Autentyczny Tadek Polkowski

piotr samolewiczGdy kilka tygodni temu w tej rubryce napisałem, że Żołnierze Wyklęci mogą być znakomitymi autorytetami dla młodych Polaków, nie sądziłem, że moje słowa zamienią się w muzykę.

Stało się tak w ostatnią sobotę, gdy w Rzeszowie w kinie Zorza wystąpił raper Tadek Polkowski z Krakowa. Raper przedstawił materiał z płyty „Niewygodna prawda” poświęconej największym bohaterom polskiego podziemia antykomunistycznego, zamordowanym w latach 50. przez  stalinowskich oprawców. Koncert wydarzył się dzięki IPN Oddział Rzeszów w przededniu 100. urodzin płk. Łukasza Cieplińskiego, szefa Inspektoratu AK na Rzeszowszczyźnie, następnie prezesa WiN.

Nie znam się na hip-hopie, nie będę udawał, że jestem fanem jego czarnych czy też białych wcieleń, dlatego ocenę artystyczną występu Tadka pozostawię innym. Natomiast podzielę się pewną refleksją: Tadek używa anarchistycznego, ulicznego stylu do opowiedzenia o mało znanych Żołnierzach Wyklętych. Raper pełni rolę „Homera” ulicy,  sławiącego czyny dawnych herosów: rotmistrza Witolda Pileckiego, gen. Augusta Emila Fildorfa ps. Nil czy Danuty Siedzikównej, ps. Inka. Rzecz godna podziwu w czasach, gdy artyści zajmują się głównie własnym „ja”. Polkowski w tym co robi jest autentyczny, patos u niego współgra z gniewem z powodu zakłamywania naszej historii. Tadek potrafi być też liryczny, o czym świadczy piosenka o „małolatce” sanitariuszce Ince służącej w 5. Wileńskiej Brygadzie AK. „Kiedy sen przychodzi, widzę cię Ineczko, nie strzelajcie do niej, bo to przecież dziecko” – brzmi jedna z fraz.

Szkoda tylko, że na koncercie było tak niewielu małolatów i małolatek…

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments