Bardzo chora służba zdrowia

Na wizytę u lekarza w poradni urologicznej musze czekać ponad rok, choć wyliczyłem, że wypada tam 1,1 pacjenta na dzień – irytuje się Grzegorz Tychanowicz. Fot. Autor

MIELEC. Dlaczego na wizytę u lekarza w poradni urologicznej muszę czekać ponad rok, choć wyliczyłem, że wypada tam 1,1 pacjenta na dzień – pyta Grzegorz Tychanowicz.

– Byłem zmuszony skorzystać z przychodni urologicznej. Dowiedziałem się, że na wizytę u lekarza muszę tam czekać ponad rok, choć wyliczyłem, że wypada tam 1,1 pacjenta na dzień. Czy to normalne? Chyba nie! – irytuje się Grzegorz Tychanowicz. I nie są to słowa zdenerwowanego “Kowalskiego” z ulicy, tylko lokalnego VIP-a: zastępcy dyrektora Zespołu Szkół Ogólnokształcącego w Mielcu i radnego powiatowego PO.

- Ponoć przychodnie specjalistyczne są po to, aby można było z nich skorzystać. Ale  nie do końca tak jest – oświadczył Tychanowicz na jednej z ostatnich sesji Rady Powiatu. – Byłem zmuszony skorzystać z poradni urologicznej. Zapytałem się tam, jak wygląda czas oczekiwania. Pani powiedziała, że wolny termin przypada za kilka dni, więc się ucieszyłem, ale zaraz potem dodała, że w 2013 r. A ja wyliczyłem, że wypada tam 1,1 chorego na dzień.

- A więc, po co dla jednego pacjenta dziennie utrzymywać przychodnię, w której pracują lekarze? – irytował się Tychanowicz. Denerwuje go jeszcze jedna rzecz. – Jeżeli pacjent ma wypisane od lekarza skierowanie na badanie rentgenowskie z pieczątką gabinetu prywatnego, to nie może tego zrobić w żaden sposób, bo nie jest to na formularzu, który jest przez pół mniejszy. Czy to jest logiczne? Dla mnie nie za bardzo – dodał radny.

Szpital: – Zasady ustala resort zdrowia
Dyrekcja Szpitala Powiatowego w Mielcu udzieliła Tychanowiczowi obszernej odpowiedzi na piśmie. Oto jego fragmenty: “Lekarz specjalista poradni przyjmuje pacjentów zgodnie z rejestracją i zapisem na listę oraz tych pacjentów, którzy posiadają uprawnienia do otrzymania porady poza kolejką. Liczba przyjmowanych jest limitowana czasem na prawidłowe udzielenie porady, jak i ilości usług medycznych, za które płaci NFZ.

Pacjent przyjmowany jest w trybie bieżącym, a w przypadku braku takiej możliwości zapisywany jest na listę oczekujących. Sposób ustalania rzeczywistego czasu oczekiwania na uzyskanie porady obliczony jest w oparciu o rozporządzenie ministra zdrowia, na co dyrekcja szpitala nie ma wpływu. Każdy pacjent ma prawo wyboru lekarza specjalisty spośród wszystkich takich medyków, którzy mają umowę z NFZ na terenie całego kraju.”

***
O tym, że polska chora służba zdrowia jest chora wiadomo niemal od zawsze (przynajmniej odkąd ja pamiętam). Jak pokazuje przykład Grzegorza Tychanowicza z Mielca, nie każdy przechodzi koło tego obojętnie. I oby takich oburzonych było jak najwięcej. Wtedy być może coś w końcu zacznie się zmieniać.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.