Andrzej B. żył jak król. Zginął jak prawdziwy gangster

Andrzej B. ze swoim ukochanym psem Yogim. Fot. Facebook

SANOK. Bandyckie życie, love story, a na końcu śmierć i historia, o której usłyszała cała Polska.

Prawdopodobnie to Andrzej B. ps. Żółw, który zastrzelił się w czwartek, 10 stycznia, w Sanoku stał za zabójstwem dzień wcześniej w Międzybrodziu Krystiana L. ps. Lala. Prawdopodobnie to także on zanim popełnił samobójstwo, strzelił w głowę swojej życiowej partnerce 17-letniej Kamili M. Wiadomo też, że B. obracał dużymi pieniędzmi, uwielbiał dobre samochody, był fanem Legii Warszawa. Kochał Kamilę M., ale miał też słabość do… psów. Super Nowości odkrywają sekrety życia Andrzeja B., mężczyzny, którego historia obiegła całą Polskę.

32-letni Andrzej B. pochodził z Leska i to z szanowanej rodziny. Jego ojciec był funkcjonariuszem milicji – zmarł na początku września ubiegłego roku. B. nie poszedł w jego ślady, a wręcz odwrotnie. Imponowało mu gangsterskie życie.

Oficjalnie miał zarejestrowaną firmę zajmująca się wszystkim co dotyczy obróbki drewna. Chwalił się, że studiował przez pięć lat w Kalifornii. Już nieoficjalnie wiadomo, że był, co tu dużo mówić, gangsterem, ale nie jakimś pospolitym, tylko takim prawdziwym, z krwi i kości. Miał co prawda na koncie drobne grzechy jak znieważenie policjantów czy jazda po pijanemu autem, ale także rozbój, pobicia i przede wszystkim handel narkotykami. Nie był tylko lokalnym watażką, ale kontaktował się z wieloma Ukraińcami, o których jego sąsiedzi nie mówią zbyt dobrych rzeczy. Krystiana L., którego prawdopodobnie zabił przed kościołem w Międzybrodziu, znał już dużo wcześniej. Łączyły ich interesy i zależności. Dlaczego Lala musiał zginąć? Być może nie dowiemy się tego już nigdy, bo obaj zabrali tę tajemnice do grobu.

Kochał psy i szybkie fury  
Co wiemy o jego życiu prywatnym? Gdy spojrzeć na profil Żółwia, na jednym z popularnych portali społecznościowych od razu rzuca się w oczy jego miłość do psów. Ukochany, potężny, czarny pies Yogi widnieje razem z nim na głównym zdjęciu, na tym samym portalu. To że kupił suczkę rasy shar-pei wabiącą się Cassopeira to także był dla niego wielki powód do dumy – w sieci umieścił jej wiele zdjęć. Co się stało z pupilami B.? Yogiego podczas szturmu zastrzelili antyterroryści, natomiast Cassopeira trafiła do schroniska dla zwierząt.

Wiadomo, że mężczyzna kochał auta i to głównie BMW, ale nie jakieś “trupy”, tylko nowe piękne samochody. Chwalił się zdjęciami choćby srebrnego, a ostatnio czarnego BMW wartego bagatela 200 tys. zł. Jego dumą był także dom z bali, który budował w pobliżu Sanoka. Lubił pokazywać, że dysponuję potężnymi pieniędzmi. Brał także narkotyki, a po nich stawał się agresywny.

Był fanem Legii Warszawa. Na swoim profilu pokazywał zdjęcia transparentu jaki wywiesili kibice Legii “Boże chroń fanatyków” czy “Witamy w piekle”, także w wykonaniu sympatyków Legii.

Ulubionym filmem Andrzeja B. był z kolei wielokrotnie nagradzany na festiwalach filmowych koreański thriller Oldboy, czyli historia człowieka uwięzionego bez powodu na 15 lat w swoistym więzieniu. Mężczyzna po wyjściu na wolność ma kilka dni na dokonanie zemsty, na tych którzy spowodowali jego cierpienie. Jeśli chodzi o muzykę to interesował się utworem artysty o pseudonimie PIH, który m.in. śpiewa: “Jeszcze masz na ustach… Krew…  Tam gdzie wszystko lepi się od krwi, cuchnie mordem”.

To była miłość

Z kobietami wiodło mu się różnie. Andrzej B. rozwodził się dwa razy. Był ojcem dwójki dzieci. Z Kamilą M., która zginęła razem z nim w mieszkaniu związał się  jeszcze w Lesku, gdy ta miała zaledwie… 15 lat. Dziewczyna miała być kolejną “panienką” gangstera, ale między nimi zaiskrzyło i zakochali się w sobie. Gangster nazywał ją pieszczotliwie Kamcią. Dużo wskazuje na to, że Kamila sama z własnej woli chciała być do końca ze swoim ukochanym. Przypłaciła to życiem.

