Bezkarne włamanie do kantoru

Do sejfu dostali się dzięki narzędziom ze sklepu.

Mimo zabezpieczeń, złodziejom udało się dobrać do kasy pancernej i zabrać kilkaset tysięcy zł. Fot. Paweł Dubiel

RZESZÓW. – Do chwili obecnej sprawcy nie zostali ustaleni. Nikt też nie został zatrzymany – oświadcza oficer prasowy KM w Rzeszowie.

Złodzieje, którzy ukradli kilkaset tysięcy z kantoru przy ul. Przemysłowej pozostają na wolności. Znalezienie sprawców nie będzie łatwe, bo nikt ich nie widział, a nagrania z monitoringu są niewyraźne. Jak to możliwe, że komuś udało się niepostrzeżenie dostać do środka supermarketu? Dlaczego nikt nie reagował, kiedy zadziałały alarmy? Pytań i wątpliwości dotyczących ochrony obiektu jest wiele.

Do obrabowania kantoru miało dojść w nocy z 8 na 9 listopada – o czym informowaliśmy jako pierwsi. Złodzieje – najprawdopodobniej przy użyciu narzędzi z supermarketu – dostali się do kantoru, a następnie wycięli otwór w sejfie i zabrali gotówkę. – Policjanci wyjaśniają szczegółowe okoliczności zdarzenia – informuje nadk. Adam Szeląg, oficer prasowy Komendanta Miejskiego w Rzeszowie. – Po zebraniu materiałów prześlemy je do Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów – dodaje.

Różne wersje
Na podstawie nieoficjalnych informacji udało nam się ustalić, że jest branych pod uwagę kilka wersji. – Być może ktoś wszedł w nocy, gdy na terenie budynku już nikogo nie było – zastanawia się pracownik jednego ze sklepów. Bardziej prawdopodobna jest jednak wersja, że złodzieje ukryli się gdzieś w supermarkecie i pod osłoną nocy wyszli, by dokonać rabunku.

Niesprawny monitoring ułatwił zadanie
Zastanawiające, jak udało im się to zrobić w chronionym budynku. Czy ochroniarze mogli ich nie zauważyć? Okazuje się, że jest to bardzo prawdopodobne, zważywszy na fakt, że kamery skierowane bezpośrednio na wejście oraz sam kantor nic nie pokazały. – Monitoring się nie sprawdził, bo kamery są niesprawne i pokazują tylko cienie – mówił w rozmowie z nami współwłaściciel. Pytanie, co pracownicy ochrony widzieli w swoich ekranach? Czy polegali tylko na własnej obserwacji „w terenie”? Niestety, nie udało nam się dowiedzieć, czy do tej pory kamery działały oraz czy wada dotyczyła tylko tych przy wejściu.

Co z alarmem?
Firma, która ochrania obiekt nie chce komentować całej sprawy. A szkoda, bo pytań jest znacznie więcej. Jak udało nam się ustalić, w nocy na terenie budynku nie pozostaje nikt z ochrony, a jedynym zabezpieczeniem jest monitoring oraz alarm. Ten miał się uruchamiać między godz. 23 a 2 w nocy. Nie wiadomo jednak, czy i jak ktoś na niego reagował. Tak czy inaczej przestępcy przez trzy godziny „walczyli” z pancerną kasą, używając głośnego sprzętu, a mimo to pozostali niezauważeni.

Na razie sprawcy pozostają nieuchwytni. – Do chwili obecnej sprawcy nie zostali ustaleni. Nikt też nie został zatrzymany – oświadcza oficer prasowy KM w Rzeszowie. Ich schwytanie będzie nie lada wyzwaniem.

Wioletta Kruk

do “Bezkarne włamanie do kantoru”

  1. "czytelniczka"

    tak trzymać nas też okradają a kto czym wojuje od tego ginie. Nie dajcie się złapać.

  2. Karl Krematorzysta

    ZUS działa od dawna w ten sposób i co?A no nic!

  3. Flecista

    To takie zadupie że tam w nocy nie ma nikogo w pobliżu kto mógłby usłyszeć. Nawet jak ktoś by usłyszał to mógł to wziąć za coś normalnego np za jakieś nocne pracę remontowe w markecie xd

  4. szeptucha

    Nie było słychać jak cięli sejf?

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.