Bezrobotne komisje

- W tym roku złożono 9 wniosków, 7 odrzuciliśmy z powodów formalnych, dwa rozpatrujemy – mówi Maria Litwa, radca prawny, przewodnicząca Wojewódzkiej Komisji ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych w Rzeszowie. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Komisje orzekające o zdarzeniach medycznych nie mają zbyt dużo pracy, to korzystne dla szpitali, bo większość nie wykupiła dodatkowych polis ubezpieczeniowych.

- 7 wniosków złożonych do rozpatrzenia odrzuciliśmy, bo albo dotyczyły zdarzeń sprzed 1 stycznia 2012 roku, albo takich do których doszło poza szpitalem np. w przychodni – mówi Maria Litwa, radca prawny, przewodnicząca Wojewódzkiej Komisji ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych w Rzeszowie.

- Dwa spełniające warunki dopiero wpłynęły i tymi będziemy się zajmować. Jedna z tych spraw dotyczy odesłania pacjenta bez udzielenia pomocy z izby przyjęć Centrum Medycznego w Łańcucie, druga niewłaściwie (według wnioskodawcy) wykonanego zabiegu chirurgicznego w strzyżowskiej lecznicy. – Od złożenia wniosku do jego ostatecznej oceny mamy cztery miesiące – mówi M. Litwa.

Problem w tym, że nawet jeżeli komisja stwierdzi zdarzenie medyczne, do wypłaty zadośćuczynienia i odszkodowania konieczna jest akceptacja warunków przez ubezpieczyciela albo szpital. Zgodnie z ustawą, w przypadku zakażenia, uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, kwota obejmująca wysokość odszkodowania i zadośćuczynienia nie może być wyższa niż 100 tys. zł; w przypadku śmierci maksymalna kwota nie może przekraczać 300 tys. zł. Zgodnie z art. 67 k ust. 2 ustawy – ubezpieczyciel/szpital przedstawia podmiotowi składającemu wniosek propozycję odszkodowania i zadośćuczynienia, która nie może być wyższa niż we wniosku. Propozycja ta może natomiast wynosić… 1 zł. Od woli szpitala więc zależy, czy dojdzie do zawarcia ugody z wnioskodawcą na skutek orzeczenia komisji, czy odda sprawę do sądu.

- Za polisę, choć nieobowiązkową, na ten rok zapłaciliśmy 470 tys. zł. Liczymy, że PZU obniży nam stawkę jako kontynuatorowi ubezpieczenia. Jesteśmy dużym, ponad 800 łóżkowym szpitalem i może dojść do czegoś, co zostanie uznane za niepożądane zdarzenie medyczne – mówi Janusz Solarz, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie.

Anna Moraniec

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.