W sobotę ktoś z profilu na jednym z portali społecznościowych dziewczyny ściągnął jej główne zdjęcie. Pozostała tylko czarno biała fotka, na której z koleżanką wypuszczają z ust dym, który został pokolorowany na kolory tęczy.

Grzegorz Anton

do “Andrzej B. żył jak król. Zginął jak prawdziwy gangster”

  1. kierowca swiatowy

    pomnik im wystawicie zasluzeni dla woj podkarpackiego- wielcy gangster z malolata haaaaaaaaaaaa

  2. *_*

    rob, a który gangster napada na banki, konwoje. Pieniędzy żadnych nie defraudował, a na stację paliw to nie wiadomo czy rzeczywiście chciał napaść, czy GW nie pojechała Andersenem. Co jest wielce prawdopodobne. Nie był dresem i „krakiem” jak napisałeś, ani karkiem ;-) Gangsterzy trochę inaczej działają. Ci właśnie prawdziwi. Może i mieszkał w bloku, ale jak przeczytasz tekst to dowiesz się co budował. To nie był lepszy samochód tylko dobra bryka za 200 kawałaków. Nie jest to żaden bohater, tylko antybohater, o którym usłyszała cała Polska i ta cała Polska zresztą tak jest na całym świecie chce poznać szczegóły życia bandytó, zbrodniarzy itp. Od początku ludzkości, aż po jej kres ludzie interesowali się, interesują i będa się interesowali takimi sprawami.

    A jak chcesz przeczytać tekst o tym, że ławkę w parku na Dąbrowskiego w Rzeszowie postawili albo kwiatki zasadzili na rondzie w Rzeszowie, to czytaj Nowiny tam będziesz miał takie teksty.

    „dup… na buty, garbik z progu, fajeczka, no i leci”

  3. rob

    Zwykły dres i krak. Był zerem jakich wiele, którzy tylko pokrzyczeć potrafią i atakować starych dziadków czy chuderlawych. Co on takiego osiągnął choćby w tej gangsterce? Na bank nie napadł, konwoju nie obrobił, nawet pieniędzy dobrze nie potrafił zdefraudować bo go od razu wykryli i miał sprawę w sądzie. Przygotowywał napad na CPN i nawet to mu się nie udało. Żył nie jak król ale jak zwykły robol, w bloku na osiedlu z blokowiska w jakimś małym miasteczku o którym nikt nigdy wcześniej nie słyszał. To że miał lepszy samochód to nie jest jakimś osiągnięciem, no chyba, że na biednym podkarpaciu i to jeszcze w Bieszczadach. Na prawdę super macie lokalnych bohaterów, nie ma co …

    • Tomek

      rob opowiedz o sobie wielki gangsterze z wielkiego miasta opowiedz jak pierwszy raz mama kupiła ci trampki pochwal sie swoim majatkiem zarobionym własnymi rekoma

  4. Ojo

    Dobrze, że policja się nie śpieszyła i dała mu szansę skończyć po „królewsku” Jeden pasożyt mniej. No i ta lala, której zrozpaczonemu ojcu nie pozwolono uratować. Tak powinny kończyć wszystkie bandziory, bo u nas nie ma kary śmierci. Mógłby również zostać uznany niepoczytalnym i dalej uprawiać gangsterkę i co wtedy?

  5. Monia

    Jacy wy wszyscy jestescie malostkowi zucacie kamieniami w ludzi tylko czy wy jestescie tacy niewinni kazdy ma dwa oblicza te dobre I te co stawia go na straty zycie jest takie dziwne czasami rip

  6. Gall

    No świetnie. Robicie z niego jakiegoś bohatera. Żył jak król ???? Jaki k….król. Jak zwykły bandzior !! Był śmieciem i umarł jak śmieć, a wy dorabiacie jakąś idiotyczną ideologię !

  7. marcin

    Co wy wiecie. Dajecie komentarze a o życiu gówno wiecie. np. jakiś JANUSZEK pewnie nawet malucha niema !!!!

  8. Janusz

    Żył jak zwykły śmieć . Zginął jak zwykłe gówno.

  9. olegdo izy

    Myslę ze powinni go nominowac do jakiegos orderu ( może dobrodziej roku ).

  10. rogol

    Troche poszedl za daleko.Zabil czlowieka i stracil wszystko wraz z zyciem.
    Tak to jest jak uwierzy sie w swoja wielkosc.

  11. ROMAN

    no ciekawe że teraz raptem ” wszyscy ” trąbią że Gangster – a wcześniej to co szanowany – cichy – spokojny- robol- niewolnik- siedzący z ” małolatą” i obracający kasą ; z dwoma ” pikusiami” do ochrony
    - śuper temat na telenowelę nie?

  12. stefan

    „Andrzej B. żył jak król. Zginął jak prawdziwy gangster” HA HA HA prawdziwy gangster jak ginie to z kul innych gangsterów lub policji, a nie popełnia samobójstwo i ma foty na Facebooku! tyle o pseudogangsterze z Sanoka.

  13. reset

    ale dziwny tekst, sam tytuł robi z niego super bohatera

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.