Biznesmen skazany za doprowadzenie żony do samobójstwa

Dwie dziewczyny w wieku 14 i 16 lat miały zostać skrzywdzone przez kierownika obozu sportowego, który w sierpniu ub.r. odbywał się w Krośnie. Fot. Paweł Bialic

W Sądzie Rejonowym w Rzeszowie zakończył się niezwykle trudny do oceny proces. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. To była jedna z najbardziej nietypowych i najtrudniejszych spraw, z którymi musieli zmierzyć się rzeszowscy śledczy i sędziowie. Nietypowa nawet w skali całej Polski.

Finał tej sprawy nie był oczywisty, gdyż skazanie za doprowadzenie do śmierci, tym bardziej samobójczej zdarza się w Polsce niezwykle rzadko. Ciężka praca śledczych jednak opłaciła się. W Sądzie Rejonowym w Rzeszowie zapadł nieprawomocny wyrok na 39-letnim obecnie Leszku P., bogatym biznesmenie, przez którego jego żona – 21-letnia wówczas Monika P., mieszkanka Świlczy – miała wyskoczyć z okna wieżowca przy ul. Pułaskiego w Rzeszowie. Kobieta – jak ustalili śledczy – miała wybrać śmierć, bo nie mogła znieść tego jak małżonek miał się nad nią pastwić. Pani Monika bała się również tego, że mąż odbierze jej wówczas kilkuletniego syna.

Dramat młodej kobiety rozegrał się dokładnie 5 lipca 2012 r. W tym dniu Monika P. miała spotkać się ze swoim adwokatem w Rzeszowie. Następnego dnia przed rzeszowskim sądem miała odbyć się bowiem decydująca rozprawa dotycząca opieki nad 3-letnim synkiem kobiety i 33-letniego wówczas Leszka P. Kobieta panicznie bała się, że straci dziecko, tym bardziej, że zapowiadał to jej wpływowy i majętny małżonek. Zdesperowana kobieta nie widząc nadziei wyskoczyła z okna wieżowca, a sprawą zajęła się prokuratura. Wówczas to na jaw zaczęły wypływać szokujące fakty dotyczące pożycia małżonków. Okazało się, że kobieta miała być ofiarą ze strony męża.

Groził, że ją… spali
Zespół psychologów i psychiatrów uznał, że mężczyzna znęcał się nad nią od dłuższego czasu i to właśnie miało doprowadzić ją do samobójstwa. – Od 2010 roku do 5 lipca 2012 roku oskarżony wyśmiewał się, szydził, wyzywał Monikę P. Wykręcał ręce, co więcej groził pozbawieniem życia, podpaleniem jej, a także domu jej rodziców – gdy wreszcie od niego uciekła i zamieszkała z w rodzinnym domu – mówił nam wówczas prok. Łukasz Harpula, wówczas jeszcze zastępca szefa Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów.

Śledztwo w tej nietypowej sprawie trwało ponad dwa lata. W tym czasie śledczy przesłuchali szereg świadków, zlecali szczegółowe badania i skrupulatnie zbierali dowody winy Leszka P. Efektem ich pracy był wysłany do sądu akt oskarżenia przeciwko mężczyźnie w którym zawarli zarzuty znęcania się fizycznego i psychicznego nad żoną, co w konsekwencji doprowadziło ją do samobójstwa.

Sprawa Leszka P. toczyła się za zamkniętymi drzwiami, dlatego nie dane nam było poznać uzasadnienia wyroku, który zapadł przed Sądem Rejonowym w Rzeszowie. – Potwierdzam, że wymierzono skazanemu karę 4 lat pozbawienia wolności i zasądzono koszty postępowania. Wyrok jest nieprawomocny – mówi sędzia Alicja Kuroń, wiceprezes sądu.

Czy Leszek P. będzie odwoływał się od wyroku? Bardzo możliwe, bo jak potwierdza sędzia Kuroń, wpłynął już wniosek od jego obrońcy o uzasadnienie wyroku. – Na razie skazany ma prawo zapoznać się z motywami pisemnymi tego wyroku. Zobaczymy co będzie dalej – mówi sędzia. – To była bardzo nietypowa i trudna sprawa. Jednak ze względu na to, że proces toczył się w wyłączeniem jawności nie udzielamy żadnych bliższych szczegółów za wyłączeniem wyroku, który jest jawny – kończy sędzia Kuroń.

Katarzyna Szczyrek

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.