Ależ szkoda straconej szansy! ZDJĘCIA

Georg Grozer i jego koledzy mają czego żałować. Resoviacy walczyli bardzo dzielnie, ale w decydujących momentach zawiedli. Fot. Wit Hadło

SIATKÓWKA. FINAŁ PUCHARU. Resoviacy prowadzili z Dynamem Moskwa w tie-breaku 12-8 i 13-11, ale przegrali.

ZOBACZ ZDJĘCIA!

Pierwszy finałowy pojedynek Pucharu CEV na długo zapadnie kibicom w pamięci. Był on niezwykle emocjonujący, a przy tym stał na wysokim poziomie. Nie brakowało efektowych akcji z obu stron, a szczególnie imponowały potężne ataki Georga Grozera i Amerykanina Davida Lee. Niestety, bliżsi zdobycia trofeum są siatkarze Dynama Moskwa, którzy pokonali rzeszowian w hali Podpromie 3-2.

Mecz rewanżowy w Moskwie 1 kwietnie o godzinie 18 (16 polskiego czasu). Puchar CEV zdobędzie zespół, który wygra dwa mecze, a w przypadku remisowego bilansu dwumeczu o trofeum zadecyduje złoty set.

Kluczową role w środowym pojedynku odegrała zagrywka. – Musimy mieć dobrą zagrywkę i wywrzeć na nich presję niezależnie od liczby błędów w tym elemencie – mówił jeszcze przed meczem Georg Grozer i dodawał. – Jeśli będziemy przebijać łatwe piłki na stronę przeciwnika, to nasze szanse na zwycięstwo bardzo zmaleją. Dynamo gra bardzo szybką siatkówkę na skrzydłach. Musimy więc podjąć ryzyko i maksymalnie utrudnić im grę – zapowiadał atakujący ekipy z Rzeszowa i jego słowa potwierdziły się w 100 procentach w przebiegu całego pojedynku.

W I secie mimo bardzo dobrego początku resoviacy prowadzili 4:1 to warunki dyktowali wicemistrzowie Rosji. Skuteczny serwis i szybka kombinacyjna gra zrobiły swoje. Gospodarze nie potrafili wstrzelić się swym największym atutem – zagrywką, w której rywalom oddali po błędach aż 6 punktów. Natomiast Rosjanie w inauguracyjnej partii pomylili się tylko dwa razy i to właśnie w polu zagrywki.

Początek II seta również nie napawał optymizmem kibiców, którzy szczelnie wypełnili hale na Podpromiu. Gospodarze grali statycznie, co było woda na młyn dla przeciwnika. Dynamo prowadziło 8:4 i co najbardziej wybredni kibice zapowiadali pogrom. Sytuację odmieniło wejście Macieja Dobrowolskiego, który przy stanie 5:10 zmienił na rozegraniu Lukasa Tichacka. Przed kilkoma laty w identycznej sytuacji grając w barwach Skry Bełchatów właśnie przeciwko Dynamu Moskwa odwrócił losy meczu.

Gospodarze zaczęli odrabiać starty, pojawiła się wreszcie skuteczna zagrywka i to rywal był w opałach. Na II przerwę techniczną ekipa trenera Andrzeja Kowala zeszła prowadząc 16:15. Nasz zespół regularnie nękał zagrywką asa atutowego dynama, Petera Veresa, którzy przez to nie mógł w pełni wykazać się w ataku. W ekipie Dynama już tak skuteczny nie był też Amerykanin David Lee po którego akcjach piłki w obronie podbijał Krzysztof Ignaczak. Po wygranym II secie wydawało się, że rzeszowianie pójdą za ciosem, ale w kolejnej partii rywale już od samego początku uzyskali przewagę (znów problemy z przyjęciem zagrywki rywali). Resoviacy w połowie seta zdołali co prawda doprowadzić do remisu (skuteczny serwis Grozera), ale końcówka należała już do Rosjan.

Walka na dobre rozgorzała w III secie, którego gospodarze rozpoczęli znów goniąc rywala (5:10). W kluczowym momencie zespół do walki w polu serwisowym pociągnął Paul Lotman. Gospodarze od stanu 6:10 zdobyli z rzędu pięć punktów i wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końca seta, mimo, że z powodów kontuzji  uda boisko opuścić musiał spisujacy się bardzo dobrze Olieg Achrem. W trudnych momentach jak zawsze można było liczyć na Georga Grozera.

Losy pojedynku rozstrzygnęły się w tie-breaku, którego nadkomplet publiczności oglądał na stojąco. Od początku układał się on po myśli gospodarzy, którzy uzyskali 2-3 pkt przewagę. Resovia prowadziła już 12-8 i 13-11, ale przegrała! W decydujących momentach klasę światową pokazał Veres, który dwa razy zablokował Grozera, a potem zakończył mecz kapitalnym atakiem.

ASSECO RESOVIA    2
DYNAMO Moskwa    3
(20:25, 25:22, 20:25, 25:23, 13:15)

ASSECO RESOVIA: Tichacek, Bojić, Grzyb, Grozer, Achrem, Nowakowski oraz Ignaczak (libero), Lotman, Dobrowolski, Kosok

DYNAMO: Grankin, Kalinin, Lee, Pavlov, Veres, Shcherbinin oraz Bragin (libero), Kruglov, Markin, Bezrukov.
Sędziowali: Stephan Grieder (Szwajcaria) i Oleksiy Skibitskyy (Ukraina). Widzów 5 tys. Mecz rewanżowy w Moskwie 1 kwietnie o godzinie 18 (16 polskiego czasu). Puchar CEV zdobędzie zespół, który wygra dwa mecze, a w przypadku remisowego bilansu dwumeczu o trofeum zadecyduje złoty set.

Rafał Myśliwiec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.