodzinę i wiele planów na przyszłość. Fot. Autor

KOLBUSZOWA GÓRNA, RZESZÓW. Mimo heroicznej walki całej rodziny i ofiarności mieszkańców, 25-letni Adam Żarkowski przegrał walkę z rakiem mózgu.

Miał zaledwie 25 lat, kochającą rodzinę, plany na przyszłość i raka mózgu, z którym walczył do końca. Wczoraj (29 bm.) w jednym z rzeszowskich szpitali zmarł Adam Żarkowski z Kolbuszowej Górnej. – Odszedł spokojnie, we śnie. Pewnie tak musiało być. Dziękuję wszystkim Czytelnikom Super Nowości za okazaną nam pomoc. Ludzie powinni sobie pomagać – powiedział nam brat ś p. Adama, Kamil Żarkowski.

Dramat rodziny Żarkowskich rozpoczął majowego poranka 2010 r. Adam, idąc do kuchni, by zrobić sobie śniadanie, nagle runął na ziemię. Jak się okazało, to był jego pierwszy atak padaczki. Rzeszowa. W Rzeszowie zrobiono mu pierwszą tomografię głowy. Niestety, badania wykazały, że Adam ma sporego guza w prawym płacie czołowym.

Wydawało się, że Adam w końcu wyzdrowieje

Po dwóch latach nieskutecznych operacji, radioterapii i innych bolesnych zabiegów, rodzina Żarkowskich zdecydowała się na wizytę u lekarza w Berlinie.  – Tam pan profesor, po zapoznaniu się z dokumentacją medyczną, stwierdził, że potrzebna będzie kolejna operacja usunięcia guza i macierzy, czyli powierzchni, z której on wyrasta. Potem brata czekałoby leczenie tabletkami i długa rehabilitacja. Zdecydowani się na to – mówił nam pan Kamil..

Termin operacji zaplanowano na 2 bm. – Zdajemy sobie sprawę, że sytuacja nie jest ciekawa. Ale jesteśmy dobrej myśli – zapewniała pani Lucyna, żona Adama. – Lekarz w Niemczech dał nam nadzieję. Liczymy, że operacja się uda i, że potem będzie tylko lepiej – dodała kobieta. Dobrej myśli był też pan Adam. – Gorąco wierzę, że to wszystko w końcu się skończy, że będzie dobrze – mówił. – No, bo gdybym nie wierzył, to po co to wszystko?

Na szczęście ludzie nie pozostali obojętni. Wielkim wsparciem okazały się zbiórki w kościołach. Pomogli również Czytelnicy Super Nowości. Dzięki temu zabieg w Niemczech doszedł do skutku. – Wydawało się, że Adam wyzdrowieje. Czuł się coraz lepiej – mówi nam pan Kamil. – Niestety, po powrocie do Polski zaczęły się problemy. Mózg zaczął wytwarzać za dużo płynu. Zrobił się obrzęk. Brat słabł, miał problemy z oddychaniem i niestety zmarł.

Komentarz autora

Ś. p. Adama i jego bliskich miałem zaszczyt poznać osobiście. To wspaniali ludzie. Ich tragedia jest ich osobistą sprawą i ogromną traumą, którą nie potrafię sobie nawet wyobrazić. Dla nas to lekcja, jak powinna wyglądać prawdziwie kochająca się rodzina.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.