Biegły: – Ciosy były zadawane z dużą siłą

– Jednoznacznie mogę stwierdzić, że obrażenia twarzy pokrzywdzonego powstały od uderzenia czynnego, a nie od upadku czy też uderzenia o kaloryfer – mówił w sądzie Maciej Kaniewski (46 l.), lekarz medycyny kryminalistycznej. Fot. Wioletta Zuzak

KROSNO. Zakrwawione ciało Andrzeja L. (40 l.) znaleziono 16 lutego 2012 r. w mieszkaniu jego znajomych. Zwłoki leżały w kącie pokoju z głową wsuniętą pod kaloryfer.

W krośnieńskim sądzie trwa proces dwóch kuzynów – Pawła K. (22 l.) i Jakuba L. (20 l.) – oskarżonych o pobicie ze skutkiem śmiertelnym Andrzeja L. (40 l.). Obaj nie przyznają się do winy, odpowiadają z wolnej stopy. Tragedia wydarzyła się w Potoku k. Krosna w lutym ub. roku. Podczas rodowej (8.05) rozprawy, na pytania między innymi sędziego Artura Lipińskiego odpowiadał lekarz medycyny kryminalistycznej – Maciej Kaniewski (46 l.).

Z ustaleń śledczych wynika, że 15 lutego ub.r. Pawła odwiedził Jakub. Spotkanie było suto zakrapiane alkoholem. W libacji uczestniczyła także Anna D. (30 l.), ich znajoma. Ok. godz. 20 z butelką alkoholu przyszedł Andrzej L. Niedługo po tym udał się do innego pokoju, gdzie przebywała matka Pawła. W tym pomieszczeniu również raczono się alkoholem. Po pewnym czasie przybyli tam dwaj młodzi mężczyźni. Miała miejsce utarczka słowna. Paweł rzekomo w lekceważący sposób zwrócił uwagę matce, aby nie piła. Andrzej L. skarcił młodzieńca za to, jak się zachowuje. Wówczas Paweł uderzył Andrzeja pięścią w twarz, Jakub także zadał cios 40-latkowi, który przewrócił się uderzając głową w kaloryfer. Nikt nie wezwał na miejsce karetki, mimo że mężczyzna nie dawał oznak życia. Obaj młodzieńcy, jak gdyby nigdy nic, opuścili dom i udali się do swej sąsiadki, gdzie pili alkohol. Rano okazało się, że 40-latek nie żyje. Lekarka stwierdziła zgon mężczyzny. Zdaniem prokuratury, L., u którego stwierdzono stłuczenie mózgu, zmarł wskutek uduszenia się wymiocinami.

Jak powstały obrażenia?
- Odnosząc się do wyjaśnień oskarżonych co do przebiegu zdarzenia i powstania zewnętrznych obrażeń u tragicznie zmarłego mężczyzny stwierdzam, że nie mogły one powstać w taki sposób, jak opowiedzieli oskarżeni, a więc w wyniku odepchnięcia pokrzywdzonego i jego upadku na kaloryfer i podłogę – mówił w sądzie Maciej Kaniewski.

Czy krwiak podtwardówkowy mógł powstać u pokrzywdzonego w okolicznościach przedstawionych przez oskarżonych? – pytał sędzia. – Do powstania tego typu krwiaka dochodzi w wyniku tępego urazu głowy, w przeciwieństwie do krwiaka nadtwardówkowego, gdzie nie jest tu konieczna duża siła urazu powodująca złamanie kości. Może to być nawet błahy uraz, dlatego też nie można wykluczyć ani jednoznacznie rozstrzygnąć w tym przypadku czy krwiak, jaki powstał u pokrzywdzonego jest wynikiem urazu czynnego, uderzeń zadanych w twarz, czy też wynikiem uderzenia o płaską powierzchnię kaloryfera bądź podłogi. W mojej ocenie powstanie krwiaka podtwardówkowego mogło nastąpić w okolicznościach określonych przez oskarżonych, a więc w wyniku odepchnięcia pokrzywdzonego, a następnie jego gwałtownego upadku głową na kaloryfer czy podłoże – odpowiedział biegły Kaniewski.

Trzy uderzenia pięścią w twarz
Zdaniem Macieja Kaniewskiego, obrażenia twarzy pokrzywdzonego powstały od uderzenia czynnego, a nie od upadku czy też uderzenia o kaloryfer. – Obrażenia zewnętrzne świadczą o tym, że ciosy zostały zadane z dużą siłą – podkreślał biegły. – Moim zdaniem, mamy ustalone trzy obrażenia twarzy, co świadczy o tym, że zadano trzy odrębne uderzenia. Z wysokim prawdopodobieństwem mogę stwierdzić, że narzędziem, które spowodowało powstanie obrażeń twarzy była pięść – wyjaśniał Kaniewski.

Wioletta Zuzak

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.