Antyfutbol biało-niebieskich

II LIGA. Rzeszowianom bardzo brakowało Wojciecha Reimana.

Trener Stali Andrzej Szymański na konferencji prasowej przepraszał kibiców i przyznał, że tak słabo grającej swojej drużyny jeszcze nie widział. Być może nastroje byłyby inne, gdyby w końcówce zimnej krwi nie stracił Andreja Prokić.

Stalowcy przez całe 90 minut nie wyprodukowali ani jednej składnej akcji. Nie potrafili wymienić trzech-czterech podań, po boisku poruszali się wolniej od rywali, a po spotkaniu narzekali na “ciężkie nogi”. Wszystko co dobre, zrodziło się po indywidualnych popisach.

Nagroda za odwagę
Najpierw był przedniej urody gol Wojciecha Krauzego, który niespodziewanie zdecydował się na strzał zza narożnika pola karnego. Pomocnik biało-niebieskich uderzył ze stojącej piłki, przed sobą miał obrońcę, do bramki ponad 20 metrów, ale futbolówka i tak wylądowała w okolicy “okienka”. To, że Kamil Beszczyński spóźnił się z interwencją nie ma większego znaczenia. Gol był nagrodą za podjęcie odważnej decyzji.

W ostatnich pięciu minutach kibiców dwukrotnie do rozpaczy doprowadził Andreja Prokić. Serb nareszcie zrobił użytek ze swojej szybkości, ale gdy stawał oko w oko z bramkarzem Wisły, to strzelał prosto w niego albo obok słupka. – Zawaliłem na całego – stawiał sprawę po męsku Andreja – Żal zwłaszcza tej pierwszej sytuacji. Bramkarz wyszedł, skrócił kąt, uderzałem gorszą, prawą nogą i szansę diabli wzięli – żałował.

Napastnik z Bałkanów wziął winę na siebie, ale kaca powinni mieć głównie jego koledzy z pomocy. Skrzydła nie istniały, rozgrywający nie umieli podać piłki. Jeśli Wojciech Reiman nie wróci szybko do zdrowia, Stal będzie mieć poważne kłopoty.

Król strzelców lubi Podkarpacie
Zwycięstwo gospodarzy nie byłoby rozwiązaniem sprawiedliwym, bo to beniaminek od początku prowadził grę i stwarzał okazje. Jednak goście albo pudłowali na potęgę, albo na przeszkodzie stawał im Tomasz Wietecha. W 58. minucie w zespole gości pojawił się Łukasz Giza, król strzelców III ligi poprzedniego sezonu, i rzeszowianie znaleźli się w jeszcze większych opałach. Kwadrans przed końcem Giza został zahaczony w polu karnym i za moment sam wykonał “11”. Strzelił jak słynny Czech Antonin Panenka w finale mistrzostw Europy w 1976 roku – lekko, pod poprzeczkę. Giza miał nie grać z powodu kontuzji, ale gdy trzeba było, znów pomógł drużynie i przypomniał się kibicom na Podkarpaciu. Kilka miesięcy temu niemiłosiernie katował przecież nasze drużyny w niższej lidze. – Lubię tutejszy klimat. Pewnie ze względu na żonę, która studiowała w Rzeszowie – żartował po meczu.

OPINIE
Andrzej Szymański, trener Stali
- Przez większą część meczu graliśmy antyfutbol, dopiero utrata gola podziałała na zespół mobilizująco. Jeśli myśli się o dobrym wyniku w lidze, takie spotkania trzeba wygrywać. Moi zawodnicy nie zostawili na boisku tyle serca, co przeciwnicy. Pretensje mam również do sędziego Płoskonki, który udowodnił, że jest miernym arbitrem. Wojtek Reiman? Mam nadzieję, że w najbliższym meczu już wystąpi. Bardzo go brakowało. Z konieczności w środku pomocy zagrał nominalny stoper Dariusz Słomian.

Mariusz Sawa, trener Wisły
- Jestem zadowolony, choć do 75. minuty miałem kwaśną minę. Posiadaliśmy zdecydowaną przewagę, ale nie potrafiliśmy umieścić piłki w siatce. Uczulałem chłopaków na Prokica, to niesamowity zawodnik. Całe szczęście, że nas nie skrzywdził.

Wojciech Krauze, pomocnik Stali
- Trochę jesteśmy “podjechani”, brakuje nam szybkości. Remis to wielkie rozczarowanie, ale prawda jest taka, że ten mecz kompletnie nam nie wyszedł. Jedyne pocieszenie to gol – mierzyłem w długi róg i tam piłka wpadła.

Łukasz Giza, napastnik Wisły
- Dla beniaminka remis na wyjeździe to sukces. Wynik jest sprawiedliwy. Przed przerwą byliśmy lepsi, w drugiej połowie gra się wyrównała, a w końcówce Stal miała dwie świetne okazje. Karny był ewidentny, zostałem kopnięty w stopę. Nie wiedziałem, jak Wietecha broni “11”, ale czułem, że jeśli strzelę technicznie w środek bramki, to będzie dobrze.

STAL Rz.    1
WISŁA    1
(1-0)
1-0 Krauze (14.)
1-1 Giza (75. – karny)

STAL: Wietecha – Konrad Hus (84. Szala), Duda, Czarny, Zaborowski, Krauze, Słomian, Margol (80. J. Górecki), Florian (52. M. Górecki), Maca (52. Krzysztoń), Prokić.

WISŁA: Beszczyński – Gawrysiak, Skórnicki, Bednaruk, Budzyński (70. Wójtowicz), Giziński (90. Kursa), Mokiejewski, Wiącek, Orzędowski (58. Giza), Nowak, Olszak (58. Kozieł).

Sędziował Paweł Płoskonka (Tarnów). Żółte kartki: Słomian, Krzysztoń, Prokić oraz Budzyński, Olszak, Wiącek, Orzędowski. Widzów 600.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.