Bezpieczeństwo dzieci ważniejsze niż komfort życia pedofila

Fot. Archiwum
Fot. Archiwum

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny chcą łagodniejszego traktowania tych, którzy seksualnie wykorzystywali najmłodszych.

Minister sprawiedliwości chce, by skazani za czyny pedofilskie znikali po 25 latach z rejestrów sądowych jako karani za tę zbrodnię. Prokurator Generalny z kolei proponuje, by sąd każdorazowo indywidualnie decydował o ewentualnym zatarciu skazania takiej osoby.

– Nie możemy ulegać histerii i zmieniać prawa pod wpływem emocji – mówi Andrzej Seremet. – W instytucji zatarcia skazania chodzi przecież o danie szansy osobie, która już odpokutowała swoje winy – dodaje. Społeczeństwo jednak niechętnie chciałoby dawać „drugą szansę” tym, którzy dopuścili się ohydnej zbrodni na dzieciach. Dlaczego? Bo to oznacza, że ktoś o skłonnościach seksualnych w stosunku do dzieci będzie mógł być, jako niekarany, ich opiekunem, trenerem czy nauczycielem, słowem, mieć znów nieograniczony dostęp do naszych pociech.

Obecne przepisy prawa są dla skazanych za obcowanie płciowe z małoletnim bezwzględne: skazany nigdy nie znika z rejestrów sądowych jako karany za takie przestępstwo. Komuś może wydawać się to dyskryminacją ukaranych za takie czyny, ale prawo w tym miejscu po prostu chroni dzieci. Osoba figurująca w rejestrach sadowych nie może zostać nauczycielem, opiekunem czy trenerem nieletnich. Nie może, ale czasem zdarza się, że organ zatrudniający karanego za pedofilię zwyczajnie… nie sprawdza go pod kątem karalności.

Uczciwość dla pedofila? Nonsens
W resorcie kierowanym przez ministra Marka Biernackiego zrodził się pomysł, by pedofilom dać „drugą szansę”. Zapisy o ich skazaniu miałyby zniknąć z rejestrów sądowych po ćwierć wieku od poniesienia kary. Zdaniem urzędników ministerialnych, to uczciwe w stosunku do skazanych, którzy przez owe 25 lat już nie weszli w konflikt z prawem i nie popełnili przestępstwa obcowania płciowego z nieletnim. – Uczciwe? Dla pedofila jest uczciwość, a dla jego ofiar, co jest? – takie pytanie zadaje mężczyzna, który był wykorzystywany seksualnie przez dorosłego. Nie godzi się na podanie żadnych szczegółów mogących w jakikolwiek sposób wpłynąć na możliwość jego identyfikacji. – Dość, jeśli powiem, że osoba, która mnie i inne dzieci molestowała, została skazana i odbyła już karę – zdradza. – Jeśli pomysł ministra wejdzie w życie, ta osoba będzie mogła na przykład opiekować się dziećmi na letnim obozie albo uczyć je gry na jakimś instrumencie – dodaje ze zgrozą.

Prokurator generalny: – Rozpatrywać indywidualnie
Prokurator generalny, Andrzej Seremet, jest tu mniej liberalny niż minister Biernacki. Według niego, ewentualne zatarcie skazania dla pedofila mogłoby być rozpatrywane, ale nie automatycznie, a indywidualnie, a decydowałby o nim sąd. – Nie możemy ulegać histerii i zmieniać prawa pod wpływem emocji – mówi Andrzej Seremet. – W instytucji zatarcia skazania chodzi przecież o danie szansy osobie, która już odpokutowała swoje winy – dodaje. Marian Haśko, zastępca prokuratora okręgowego w Przemyślu, skłaniałby się właśnie ku pomysłowi A. Seremeta. – W całym cywilizowanym świecie istnieje instytucja zatarcia skazania – przypomina Haśko. – Osoba, która odbyła karę i nie wchodzi dalej w konflikt z prawem, ma prawo być traktowana, jak każdy inny, niekarany człowiek – podkreśla. – Jednakże w przypadku czynów, o jakich mowa, skłaniałbym się ku rozpatrzeniu każdej takiej sprawy indywidualnie przez sąd – dodaje.

