Albo obniżki pensji, albo nowa rekrutacja pracowników

- Szpital musi być restrukturyzowany, ale niekonieznie prywatyzowany - daje szansę pracownikom starosta Robert Fila. Z lewej wicestarosta Mariusz Sołtys, z prawej p.o. dyrektora szpitala Roman Ryznar. Fot. Autor

STALOWA WOLA. Starosta odkrył karty. Jeżeli szpital ma się utrzymać na rynku, załoga musi dobrowolnie zrzec się części zarobków. Jeżeli tego nie zrobi, rozpoczną się przygotowania do prywatyzacji.

Koniec dyplomacji w Powiatowym Szpitalu Specjalistycznym. Pracodawca stawia jasne warunki pracownikom. Albo zrezygnują z trzynastej pensji i zgodzą się na obniżki płac, albo rekrutacja rozpocznie się od nowa. To drugie, to tzw. wariant B, który zostanie wprowadzony, gdyby związki zawodowe zdecydowały się pójść na wojnę z dyrekcją i powiatem. Obojętnie w którym wariancie, pracownicy już mogą zapomnieć o dopłatach do „wczasów pod gruszą”. Zostanie też zlikwidowany Szpitalny Oddział Ratunkowy i zwolnionych 45 osób.

Wstrząs. Tak najkrócej można określić efekt kilkudniowych rozmów starosty i dyrekcji szpitala z pracownikami poszczególnych oddziałów. Doszło do nich, bo związki zawodowe w większości bojkotowały spotkania z dyrekcją i radą społeczną szpitala.

Związki postawione pod ścianą

- Dziś wiemy na pewno, że były przekłamania w przekazie informacji z poprzednich spotkań ze związkami – mówi Robert Fila, starosta stalowowolski. – Gdy zaczęliśmy rozmawiać z załogą bez związkowych pośredników, demagogii prawie nie było. Wcześniej straciliśmy kilka miesięcy na iluzoryczne negocjacje, które nie posunęły spraw szpitala ani o krok. Gdy powiat poręczył szpitalowi pożyczkę na wypłatę zaległej trzynastej pensji, „podziękowaniem” były setki pozwów sądowych od pracowników o wypłatę odsetek. Do PRL-u nie ma już powrotu. Restrukturyzacja szpitala, albo jego komercjalizacja.

75 proc. kosztów szpitala, pochłaniają koszty osobowe 850-osobowej załogi. Przez nie szpital wyszedł z ub. roku z przeszło 4-milionowym długiem. Teraz trzeba go zasypać oszczędnościami. Na pierwszy rzut pójdą „trzynastki” i fundusz świadczeń socjalnych. Trzynasta pensja ma być zlikwidowana, a fundusz zmniejszony z miliona do 200 tys. zł. Do tej pory prawie cały fundusz szedł na dopłaty do „wczasów pod gruszą”.

Do wczasów nie będzie dopłat, a 200 tys. zł ma wystarczyć na zapomogi losowe dla pracowników. Na likwidację „trzynastek” i okrojenie funduszu muszą zgodzić się związki zawodowe i dyrekcja czeka na to do następnego tygodnia. Jeżeli nie będzie zgody choćby jednego związku, wszyscy pracownicy bez wyjątku dostaną wypowiedzenia dotychczasowych umów o pracę i propozycję nowych warunków.

Pielęgniarki „trzynastkę” muszą oddać, urzędnicy i nauczyciele nie

Co będzie w ewentualnych nowych angażach? Propozycje pensji pomniejszonych o 15 proc. dla wszystkich, albo ich zróżnicowanie odwrotnie proporcjonalne do podwyżek, jakie dostali pracownicy szpitala za poprzedniej władzy w powiecie. M.in. lekarze pod groźbą strajku dostali wtedy podwyżki 1,5 tys. zł. Raczej nie będą musieli podpisywać nowych angaży, bo akurat związek lekarzy jest gotów podpisać się pod restrukturyzacją.

Nie wiadomo jak postąpią związki zrzeszające niższy personel, które usztywniły swoje stanowiska. Nic dziwnego, bo reprezentują pracowników najmniej zarabiających i każde wyrzeczenie z ich strony jest bardzo dotkliwe. – Czasami przez całą zmianę sterczę przy łóżku staruszka, którego trzeba nakarmić i podmyć, a w domu nie mam już siły stać przy kuchni – mówi jedna z pielęgniarek. – Teraz ja muszę oddać „trzynastkę”, bo ktoś nie umiał zarządzać szpitalem. Urzędniczka w starostwie ma dbać tylko o to, by ładnie wyglądała, a dostaje za to dwa razy tyle co ja i „trzynastki” nikt jej nie zabiera. To dopiero jest PRL!

Trzynaste pensje nie są czymś wyjątkowym w jednostkach podległych powiatowi. Oprócz urzędników biorą je np. nauczyciele. Na poniedziałkowej konferencji prasowej, pełniący obowiązki dyrektora szpitala Roman Ryznar powiedział, że w trakcie ubiegłotygodniowych rozmów, związki zawodowe zaproponowały spotkanie z dyrekcją na najbliższy czwartek. Sytuacja w szpitalu jest maksymalnie napięta, ale starosta zapewnia, że pacjenci tego nie odczują.

Jerzy Mielniczuk

do “Albo obniżki pensji, albo nowa rekrutacja pracowników”

  1. Gleeson91

    Ja przeprowadzałem ostatnio nową rekrutację w mojej firmie, a właściwie dodatkową rekrutację i postanowiłem zlecić to firmie, która się tym zajmuje, a mianowicie firmie delpiero.pl i powiem szczerze, że jestem pozytywnie zaskoczony.
    W mgnieniu oka dostałem parę „ofert” i pracownik pozyskał bardzo szybko.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.