AZS Rzeszów zaczyna bój o ekstraklasę

Koszykarki AZS Rzeszów rozpoczynają dziś najważniejszą część sezonu. Fot. Paweł Bialic

I LIGA KOBIET. Liderka “akademiczek” Magda Bibrzycka może usiąść na ławce rezerwowych.

Dzisiejszym meczem z SMS PZKosz Łomianki koszykarki AZS Rzeszów rozpoczną najważniejszy etap rozgrywek. Nasz zespół jest faworytem w wyścigu o ekstraklasę.

“Akademiczki” wygrały swoją grupę, a do drugiej części sezonu przystąpią z trzeciego miejsca. Po połączeniu czterech drużyn z obu grup, w nowej tabeli rzeszowianki ustępują AZS Uniwersytet Warszawski i Language School Pabianice. Ten ostatni zespół wyprzedza nasze panie jedynie lepszym stosunkiem bezpośrednich spotkań. Do ekstraklasy awansują dwie najlepsze ekipy. Wszystko będzie jasne pod koniec marca.

U siebie nie przegrywają
Rzeszowianki rozegrają 8 spotkań z zespołami występującymi wcześniej w grupie A (północnej). Rywalki są po części znane – w Pucharze PZKosz “akademiczki” bez większego kłopotu pokonały Uniwersytet Warszawski i uczennice ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego. – To my zajęliśmy pierwsze miejsce w grupie i to my powinniśmy dyktować warunki. Dziewczyny wiedzą o co grają, choć oczywiście o lekceważeniu przeciwnika mowy nie ma – podkreśla Wojciech Downar-Zapolski. Szkoleniowiec AZS-u zwraca uwagę, iż drużyna z Łomianek w ciągu roku poczyniła znaczny postęp. – To trochę taka młodzieżowa reprezentacja Polski. Dziewiętnastoletnie zawodniczki już trochę grają w kosza i nie są tak chaotyczne jak kiedyś. W naszej hali jednak nie przegrywamy i mam nadzieję, że podtrzymamy dobrą passę – dodaje.

Kciuk “Biby”
Trener rzeszowskiej ekipy prorokuje, że drugi etap rozgrywek będzie niezwykle pasjonujący. – Co kolejkę ktoś będzie zyskiwał, a ktoś tracił. Czeka nas nieustanne tasowanie – uśmiecha się. I zapewnia, że jego podopiecznym także nie brakuje pogody ducha. – Presja już jest, a pewnie będzie rosła. Ale żeby osiągnąć sukces, należy zapanować nad emocjami. Mamy dobry zespół, w miarę komfortową sytuację wyjściową. Nic, tylko wygrywać.
Jedynym zmartwieniem Downara-Zapolskiego jest lekki uraz Magdaleny Bibrzyckiej. – Boli ją lewy kciuk. Magda rzuca wprawdzie prawą ręką, ale lewej używa grając tyłem do kosza. Nie puszczę jej w bój, jeśli nie będę musiał. W pełni zdrowa przyda się nam bardziej w sobotnim meczu w Olsztynie – tłumaczy.

Tomasz Szeliga

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.