Senator – prawnik: – Nie zacierać
Inne zdanie na ten temat ma senator RP, Andrzej Matusiewicz (PiS), który jest adwokatem z niemal 40-letnią praktyką. – Czyny polegające na obcowaniu płciowym z nieletnim są zbrodnią szczególnie ohydną – zauważa A. Matusiewicz. – Ale zapis o niezacieraniu się skazania za te czyny, to nie forma kary dla skazanego, a ochrona dla dzieci – podkreśla prawnik. – Tego typu skłonności są bardzo trudne do wykorzenienia i zawsze istnieje ryzyko, że osoba je przejawiająca powróci do nich, nawet po terapii – zauważa senator i adwokat. – Dlatego uzasadnione jest, by taka osoba, jako figurująca w rejestrach sądowych, nie mogła pracować z dziećmi, ani opiekować się nimi – zauważa.

Krzywda dla skazanych?
– Mój syn dostał wyrok za seks z 13-latką – opowiada matka skazanego, który odbywszy karę opuścił Polskę. – Jaki z niego pedofil? Dziewczyna rosła była, o bujnych kształtach, wymalowana – wylicza kobieta. – Sama go poderwała w dyskotece. Owszem, widać było, ze młoda jest, ale syn nie wiedział, że aż tak – zarzeka się. – O dokumenty miał dziewczynę w intymnej sytuacjo poprosić? – pyta ironicznie. – Jakoś po tym wszystkim poznał dorosłą kobietę, ożenił się, ma dzieci i żadnych pedofilskich skłonności nie wykazuje – dodaje.

Czarne owce nawet wśród kryminalistów
„Wiszenie” w rejestrach sądowych to nie tylko spore utrudnienie życiowe, na przykład przy poszukiwaniu pracy, ale także swoiste piętno skazanego. Piętno to jest szczególnie dotkliwe w przypadku ludzi skazanych za obcowanie płciowe z małoletnimi, bo takie osoby nie tylko w zakładach karnych, ale i na wolności muszą liczyć się ze szczególną niechęcią, ba, nawet obrzydzeniem dla nich otoczenia.

– Siedziałem z takim „pod celą” – wyznaje mieszkaniec Podkarpacia, który kilkanaście lat spędził w więzieniu z powodu popełnianych przestępstw, które z seksem z nieletnimi nie miały nic wspólnego. – Jak się „towarzystwo” dowiedziało, że siedzi za gwałt na dziecku, mało go nie zabito. Potem zabrano go do osobnej celi – wspomina. – Ja, „stary” kryminalista ręki bym takiemu nie podał, przy jednym stole z nim nie usiadł – zapewnia. – To nie człowiek jest! – dodaje z mocą. Na naszą sugestię, że skłonności pedofilskie można leczyć, mężczyzna się tylko śmieje. – Na to jest jedno „lekarstwo”: dożywotnia izolacja, w każdym razie od dzieci – mówi z przekonaniem.

Dzieci ważniejsze niż pedofile!
Postawa „starego” kryminalisty może budzić sprzeciw, ale tak naprawdę, niezależnie od tego jak, bardzo mienimy się tymi, którzy są za dawaniem „drugiej szansy” nikt z nas nie chciałby, żeby jego dziecko czegokolwiek uczył, czy opiekował się nim człowiek skazany za czyny pedofilskie. Tym bardziej że istotnie terapia w takich przypadkach jest trudna, a jej wynik niekoniecznie przewidywalny w czasie. Jeśli zatarcie skazania za takie czyny „przejdzie”, nigdy nie będziemy mieć pewności, czy opiekun naszych dzieci na koloniach czy obozie, trener, czy instruktor nie byli za takie czyny karani. A nie czarujmy się: bezpieczeństwo dzieci powinno być dla nas i dla państwa ważniejsze niż komfort pedofila.

Monika Kamińska

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
ROMAN
ROMAN
7 lat temu

jest proste wyjście ci co chcą łagodności z tymi typami aby dać im szansę [ szansę to oni już mieli ] – to niech ich zabierają pod swoje skrzydła – a jak przeskrobie drugi raz no to co ? – medal mu dadzą – co ?
– po prostu dziki kraj – i niektórym bije we łbie równo.

wit
wit
7 lat temu

Najlepszym argumentem na to żeby nie znikali z rejestrów jest to: http://www.tvn24.pl/wyszedl-z-wiezienia-porwal-i-wykorzystal-10-latka-przyznal-sie-do-winy,362056,s.html

abc
abc
7 lat temu

…Minister sprawiedliwości chce, by skazani za czyny pedofilskie znikali po 25 latach…
jestem za, mogą nawet znikać, na drugi dzień po rozprawie ale pod warunkiem, że będą znikać na zawsze z naszego życia

REAL
REAL
7 lat temu

PO jak zwykle chroni przestepców (w wyborach to był ich elektorat), a gdzieś ma ofiary i słabszych.