Bezdomni bracia od trzech lat żyją na ulicy

Bracia Adam i Michał wiedzą, że można zmienić swój los. Niedaleko ich pustostanu, jeszcze 2 lata temu w zimie pod namiotem mieszkał inny tarnobrzeżanin wyrzucony przez żonę z mieszkania. Mimo fatalnej sytuacji mężczyzna podjął pracę, zapanował nad nałogiem alkoholowym i znalazł nowy dach nad głową. Jego historia daje nadzieję. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Na ich oczach zmarło już kilku bezdomnych, a oni nie chcą być następni.

Dwaj bracia z Tarnobrzega mają tylko siebie, ale w tej swojej nędzy nie tylko nie opuszczają siebie nawzajem, ale przygarnęli jeszcze jednego biedaka bez grosza przy duszy. We trzech wegetują tak w centrum miasta w jednym z pustostanów i nikt by się nawet nie spodziewał, że tuż obok nich rozgrywa się ten dramat.

Adam, Michał i Paweł. Pierwsi dwaj są braćmi przed i po 40-tce. Ostatni ma 29 lat. Żyją jak psy. Śpią na styropianach i szmatach w pustostanie po byłej “bykowni”. Jedzą to, co znajdą na śmietnikach. W centrum Tarnobrzega, niedaleko targowiska, pod które trzy razy w tygodni podjeżdżają setki samochodów. Nieraz można spotkać ich na mieście, siedzą gdzieś na ławce lub snują się niezauważani przez przechodniów. Nie żebrzą.

Wołanie o pomoc
Dlaczego zainteresowaliśmy się trójką bezdomnych? Bo choć po cichu i ze łzami w oczach desperacko wołają o pomoc. Nie mogą poradzić sobie z sytuacją, w której się znaleźli, niszczy ich nałóg, a odrzucenie społeczne tylko potęguje brak chęci walki o siebie.

- Chcę zmienić swoje życie, bo mam już dość tej nędzy – mówi starszy z braci, znajdujący się w lepszej kondycji psychicznej. Młodszy z braci niemal tylko płacze.

- Nie zawsze tak żyliśmy i wiemy, że można wyrwać się z tej biedy, ale sami nie potrafimy tego zrobić. Ani ja, ani brat nie mamy rodzin, na Śląsku mieszka tylko nasza matka, ale nie widzieliśmy jej od kilku lat. Andrzej ma tylko 29 lat. Przyłączył się do nas, bo też nie ma gdzie się podziać, a z rodziną nie utrzymuje kontaktów. Jest chory, powinien trafić pod opiekę lekarzy. Boję się, że umrze i ciągle sprawdzam, czy oddycha jak usypia po pijaku.

Ofiary denaturatu
Pustostan, w którym zakotwiczyła trójka bezdomnych to popularne miejsce wśród tarnobrzeskich bezdomnych. Ci, którzy nie chcą podporządkować się zasadom trzeźwości w noclegowni zorganizowanej przy jednej z parafii, a na żaden inny kąt nie mają co liczyć, trafiają właśnie tutaj. Miejsce to patroluje od czasu do czasu straż miejska i policja, niestety i tak co kilka tygodni na betonie, wśród śmieci i butelek umierają tu kolejni ludzie.

- Zmarło tu już kilku mężczyzn, zmarła także kobieta – mówi bezdomny. – Wiemy, że jeśli nic w swoim życiu nie zmienimy, my będziemy kolejni. A my chcemy coś zmienić, chcemy żyć.

O trójce bezdomnych pracownicy MOPR w Tarnobrzegu wiedzą i w rozmowie z nimi, mężczyźni dostali zapewnienie, że otrzymają pomoc, ale muszą także sami podjąć walkę z nałogiem.

Małgorzata Rokoszewska

do “Bezdomni bracia od trzech lat żyją na ulicy”

  1. ROMAN

    no smutne- ale gdzie ci starsi panowie byli przed 20 laty – co robili- jak żyli – z matrixu się raptem nie wzięli w centrum miasta.

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.