Bezduszność ludzi wobec zwierząt nie zna granic

Nie wystarczy kupić psa, trzeba się nim zajmować, bo pies nie jest zabawką. Nie można go dla własnego widzimisię próbować uśmiercić.

PODKARPACIE. - Być może ta informacja uratuje życie jakiemuś psu, zanim trafi w niepowołane ręce – mówi pani Justyna Marchwica, właścicielka hodowli psów rasy komondor z Krzywej. Chodzi o Ystvana, obecnie dwuletniego psa, który trafił w niepowołane ręce i o mało co nie został uśpiony, bo właściciele zrobili sobie z niego zabawkę.

Ystvan po skończeniu 7 tygodni został sprzedany mężczyźnie oraz jego córce w miejscowości Ochodze. Właściciele dostali „instrukcję obsługi” – wytyczne na piśmie dotyczące wychowania i pielęgnacji, bo komondory mają to do siebie, że trzeba zajmować się ich sierścią (w formie dredów), ponieważ rośnie ona przez całe ich życie. – Kilka tygodni po odebraniu Ystvana napisali do nas krótkiego maila, że wszystko w porządku i pies ma się dobrze – mówi pani Justyna.

Pod koniec października 2010 roku dostali informację, że w Opolskiem jest do przygarnięcia dwuletni komondor o imieniu Ystvan. Właściciele wymyślili, że psa uśmiercą. Miało to być najprostsze rozwiązanie. Zabić psa, a na jego miejsce kupić sobie jakąś inną zabawkę. – Niestety, nie pomyśleli, żeby do nas zadzwonić kiedy zaczęły się pierwsze problemy z pielęgnacją i z zachowaniem, choć obligowała ich do tego podpisana z nami umowa – mówi pani Justyna.

- Wiedziałam, że pies jest zaniedbany, kompletnie niewychowany i agresywny. Ale to, co zobaczyłam na miejscu, przeszło moje oczekiwania – dodaje.

Normalnie komondor w tym wieku ma już ładnie ukształtowane dredy. Istvan miał wielkie kołtuny, a tam gdzie ich nie miał, była krótka sierść. Do tego był koszmarnie brudny. – O jego skrzywionej psychice nawet nie będę wspominać – dodaje Justyna Marchwica.

Pani Justyna opowiada, że poprzedni właściciel wrzucił go na siłę do bagażnika samochodu, upchał jeszcze jego ogon i zatrzasnął klapę. Potraktował psa jak przedmiot.

Teraz Ystvan jest ponownie w hodowli. Trwa praca nad jego „prostowaniem”. Hodowcy mają nadzieję, że znajdzie się dla niego odpowiedni dom z odpowiedzialnymi ludźmi.

Bezduszność ludzi nie zna granic, a przecież pies nie jest zabawką i każdy powinien zastanowić się, zanim zdecyduje się na wzięcie do swojego domu żywej istoty.

Grzegorz Anton

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.