Ambasador zachłysnął się swym miastem od nowa

- To miasto zaczęło mnie intrygować od nowa - przyznał Maciej Zakościelny (z lewej). Obok Marek Gruchota, dyrektor Miejskiego Domu Kultury. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Maciej Zakościelny, aktor-przewodnik, usiadł za sterami transportera opancerzonego i podobno całkiem dobrze sobie radził. W próbach ogniowych na szczęście nie uczestniczył.

Maciej Zakościelny jest po jednych z najtrudniejszych zdjęć w karierze. Miał pokazać rodakom swoje miasto, a przez cały zdjęciowy czas lało. Deszczowe przerwy na planie, wykorzystał do bliższego poznania miasta, w którym się urodził. – Ja takiej Stalowej Woli nie znałem – przyznał na improwizowanym spotkaniu z mieszkańcami.
„Polski Brad Pitt” został poproszony przez TVP o oprowadzenie widzów po rodzinnej Stalowej Woli. Publiczna telewizja od jakiegoś czasu realizuje odcinkowy „Szlak gwiazd”, który jest swego rodzaju przewodnikiem po Polsce. Przewodnikami są celebryci związani z konkretnymi miastami, czy regionami. Odcinek z Zakościelnym, jako przewodnikiem i Stalową Wolą w roli głównej, zostanie pokazany w TVP1 pod koniec miesiąca.

Zaskoczenie za każdym rogiem
Filmowcy przed deszczem chowali się pod dachy m.in. szkoły muzycznej i domu kultury. Szlak zawiódł ich też do Huty Stalowa Wola, którą aktor – przyznawał ze wstydem – zobaczył po raz pierwszy od środka. Za to dane mu było usiąść za sterami nowoczesnego transportera opancerzonego. Podobno łatwo się takim kieruje, bo ma automatyczną skrzynię. Na szczęście próby strzelania nie było. Było za to zaskoczenie, że wśród słynnych stalowowolan jest jeden z najwybitniejszych światowych twórców komiksów. – Ja znam „Kapitana Żbika” i „Thorgala”, ale nie wiedziałem, że Grzegorz Rosiński, ich autor urodził się w Stalowej Woli – przyznał Zakościelny. – To miasto ciągle mnie zaskakuje i moje reakcje na nagraniach nie są sztuczne.

Ciekawe, czy Rosiński oglądał „Kryminalnych”? Obaj piastują honorowe tytuły Ambasadorów Stalowej Woli. Miejski korpus dyplomatyczny liczy sobie kilkanaście osób i wydawało się, że wszyscy się znają.

Zakościelnemu i filmowcom zabrakło czasu, by zajrzeć nad San. Zabawy nad rzeką każdy wspomina po latach. Aktorowi zostało jednak wspomnienie dość dziwne. – Łowienie ryb i kąpiele w Sanie były tyleż emocjonujące, co niebezpieczne – wspominał z uśmiechem. – Jeszcze dziś czasami budzę się z wrażeniem, że po tych kąpielach jakaś wysypka wyszła.

Jerzy Mielniczuk

do “Ambasador zachłysnął się swym miastem od nowa”

  1. ROMAN

    czyli co- taki lekki filmik o wszystkim i o niczy – ogórkowy luz- blus o Stalowej. z panem aktorem który się promuje co ?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.