Biblioteka najładniejsza, ale…

Obraz frontu bibliotecznego gmachu zakłócają dwie budy, które stanęły kilka metrów przed wejściem głównym. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Jak nie łapacze powietrza, to szpetny gmach z minionej epoki. Przed architektami, którzy aranżują reprezentacyjny plac w mieście piętrzą się problemy.

Władza powiatowa uznała nowy budynek Biblioteki Międzyuczelnianej za najładniejszy w powiecie. Władza miejska gratulacje odebrała, bo budynek też jej się podoba. Znacznie mniej dwa „gołębniki” które wyrosły jak z podziemi, choć na planie ich nie było. Ni to rozebrać, ni ziemią przysypać. Jeszcze nie zaczęły się sprawdzać, a już denerwują. Głównie architektów, którzy wzięli się za opracowywanie planu artystycznego wypełnienia placyku w centrum miasta.

Jak na dłoni widać teraz powód przetrzebienia owłosienia na najważniejszej w mieście głowie. Jeszcze kilka miesięcy temu, na konferencji prasowej, włodarz Stalowej Woli żalił się na zły przebieg prac na kilku budowach sponsorowanych przez Unię. Dziennikarze, chcąc pocieszyć prezydenta zauważyli, że przynajmniej budowa biblioteki przebiega zgodnie z planami. – To się tak tylko państwu wydaje – odpowiedział Andrzej Szlęzak, ale od razu zamilkł i pozostawił niepewność.

Jakim cudem „gołębniki” wyrosły z drugiej strony?
Biblioteka został już oddana, trwa zapełnianie jej sprzętem oraz książkami, a w dalszym ciągu jest ogrodzona mało estetycznym, jednakże szczelnym blaszanym płotem. W szkle i aluminium jej reprezentacyjnej ściany odbijają się promienie słońca, a przy okazji załamują na dwóch dziwnych budkach. To tzw. łapacze powietrza dla klimatyzatorów. Być muszą przy nowoczesnym budynku, ale powinny być z jego przeciwnej strony, gdzie m.in. jest zjazd do podziemnego garażu. Nikt nie wie, na jakim etapie budowy zostały przeniesione, ale to już nie ma znaczenia. Pewne jest tylko to, że znacznie utrudnią one teraz pracę architektom od krajobrazu.

Bo placyk przed zabytkowym kościółkiem Św. Floriana oraz nowoczesnymi gmachami ZUS, sądu i biblioteki, ma być reprezentacyjnym kawałkiem miasta. Stalowa Wola nie ma centralnego rynku i stalowowolanie są zawsze w kłopocie, gdy ktoś z przyjezdnych zapyta, jak dojechać do centrum miasta. Miejscem, gdzie skrzyżują się wszystkie ścieżki będzie wkrótce wspomniany plac. Prawdopodobnie zostanie on zamknięty dla ruchu kołowego, bo do każdego budynku jest dojazd z drugiej strony. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że kilku przedstawicieli tzw. wolnych zawodów dostało propozycje aranżacji placu. Pewnie stanie tam jakaś rzeźba i tryśnie fontanna, ale wreszcie będzie gdzie usiąść bez wdychania samochodowych spalin z parkingu.

Poczta ma nieruchomość w centrum i jest jej z tym dobrze
Idea nowego centrum miasta rodzi się jednak w bólu. Nie tylko chodzi o brzydkie łapacze sprzed biblioteki. Ręce opadają patrząc na budynek poczty, który jest zabytkiem z minionej epoki, ale mocno zakotwiczonym w środku miasta. Magistrat chciał z Pocztą Polska się dogadać, przez co należy rozumieć chyba tylko kupno budynku i zburzenie go, ale Poczta nie chce iść na ustępstwa. – To instytucja z innej epoki i nie widzę szans dogadania się. Próbowałem, ale nic z tego nie wyszło – przyznał Andrzej Szlęzak.

Nie pozostaje nic innego, jak czekać na pomysły architektów.

Jerzy Mielniczuk

do “Biblioteka najładniejsza, ale…”

  1. młody

    Ohydny PRLowski klocek

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.