Bezsensowne przepisy blokują przedsiębiorców

- Na rynku obecne są podmioty produkujące i oferujące do sprzedaży wyroby winiarskie, w tym wino gronowe, które działają niezgodnie z wymaganiami przepisów prawnych - ostrzega Jerzy Wiśniewski, Podkarpacki Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Rzeszowie. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. – Nasz region ma potencjał, aby stać się “zagłębiem” turystyki winiarskiej – mówi Bogdan Kasperek, producent wina i członek Stowarzyszenia Winiarzy Podkarpacia

- Gdyby nie zawiłe przepisy, to na Podkarpaciu mogłoby być nawet stu legalnie działających producentów wina, a tak to jest ich tylko pięciu. Reszta działa w tzw. szarej strefie – mówi Jerzy Wiśniewski, Podkarpacki Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Rzeszowie. – Ubiegły rok był bardzo dobry dla winiarzy. Do końca sierpnia mogli starać się o certyfikację wina, niestety ci, którzy nie zdążyli się zgłosić, nie mogą w tym roku sprzedawać wina z rocznika 2011 – dodaje.

Producenci, którym nie udało się zarejestrować swojego wyrobu i tak będą go sprzedawać. A to z kolei prowadzi to rozwoju szarej strefy. Niestety jednak, sprzedawane przez nich wino nie będzie podlegało systematycznej kontroli, jak w przypadku legalnych producentów. – W końcu celem kontroli jest zapewnienie bezpieczeństwa i zdrowia konsumentów – wyjaśnia Wiśniewski.

Żmudna droga
Jednym z warunków dopuszczenia do legalnej sprzedaży wina, jest wytworzenie go z jednej z odmian winorośli, która znajduje się na liście. Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa czuwa nad tym, aby nie doszło do żadnych nadużyć w tej kwestii. Dane producentów lub przedsiębiorców, którzy nie są producentami trafiają do Głównego Inspektora Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych do połowy sierpnia. Potem trafiają one do wojewódzkich inspektorów.

Kolejnym krokiem jest certyfikacja wina. Każdy potencjalny producent jest kontrolowany przez wojewódzkiego inspektora (m.in. w celu sprawdzenia czy rzeczywiście korzystał z wymaganego rodzaju winorośli). Potem, po uiszczeniu opłaty, otrzymuje numer identyfikacyjny każdej partii wina.

A mogłoby być nieźle
- Podkarpacie ma potencjał, aby stać się prawdziwym “zagłębiem” turystyki winiarskiej, przyciągającym co roku tysiące zamożnych i opiniotwórczych enoturystów. Dlatego dalsze projekty i działania mające na celu wsparcie rozwoju winiarstwa i enoturystyki mogą się przełożyć nie tylko na konkretne dochody, ale tez korzystnie wpłynąć na wizerunek całego regionu – mówi Bogdan Kasperek, producent wina i członek Stowarzyszenia Winiarzy Podkarpacia.

***
Przepisy powinny być tak skonstruowane, aby ułatwić przedsiębiorcom funkcjonowanie. Jak urzędnicy chcą przeciwdziałać nielegalnej działalności, skoro zniechęcają przedsiębiorców do starania się o wydanie różnego rodzaju certyfikatów i pozwoleń? Gdyby ułatwili im dostęp do rynku, państwo odnotowałoby spore zyski. A tak to w gruncie rzeczy po cichu zezwalają na rozwój “szarej strefy”.

Ewelina Nawrot

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.