Amerykański bombowiec w Rzędzianowicach

RZĘDZIANOWICE. Odnaleziono szczątki samolotu armii USA, który 73 lata temu w okolicach mieleckiego lotniska stoczył walkę z messerschmittami.

Szczątki amerykańskiego bombowca B-17 odnaleziono w Rzędzianowicach w pow. mieleckim. Było to możliwe dzięki zaangażowaniu pasjonatów historii z Aeroklubu Mieleckiego, którzy na ślad maszyny wpadli już ponad dwa lata temu. Samolot, który wchodził w skład 15. Armii Powietrznej USA, rozbił się 26 grudnia 1944 r. w wyniku walki z niemieckimi messerschmittami, stoczonej w okolicach mieleckiego lotniska.

Wszystko zaczęło się we wrześniu 2015 r. na Podkarpackich Pokazach Lotniczych w Mielcu. – Wówczas to do naszego stoiska podszedł pan Aleksander Rusek i opowiedział o dużym czterosilnikowym, samolocie, który roztrzaskał się okolicach wsi Rzędzianowice. Mówił, że miał wtedy 14 lat, ale wszystko dokładnie pamięta: jak ta maszyna wyglądała i gdzie mogła spaść – wspomina Mariusz Mazur, pasjonat historii z Aeroklubu Mieleckiego.

Przestrzelina w messerschmitcie
- Muszę przyznać, że na początku sceptycznie podchodziliśmy do tego tematu, gdyż znając mielecką historię, takie samoloty nie miały prawa tutaj lądować. Przynajmniej tak wynikało z dotychczasowych badań. Niedługo potem w Rzędzianowicach odnaleziono Messerschmitta BF-109. Wtedy tak naprawdę zaczęło nam się to układać w jedną logiczną całość, tym bardziej że w silniku messerschmitta była przestrzelina. Na tej podstawie stwierdziliśmy, że samolot ten musiał uczestniczyć w jakiejś walce – zaznacza pan Mariusz.

Wykopywanie pozostałości po amerykańskim bombowcu B-17. Fot. Archiwum

Wykopywanie pozostałości po amerykańskim bombowcu B-17. Fot. Archiwum

- W ub.r. zabraliśmy tam pana Ruska. Jeszcze raz opowiedział w bardzo dokładny sposób, jak ten samolot wyglądał, skąd i jak leciał, podał też godzinę – 13.40. Piotr Mleczko i Grzegorz Jączek z naszej sekcji odnaleźli informację, że bombowiec mógł upaść w okolicach naszego lotniska w promieniu 15 km. Byliśmy coraz bliżej – twierdzi nasz rozmówca.

Znaleziono trzy śmigła i trzy silniki
Na szczątki amerykańskiego B-17 podczas prac polowych trafił jeden z rolników. – Dopóki ta ziemia była uprawiana kulikami, to nikt tych części nie zauważał. Co prawda, wychodziły na wierzch jakieś blaszki, ale to ludzie lekceważyli. Do czasu aż pan Szczepan ciężkim sprzętem do orania gleby zahaczył o jedną z części samolotu. Zgłosił nam to. My to następnie zabezpieczyliśmy i wezwaliśmy archeologów – relacjonuje Mariusz Mazur.

Wykopy trwały przez cały weekend (7-8 bm.). Prowadziła je Paulina Gorazd-Dziuban, archeolog, doktorantka Uniwersytetu Rzeszowskiego. Samolot był rozczłonkowany na wiele fragmentów. Znaleziono m.in. trzy śmigła i trzy silniki, bo czwarty został odstrzelony nad Kędzierzynem-Koźlem podczas operacji „Blachownia”. Akcja ta polegała na zbombardowaniu magazynu benzyny syntetycznej, którą przygotowano dla messerschmittów.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.