“Akademicy” zatopieni w jeziorze

Jezioro wygrało drugi z rzędu mecz, kibice obejrzeli kilka efektownych akcji. Tu widać, jak piłkę do kosza pakuje center z Tarnobrzega Nicchaeus Doaks. Fot. Bogdan Myśliwiec

TAURON BASKET LIGA. Tarnobrzeżanie od mocnego uderzenia rozpoczęli II rundę.

Drugi raz w tym sezonie koszykarze Jeziora pokonali faworytów z Koszalina. – Tak słabego meczu jeszcze nie zagraliśmy – utyskiwał reżyser “akademików”, reprezentant Polski, Robert Skibniewski.

AZS przybył do Tarnobrzega po piąte z rzędu zwycięstwo, ale chyba się nie spodziewał, że trafi na tak zdeterminowanego rywala. – Nie udało się dobrze wejść w mecz, piłka nie chciała wpadać do kosza. Potem było jeszcze gorzej i Jezioro wygrało zasłużenie – przyznawał Teo Cizmić, chorwacki trener drużyny znad Bałtyku.

Niecelne podania, dziwne decyzje
Zaczęło się od 7-0 po punktach Daniela Walla i “trójce” Jakuba Dłoniaka. Pierwsza kwarta to był jednak totalny chaos. Mnożyły się proste błędy (kroki), niecelne podania i dziwne decyzje. “Jeziorowcy” niepotrzebnie spieszyli się z akcjami, przeciwnicy pudłowali z najbliższej odległości. Gdyby nie dwie udane próby Seka Henry`ego w końcówce, czołowy zespół ligi uzbierałby w 10 minut 4 punkty!

W II kwarcie nerwowych zagrań było jakby mniej, ale poziom spotkania nadal pozostawiał wiele do życzenia. Dwoił się i troił przed przerwą Dłoniak, piłka się go jednak nie słuchała. Najlepszy strzelec Jeziora trafił zaledwie 2 z 8 rzutów. Dobrą zmianę dał natomiast młody Piotr Pyszniak, który w końcówce zdobył ważne punkty i zaliczył asystę.

Dłoniak zaczął trafiać
Przed przerwą AZS zanotował ledwie 34-procentową skuteczność z gry, po zmianie stron poprawił się na 38 procent. Nie można myśleć o zwycięstwie, pudłując w tak niemiłosierny sposób. Goście tylko dwa razy, na krótko, obejmowali prowadzenie. Miejscowym dawał się we znaki Henry, który nie miał jednak wsparcia ze strony kolegów. Tymczasem w ekipie Jeziora z minuty na minutę rozkręcał się duet Dłoniak – J.T.Tiller. Amerykanin imponował dynamiką, Polak zaczął trafiać jak na zawołanie, z każdej niemal pozycji. W IV kwarcie lider Jeziora trzykrotnie przymierzył za “trzy”, odbierając rywalom ochotę do walki. AZS próbował jeszcze odwrócić losy meczu faulując. Plan jednak nie wypalił, bo “jeziorowcom” na linii rzutów wolnych ręce się nie trzęsły.

– Nareszcie wygraliśmy drugą połowę – zwracał uwagę trener Dariusz Szczubiał. – Przed przerwą dopuściliśmy się aż 10 strat, a to, co robiliśmy w drugiej kwarcie, doprowadzało mnie do szału, ale najważniejsze, że błędy udało się wyeliminować. Wyglądaliśmy lepiej fizycznie i graliśmy razem, czego dowodem 14 asyst. Byliśmy zespołem – skwitował wyraźnie zadowolony.

JEZIORO Tarnobrzeg 77
AZS Koszalin 68
(14:9, 15:18, 22:23, 26:18)
JEZIORO: Long 12, Wall 8, Doaks 5 (1×3), Alexander 3, Dłoniak 23 (4×3) oraz Tiller 18, Pyszniak 4, Przybyszewski 4, Patoka 0, Pandura 0
AZS: Skibniewski 7 (1×3), Leończyk 8, Wiśniewski 5 (1×3), Mielczarek 2, Harris 13 oraz Henry 21 (3×3), Kuebler 1, Robinson 11, Bigus 0.

Sędziowali Marek Maliszewski, Tomasz Trojanowski, Marcin Bieńkowski. Widzów 1000.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.