Agresywny jak pacjent

Z agresją pacjentów (szczególnie pijanych) lub ich rodzin mamy do czynienia codziennie. Staramy się łagodzić te konflikty, ale u szczególnie “naindyczonych” to trudne, a czasem niemożliwe – mówi Lucyna Żyłka, oddziałowa SOR w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie. Fot. Anna Moraniec

PODKARPACIE. Nie ma dnia by personel medyczny nie spotykał się z agresją pacjentów lub ich rodzin.

- W szpitalnym oddziale ratunkowym nie liczy się kolejność przyjścia tylko stan zdrowia w jakim znajduje się pacjent. Niestety wielu chorych, a szczególnie ich rodzin tego nie rozumie. Denerwują się dlaczego muszą jeszcze czekać, podczas gdy ktoś kto dopiero przyszedł został już przyjęty. Wtedy pod naszym adresem padają różne epitety czy wulgaryzmy – mówi Lucyna Żyłka, oddziałowa SOR w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie.

Wściekłość budzi często konieczność okazania książeczki ubezpieczeniowej czy skierowania do szpitala. – Rodzina często nie rozumie co się dzieje z chorym, że kiedy reanimujemy to oni tylko przeszkadzają, że na wyniki badań trzeba poczekać, że gdy akcja ratownicza zakończy się niepowodzeniem, to nie jest to spowodowane małą starannością czy wysiłkiem lekarzy czy ratowników – mówi oddziałowa.

Ochroniarz kontra pacjent
Najczęściej z agresją pacjentów mają do czynienia pracownicy szpitalnych oddziałów ratunkowych, izb przyjęć czy pogotowia ratunkowego. Specjalnie dla nich utworzony został  system Monitorowania Agresji w Ochronie Służby Zdrowia. Medycy rzadko jednak zgłaszają problem przemocy, gdyż nie wierzą, że coś to zmieni. Wolą wynajmować ochroniarzy, by w razie czego bronili ich przed nieobliczalnymi pacjentami.

- U nas też zatrudniona jest całodobowa ochrona, która w przypadku szczególnie agresywnych pacjentów może zastosować nawet przymus bezpośredni – mówi oddziałowa.

Z analizy zebranych zgłoszeń wynika, że lekarze najczęściej skarżą się na napaść słowną. Pod ich adresem padają ostre słowa, wyzwiska, zdarzają się próby zastraszania. Skargi na naruszenie nietykalności osobistej zdarzają się rzadko, ale doszło do przypadku zamordowania lekarza w jego własnym gabinecie, bo pacjent, któremu specjalista usunął wcześniej migdały, uznał, że zabieg doprowadził go do impotencji i zaatakował lekarza nożem. Podobnie zginęła lekarka, którą niezadowolony po wycięciu migdałów pacjent napadł w szpitalu, zadając jej śmiertelny cios siekierą.

Coraz częściej dochodzi też do bardziej wyrafinowanej formy agresji wobec lekarzy: do szkalowania w sieci.

Anna Moraniec

do “Agresywny jak pacjent”

  1. rzeszowiak

    A nie czasami od wysokosci lapowki ?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.