Bezsensowne ograniczenia prędkości na drodze ekspresowej!

Czy na takiej drodze powinien być znak ograniczający prędkość do 50 km/h? Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Droga obwodowa czy spacerowa?

Trasa Podskarpowa, która jest częścią obwodnicy Stalowej Woli, jest przez zarządcę traktowana na równi z ulicą osiedlową. Cztery pasy ruchu, pas zieleni z płotem pośrodku, a po bokach odrębne ciągi dla pieszych i rowerzystów, a po jednej i drugiej stronie znaki ograniczenia prędkości do 50 km/h. Na obwodnicach innych miast, nawet dużo skromniejszych, nie ma tak rygorystycznych ograniczeń. Dlaczego kierowcy stalowowolscy są upokarzani?

Co ciekawe, to ograniczenie obowiązuje tylko na części obwodnicy od ul. Chopina do Brandwickiej. Na pozostałej części Trasy Podskarpowej znaków „50 km/h” w czerwonym kółku już nie ma. Tam prędkość dopuszczalna jest dwa razy większa. Dodajmy, że nigdzie nie ma kolizyjnych skrzyżowań, ani jakichkolwiek przeszkód drogowych.

Nawet policjanci mają dość ograniczeń
- To głupota, albo celowe napychanie mandatami państwowej kasy, bo przecież tam i tak nikt nie jeździ przepisowo – zwrócił naszą uwagę jeden z czytelników. – Był nawet pomysł zrobienia z obwodnicy części drogi ekspresowej. Ekspresówka z ograniczeniem do pięćdziesiątki? Komuś się w głowie poprzewracało.

O tym, że kierowcy wyjeżdżający z miasta mocniej wciskają pedał gazu na Podskarpowej, policjanci doskonale wiedzą, ale rzadko robią tam użytek z koni mechanicznych w swojej pościgowej alfie. Mundurowi też zdają sobie sprawę, że obwiązuje tam ograniczeniowa paranoja. – Ograniczenie do pięćdziesięciu kilometrów na Podskarpowej nie ma najmniejszego sensu – przyznaje kom. Krzysztof Gawlas, szef drogówki w stalowowolskiej komendzie policji. – Najwyższy czas usankcjonować stan rzeczywisty, bo i tak nikt znaków ograniczenia prędkości nie przestrzega.

Sprawa jest w toku
Policjanci występowali do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która zarządza Trasą Podskarpową o zdjęcie znaków ograniczenia prędkości. W GDDKiA interweniował też prezydent, ale Dyrekcja w Rzeszowie od prawie dwóch lat milczy. Jej oddział w Nisku ponowił jesienią ub. roku prośby o zdjęcie znaków „50″ i jak dowiedział się Czesław Łopucki, szef niżańskiego oddziału, teraz już „sprawa jest w toku”. Tok jak widać nie jest ekspresowy i kierowcy pokonujący Trasę Podskarpową powinni się przyzwyczaić do tego tempa.

Jerzy Mielniczuk

do “Bezsensowne ograniczenia prędkości na drodze ekspresowej!”

  1. GoldFinger

    W GDDKiA ktoś powinien ponieść karę za takie przeciąganie rozpatrzenia sprawy.
    Bardzo dobry artykuł, czekam na następne. Tylko dzięki takim akcjom jest szansa na urealnienie ograniczeń prędkości na polskich drogach.

  2. ROMAN

    no – podkręcą szybkość do 90 km/godź – dopiero wtedy jak dobudują jeszcze po 4-ry pasy – ale to dopiero za 1000 lat.

  3. Ambroży

    Dlaczego płaczecie ?- płacić i nie narzekać – Rostowski potrzebuje dla swoich urzędasów na premie co chwile po 20mln. To skąd im ma dać??.

  4. Kacper

    Spoko, to miejsce jest przygotowane do ustawienia fotoradaru. Bankomat Rosowskiego musi zarabiać.

  5. olo

    to jeszcze postawić tam radar na ograniczeniu i kasa popłynie szerokim strumieniem

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.