Bernardyni chcą oddać pomnik Walk Rewolucyjnych miastu

Czy wielki pomnik wróci w ręce miasta? Decyzja w rękach radnych. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Czy Pomnik Walk Rewolucyjnych stanie się już wkrótce na powrót własnością miasta?

Do ratusza wpłynęło bowiem pismo od ojca Rafała Klimasa, proboszcza parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Rzeszowie z informacją, że ojcowie Bernardyni są skłonni pomnik oddać. Monument jest w posiadaniu zakonników od 2006, gdy to rzeszowscy rajcy zadecydowali o jego sprzedaży oraz terenów sąsiadujących z Urzędem Wojewódzkim za kwotę 30 tys. zł.

Pierwszy krok ku odzyskaniu pomnika przez miasto zrobili ojcowie, choć jeszcze nie tak dawno nosili się ponoć z zamiarem jego wyburzenia. Decyzję o przejęciu monumentu radni podejmą na najbliższej sesji rady miasta (odbędzie się we wtorek 28 sierpnia).

ksz

do “Bernardyni chcą oddać pomnik Walk Rewolucyjnych miastu”

  1. ROMAN

    no i mamy bohaterów- politycznie wyrobiony/ po lini partii / politycznie pewny/ oddany- ideowy / dobrze wyrobiony/samodzielny- no i pomnik będzie stał dla nich – dla tych co kręcili lody od 1945 nie ?

  2. dzitka

    Tego typu „bohaterów” upamietnia Pomnicz Czynu Rewolucyjnego w Rzeszowie – faktycznie to byli „wielcy” ludzie z 4 klasami podstawówki

    Antoni Konkol35
    Urodzony 29 października 1911 r. w Budziwoju, pow. rzeszowski, w rodzinie
    chłopskiej, ukończył 4 klasy szkoły powszechnej, z zawodu krawiec.
    W 1930 r. związał się z ruchem komunistycznym – KZMP, KPP. Za tę działalność
    był kilka razy prewencyjnie zatrzymywany w aresztach, a dwa razy został
    skazany na karę więzienia w zawieszeniu.
    W okresie okupacji związany był z radzieckim wywiadem wojskowym.36
    Działał w strukturach PPR i GL na Rzeszowszczyźnie. Od sierpnia 1944 r. orga-
    32 A CZSW, Akta osobowe Stanisława Kołodziejczaka.
    33 Cz. Hołub, op. cit., s. 135.
    34 S. Kościelniak, op. cit., s. 221.
    35 A CZSW, Akta osobowe Antoniego Konkola.
    36 Szerzej P. Kołakowski, Działalność sowieckich służb specjalnych na ziemiach polskich
    1939–1945, „Przegląd Wschodni”, 2000, t. VI, z. 3, s. 499.
    Krystian Bedyński
    365
    nizował struktury partyjne i administracyjne w powiecie rzeszowskim. W listopadzie
    tego roku rozpoczął pracę w PUBP w Rzeszowie. W czerwcu 1945 r.
    patrol egzekucyjny DSZ usiłował dokonać na niego zamachu. Bezpośrednio po
    tym zdarzeniu skierowany został do warmińsko-mazurskiej grupy operacyjnej
    MBP z zadaniem zorganizowania i kierowania PUBP w dwóch miejscowościach.
    W grudniu 1946 r. został szefem PUBP w Łańcucie, a od lipca 1947 r.
    objął stanowisko naczelnika więzienia w Przemyślu. Po roku wystawiono mu
    następującą opinię: „Politycznie jest wyrobiony odpowiednio, do demokracji
    ludowej i jej rządu ustosunkowany należycie, szczególnie po linii partii, politycznie
    pewny, oddany dla sprawy ludu. Prace naczelnika opanował, lecz nie
    jest z niej zadowolony, z agenturą nie pracuje, choć umie i może pracować. Ideowy,
    odważny, uczciwy, prawdomówny, nałogów żadnych nie posiada”. W następnym
    roku (1949) w opinii służbowej stwierdzono: „Jako naczelnik więzienia
    w Przemyslu mało zajmował się więzieniem pracując więcej po linii partyjnej
    poza więzieniem, co ujemnie wpływało na sprawy dyscypliny wśród straży oraz
    całokształt pracy”.
    We wniosku o przeniesienie go do więzienia w Rawiczu na stanowisko
    zastępcy naczelnika do spraw polityczno-wychowawczych dyrektor Departamentu
    Więziennictwa pisał: „Potrzebny jest tam zastępca z praktyką więzienną
    i dużym wyrobieniem politycznym. Za tym przemawia także ważność obiektu,
    jakim jest Rawicz”.
    W początkach stycznia 1950 r., gdy przewidywano go na stanowisko naczelnika
    więzienia w Rawiczu, stwierdzono: „Dobrze wyrobiony i zorientowany
    politycznie. Internacjonalista. Pracę opanował dobrze. Samodzielny, z inicjatywą,
    pracowity, lecz mało zdyscyplinowany. W stosunku do podwładnych jest wymagający,
    lecz nie obiektywny”.
    W przeszłości, gdy był szefem PUBP w Łańcucie, a następnie naczelnikiem
    więzienia w Przemyślu, w jego charakterystykach podkreślano, że posiadał skłonności
    dyktatorskie. Wobec podwładnych „był zbyt rygorystyczny, lecz czynił tak
    w trosce o czystość kadr”.
    15 marca 1950 r. został naczelnikiem więzienia w Rawiczu. Posiadał stopień
    porucznika.
    Antoni Konkol kontynuował represyjny sposób postępowania z więźniami
    politycznymi. Już po miesiącu okazał brak elementarnego współczucia, gdyż nie
    zezwalał na udzielanie pomocy lekarskiej ciężko choremu Kazimierzowi Pużakowi,
    co doprowadziło do jego zgonu. Podobnie odnosił się do innych więźniów,
    a szczególnie duchownych.
    Kontynuował „tradycję” uwłaczającego „witania” na dworcu kolejowym
    nowych więźniów, w tym nakładania im na czas przemarszu przez miasto płaszczy
    NACZELNICY WIĘZIEŃ W RAWICZU I WRONKACH 1945–1956
    366
    niemieckich37. Na terenie więzienia „zjawił się naczelnik i postanowił popisać się
    przemową do więźniów, mając ich przekonać o słuszności jego poglądów. […]
    Naczelnik po krótkim „ideologicznym” wstępie wskazał na mnie: Oto mamy przed
    sobą groźnego bandytę”. Dalszy opis zdarzenia obejmuje wrzask naczelnika oraz
    jego decyzję „Skuć go i wsadzić do karca bez ubrania na dwa dni”38.
    Wiosną 1950 r. naczelnik Antoni Konkol posegregował więźniów politycznych
    według przynależności organizacyjnej, osadzając ich na różnych kondygnacjach.
    Dodatkowy podział oparty był na takich kryteriach, jak: robotnicy, chłopi,
    inteligencja. Oddzielną grupę stanowili ci, których uznano za „najgorszy niepoprawny
    element, niepoddający się reedukacji politycznej i światopoglądowej”,
    osadzano w izolatkach i stworzono wobec nich zaostrzony rygor.39
    Pomimo tego, że Antoni Konkol inspirował i aprobował wszelkie udręczające
    metody postępowania z więźniami, jego przełożeni od 1951 r. oceniali, że
    zaniedbywał się w pracy i nie uzupełnił wykształcenia. Krytycznie odnosili się do
    faktu, iż „zamiast przebywać w więzieniu i zajmować się agenturą celną, naczelnik
    był aktywny w Komitecie Powiatowym PZPR i agitował w powiecie za zorganizowaniem
    wiejskich spółdzielni produkcyjnych”. 8 lutego 1951 r. dyrektor
    Departamentu Więziennictwa pisał: „Konkol nie docenia pracy zawodowej,
    którą zaniedbuje na rzecz partyjnej, mimo, iż kieruje obiektem więziennym,
    gdzie osadzeni są antypaństwowi przestępcy”.
    15 sierpnia 1951 r. Antoni Konkol, awansowany w międzyczasie na stopień
    kapitana, został przeniesiony na stanowisko naczelnika Wydziału Administracyjno-
    Inspekcyjnego Departamentu Więziennictwa. Później obejmował niższe
    stanowiska w terenowej strukturze więziennictwa – naczelnik Wydziału Więziennictwa
    WUBP w Krakowie, kierownik Działu Kadr CW w Rzeszowie, naczelnik
    więzienia w Przemyślu. 31 maja 1968 r. został zwolniony ze służby.
    37 A. Heda, Wspomnienia szarego, Warszawa 1991, s. 286.
    38 Jw., s. 286.
    39 Cz. Hołub, op. cit., s. 136.
    40 A CZSW, Akta osobowe Stanisława Adamskiego.
    Krystian Bedyński

