Arka zatopiona

Przeciwko Arce rosły Marcin Miedziński i koledzy poradzili sobie nieźle w obronie. Z Vive już tak łatwo nie będzie. Fot. Stal Mielec

PIŁKA RĘCZNA. PGNiG SUPERLIGA. W sobotę słabeusz, we wtorek mistrz.

„Czeczeńcy” przegonili pecha i po 4. kolejnych porażkach w końcu mogli cieszyć się z wygranej. Ta była jednak obowiązkiem, bo w Gimnastik Arenie zjawiła się ewidentnie najsłabsza drużyna ekstraklasy.

SPR STAL Mielec 40
ARKA Gdynia 32
(20-16)
SPR STAL
: Wiśniewski, Lipka – Wilk 2, Krępa 5, Janyst 4, Wypych 5, Skuciński 1, Mochocki 3, Miedziński 1, Sarajlić 5, Grzegorek 2, Kowalczyk 3, Cuzić 1, Krupa 5, Ćwięka 3
ARKA
: Pieńczewski, Zimakowski – Ćwikliński 2, Przysiek 6, Jasowicz 1, Kamyszek 4, Souza 3, Czaja, Lisiewicz 4, Jamioł, Janikowski 7, Rychlewski, Klapka, Mollino 5.
Sędziowali
Michał Fabryczny (Mysłowice) oraz Jakub Rawicki (Katowice). Kary: 6 oraz 4 min. Widzów 295.

– Ostatnio ciągle czegoś nam brakowało – Tomasz Sondej, trener Stali, na konferencji prasowej odwoływał się do niedawnych porażek. – Mieliśmy już dość przegrywania. To boli szczególnie wtedy, kiedy wiesz, że grasz dobrze, a niepotrzebne przestoje wszystko psują. W końcu jednak pokazaliśmy, że potrafimy zwyciężać – dodawał z kolei Łukasz Janyst, mielecki skrzydłowy, wracający dopiero do pełni sprawności po kontuzji. – Siedząc na trybunach człowiek jeszcze bardziej się stresuje, więc cieszy mnie obecność na boisku – uśmiechał się popularny „Cziki”.

Przełamanie przyszło w najlepszym możliwym momencie, jednak – paradoksalnie – nie dało zbyt wielu powodów do radości. Goście z Trójmiasta chwilami mocno dawali się bowiem „Czeczeńcom” we znaki, a 32 stracone bramki też chluby nie przynoszą. Gdyby nie błędy własne Arki, scenariusz mógłby nie być tak optymistyczny. – Mści się na nas cały czas to samo: za dużo nonszalancji i brak agresji w obronie – utyskiwał Dawid Nilsson, szkoleniowiec gości, którzy – rzeczywiście – chyba powinni znaleźć nieco lepszy sposób motywacji. – Kiedy tracisz na wyjeździe 40 bramek i dostajesz tylko 4 minuty kary, to nie możesz wygrać meczu – spuentował Adam Lisiewicz, gdyński skrzydłowy.

Dobrze, by rzeczonych 40. trafień nie musieli we wtorek przełykać mielczanie, którzy o godz. 18.30 zagrają przeciwko PGE Vive Kielce. Krajowy hegemon podejmie Stal u siebie, więc sukcesem dla naszej drużyny będzie pewnie mniejsza niż dwucyfrowa różnica bramek.

tc

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o