Bandyci mogą swoim ofiarom śmiać się w twarz

RZESZÓW. Nie można liczyć na sprawiedliwość – sąd ma związane ręce przepisami.

To, że zostałeś napadnięty i okradziony, a sprawca skazany nie świadczy o tym, że kiedykolwiek otrzymasz należne ci pieniądze za stracone przedmioty. Jako przykład może posłużyć pan Piotr z Rzeszowa (imię zmienione na prośbę Czytelnika), który ponad dwa lata temu został napadnięty, a do dnia dzisiejszego nie otrzymał należnej mu kwoty, około 1,5 tys. zł.

Pan Piotr został napadnięty w Rzeszowie pod koniec 2008 roku. Dwóch bandytów grożąc pobiciem zabrało mu m.in. telefon komórkowy i pieniądze. Sprawą zajęła się policja, która kilka miesięcy później zatrzymała jednego z napastników. W trakcie dochodzenia nie wsypał swojego kompana i wziął winę na siebie. Trzy miesiące później sąd skazał go na karę 2 lat pozbawienia wolności i jako recydywista miał ją odsiedzieć w zakładzie karnym. Miał także naprawić wyrządzoną szkodę płacąc panu Piotrowi około 1,5 tys. zł.

Bandyta siedzi i nie płaci

Mijały kolejne miesiące odsiadki, a pan Piotr pieniędzy nie otrzymywał. – Postanowiłem napisać pismo do Sądu Rejonowego w Rzeszowie, żeby mi pomogli odzyskać pieniądze za skradzione rzeczy – mówi nasz Czytelnik. Kilka dni temu otrzymał odpowiedź, z której wyczytał, że bandyta, który go napadł odsiaduje wyrok w Zakładzie Karnym Rzeszów Załęże i zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa karnego egzekucja orzeczonego obowiązku nie następuje z urzędu, ale w trybie cywilnoprawnym.

Więźniowi nie można nic kazać

Co to oznacza? – Tan pan może dochodzić swoich praw w sądzie cywilnym lub przez komornika – mówi sędzia Marzena Ossolińska-Plęs z Sądu Rejonowego w Rzeszowie. – Nie mamy narzędzi, żeby wyegzekwować tych pieniędzy. Takie są przepisy – dodaje. Pytamy więc, czy sąd nie może kazać bandycie odpracować, w więzieniu pieniędzy należnych panu Piotrowi? – Nie może. Można za to poczekać aż skazany wyjdzie na wolność i wysyłać mu listy przypominające o zapłaceniu należności – dodaje sędzia.

- To kpina, żeby przepisy nie pozwalały wyegzekwować od przestępcy należnych mi pieniędzy – mówi pan Piotr. Dodaje, że nie zdecyduje się skierować sprawy do sądu cywilnego, bo boi się, że bandyta, który raz go skrzywdził może chcieć odwetu . – Nie można liczyć na sprawiedliwość – kończy smutny pan Piotr.

Grzegorz Anton

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.