  3. Natalia

    No piekielnie mi się to podoba. Panowie święci dostali teren od miasta z 99% bonifikatą, pomnika oddać nie chcą, a jak może zechcą to sobie zawołają niezłą kasę. No brawo dla kościoła. Jakby Jezus zszedł tu z tych niebiesiech, to by zrobił za przeproszeniem taką rozpierduchę w temacie KK, jak onegdaj w jerozolimskiej świątyni!

  4. stary

    z glowy sobie kibel zrobcie. jesli nie znacie historii tego miasta to nie pieprzcie glupot ze to pomnik komuny. poczytajcie a potem dyskutujcie czy go zburzyc i co przedstawia. bo idac waszym mlodziezowym tokiem glupienia(nie mylic z mysleniem) to nalezolaby wyburzyc wszystkie kultowe obiekty powstale w innych epokach: colosseum, wieze Eifla i kolumne Zygmunta. na poczatek jedna proponuje akcje „wiedza glupcze nie boli”. zdrowia zycze

  5. dzitka

    ten niby pomnik, to kompromitacja dla miasta, które ciągle tkwi w komunie, zdecydowanie popieram, aby zrobic z niego kibel, zreszta i tak każdego dnia jest on mocno obsikiwany, moze dzięki temu tak dobrze sie trzyma

  6. viola

    a nie da się w tym pomniku zrobić publicznego kibla, bo w centrum miasta nie ma się gdzie załatwić?

  7. jacek

    A już była nadzieja, że wyburzą to paskudztwo, jak przejmą miejskie komuchy to ta wielka c… będzie stała do końca naszych dni, porażka!

  8. sledik

    Nieprawda nie chca oddac. Gadaja na miescie ze chca za pomnik 1,5 miliona od miasta, a nie to kaza zburzyc a gruz sprzedadza na drogi, a metale kolorowe sprzedadza na zlom.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.