Bilans po klęsce

TARNOBRZEG. 2170 interwencji w 365 dni. Tak pracowitego roku tarnobrzescy strażacy nie mieli nigdy

To był najtrudniejszy rok w historii tarnobrzeskiej straży pożarnej. W ciągu 12 miesięcy wzywani byli do 347 pożarów i ponad 1800 innych zagrożeń. Największy sprawdzian ratownicy przeszli podczas czterech fal powodziowych. Uratowali setki ludzi i majątek wart miliony złotych.

Mniej pożarów, ale kilka razy więcej innych zagrożeń. Tak w największym skrócie wygląda statystyka działań tarnobrzeskich strażaków w ubiegłym roku. Pożary stonowiły 16 proc. ogólnej liczby zdarzeń, miejscowe zagrożenia 83 proc., a fałszywe alarmy 1 proc. w sumie było ich aż 14.

Najwięcej pożarów powstało na terenie Tarnobrzega – 180, co stanowi spadek o 10 pożarów w stosunku do 2009 r. W gminie Grębów powstało 19 pożarów (spadek o 101), w gminie Nowa Dęba 49 ataków ognia (spadek o 60), w gminie Baranów Sandomierski 49 ( spadek o 57) oraz w gminie Gorzyce 50 (wzrost o 5 pożarów).

- Najczęściej pożary wybuchały w obiektach związanych z rolnictwem i uprawami rolnymi – 142, budynkach mieszkalnych – 43, oraz lasach – 34 przypadki. W miesiącu marcu odnotowano największą ilość pożarów w stosunku do pozostałych miesięcy ubiegłego roku – 102. Ma to związek przede wszystkim z niepokojącym zjawiskiem wypalania suchych traw, które na naszym terenie stało się tradycją niszczenia środowiska naturalnego – przyznaje mł. bryg. Adam Zygmunt, zastępca kom. miejskiego PSP w Tarnobrzegu

Najbardziej pracowite dla tarnobrzeskich strażaków okazały się miesiące: maj i czerwiec. W tym czasie podjęte zostały aż 1093 interwencje związane z usuwaniem skutków katastrofalnej powodzi.

Małgorzata Rokoszewska

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.