Bezrobocie będzie nadal rosnąć

- Praca za granicą jest przez cały czas i w zasadzie w każdym zawodzie – mówi Wojciech Woś z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Ofert pracy w “pośredniakach” jest mało, a bezrobotnych przybywa. Dla kogo jest praca?

Kończy się okres prac sezonowych za granicą, a ofert pracy w kraju jak na lekarstwo. Kto i w jakim zawodzie ma szansę znaleźć pracę, a kto jest skazany na bezrobocie? Przyjrzeliśmy się jak wygląda sytuacja w podkarpackich “pośredniakach”.

– Ofert pracy nie ma dużo: 15 z terenu i 2 dla osób niepełnosprawnych – mówi Dariusz Marciniec, pośrednik pracy w Powiatowym Urzędzie Pracy w Nisku. – Dla mężczyzn są m.in. stanowiska dekarza, cieśli, rzeźnika, wędliniarza, a dla kobiet kosmetyczki i sprzedawcy – dodaje. Bezrobocie w pow. niżańskim jest najwyższe na całym Podkarpaciu – 23 proc., a w ostatnim miesiącu zarejestrowało się tu ponad 500 bezrobotnych.

Niewiele lepiej jest w pow. dębickim, gdzie bezrobocie wynosi 12,4 proc. – Odczuwamy duży deficyt – mówi dyrektor dębickiego PUP, Ryszard Telega. Aktualnych ofert jest tu około 30, m.in. dla operatora wózka widłowego, mechanika, spawacza, elektromechanika czy budowlańców. – Zwłaszcza ci ostatni odczuwają kryzys w sektorze budownictwa, które jest kołem zamachowym gospodarki – tłumaczy Telega.

Najlepiej sytuacja na rynku pracy wygląda w Krośnie. – Mamy 88 aktualnych ofert pracy, z czego większość jest skierowanych do stażystów – mówi Regina Chrzanowska, dyrektorka PUP w Krośnie. Wśród poszukiwanych tu przez pracodawców zawodów są głównie pracownicy biurowi, kierowcy, elektronicy, przedstawiciele handlowi oraz programiści. – Zdarzają się nawet sytuacje, że programiści nie przyjmują ofert za najniższą krajową – tłumaczy Chrzanowska. Wśród ofert dla kobiet największe szanse na pracę mają natomiast kosmetyczki.

Lepsze wieści dla bezrobotnych usłyszeliśmy w Wojewódzkim Urzędzie Pracy. – Nie odczuwamy tego, czy jest sezon, czy nie. Praca za granicą jest przez cały czas i w zasadzie w każdym zawodzie, trzeba tylko trochę znać język obcy – tłumaczy Wojciech Woś. Ostatnio 150 osób wyjechało do Anglii do pracy w przetwórni indyków, gdzie zarabiają 6 funtów za godzinę. W tym przypadku znajomość języka nie była wymagana.

***
Niemal w każdym urzędzie pracy pojawiają się oferty dla kierowców, sprzedawców, mechaników, przedstawicieli handlowych, programistów czy kosmetyczek, ale na 1 taką ofertę chętnych jest kilkadziesiąt osób. Z kolei bardziej wykwalifikowani bezrobotni, jak np. inżynierowie z branży lotniczej, na ofertę muszą czekać dłuższy czas. Warto przy tym postawić pytanie, czy za taką sytuację odpowiedzialny jest tylko kryzys gospodarczy, czy może także działania rządu oraz sami bezrobotni?

Arkadiusz Rogowski

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.