Bez chodnika to droga śmierci!

- Po remoncie drogi żyjemy tu jak w koszmarze. TIR-ów jest coraz więcej, a my nie mamy chodnika, ani nawet poboczy – tak w listopadzie 2010 roku skarżył się nam pan Bogdan Drożdż z Kupna. Minęły prawie dwa lata i co? I nic. Fot. Autor

KUPNO. Nie wybudują chodnika przy ruchliwej drodze, bo… zabrania tego unijne prawo.

Nie będzie budowy chodnika, o który nasi Czytelnicy z Kupna proszą od lat. Ich irytację potęguje fakt, że inwestycja była już “zaklepana” w tegorocznym budżecie gminy. Okazało się, że chodnik położony jest w ciągu drogi, która była budowana za środki z Brukseli. Realizację dwóch inwestycji unijnych w tym samym pasie drogowym zabrania prawo. Tylko, dlaczego żaden z urzędników nie pomyślał o tym wcześniej?

Mieszkańcy Kupna nie od dziś proszą o budowę chodników. – TIR-y pędzą tu jeden za drugim, a my drżymy o nasze dzieci – skarżą się nasi Czytelnicy, wskazując na drogę powiatową, łączącą krajową “dziewiątkę” z traktem wojewódzkim Kolbuszowa-Sędziszów Młp. Przy drodze tętni życie Kupna, są tam: kościół, sklepy, boisko, biblioteka, gimnazjum i szkoła podstawowa. Tymczasem położono tam asfalt, ale… zapomniano o chodnikach.

Mieszkańcy: – Nie mamy chodników, ani nawet poboczy
- Po remoncie drogi żyjemy tu jak w koszmarze – skarżył się nam pan Bogdan Drożdż z Kupna. Są wypadki, samochody co chwilę lądują w rowach. Doszło do tego, że swoją córkę musiałem odwozić autem do szkoły. Bo po prostu bałem się o nią. Przed remontem drogi prosiliśmy urzędników o chodniki. Ich tłumaczenie było dla nas kuriozalne i niezrozumiałe. Mówiono nam, że brakuje projektu kanalizacji, a to niby koliduje z chodnikiem

Przy feralnej drodze mieszka też pan Artur Kozioł. – Ani przejść, ani przejechać rowerem. No, bo wiadomo, co się dzieje, jak przejedzie taki kilkunastotonowy transport. Najgorsze, że nie ma chodników, ani nawet poboczy – mówił nam pan Artur.

Bez wsparcia Brukseli chodnika nie wybudują
Kolbuszowskie starostwo, jako zarządca drogi, sporządziło dokumentację, dotyczącą budowy chodnika. Kosztowało to podatnika 20 tys. zł. Tylko co z tego, skoro realizacja tej inwestycji za środki unijne jest niemożliwa, bo Bruksela finansowała również modernizację, położonej w tym samym pasie drogowym, jezdni. Gmina mogłaby wybudować chodnik za swoje pieniądze, ale tego nie zrobi, bo nie ma z czego (przynajmniej tak twierdzą urzędnicy).

W tej sytuacji są dwie opcje: albo ciąg pieszych powstanie poza pasem drogowym i warta 20 tys. zł dokumentacja trafi do kosza, albo mieszkańcy Kupna poczekają co najmniej do 2015 roku. Bo dopiero wtedy, jak przekonują miejscy urzędnicy, będzie można, zgodnie z obowiązującym projektem, budować chodnik za fundusze unijne. Tylko co na to mieszkańcy?

***
Irytuje mnie mówienie, że nie można, bo nie można, bo się nie da. Nie rozumiem też tej determinacji w oczekiwaniu na dotację unijną. Przecież dla gminy, czy powiatu, których budżety to kilkadziesiąt milionów złotych, wyłożenie kilkuset tysięcy złotych na budowę chodnika nie jest rujnującym kosztem. No chyba, że lokalne władze mają jakieś inne priorytety. A to byłoby dziwne, bo bezpieczeństwo ludzi winno być najważniejsze.

Paweł Galek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.