Blok, który Bóg opuścił

W bloku przy ulicy Hoffmanowej 23 policja jest bardzo często. W marcu 2010 roku musieli tu interweniować nawet strażacy, spłonęło doszczętnie mieszkanie, a kilka osób trzeba było odwieźć do szpitala

RZESZÓW. Codzienne wizyty patroli policyjnych, dzielnicowego, libacje alkoholowe, krzyki, obraz jak z getta w najgorszych amerykańskich dzielnicach, a to tylko Rzeszów

- Może wasza gazeta kogoś ruszy i doprowadzi do tego, że wreszcie zapanuje porządek w tym bloku – mówi przez telefon mieszkanka osiedla Pułaskiego. Podobne telefony odebraliśmy jeszcze od kilku osób. Mieszkańcy opowiadali nam o bloku socjalnym przy ulicy Hoffmanowej 23. Podobno codziennością są tam nocne libacje, pijackie krzyki, a ludzie boją się wychodzić z domów. – Policja jest tam po kilka razy dziennie – mówi mieszkanka osiedla Pułaskiego.

Policjanci potwierdzają, że blok jest „specyficzny” i pod specjalnym nadzorem. Wysyłane są tam patrole częściej niż w inne miejsca. – Dzielnicowy jest tam praktycznie codziennie – mówi podinspektor Zbigniew Kocój, oficer prasowy rzeszowskiej policji. Najwięcej zgłoszeń od mieszkańców dotyczy zakłócania ciszy nocnej, pijackich awantur oraz młodzieży, która krzyczy i nie daje spać lokatorom. Jak dowiedzieliśmy się sytuacja i tak wygląda trochę lepiej niż jeszcze do nie dawna. – Czterech, młodych mieszkańców bloku, którzy mieli duży wpływ na to co się tam działo trafiło do zakładów poprawczych za kradzieże i rozboje – dodaje podinspektor Kocój.

Kilka miesięcy temu wybuchł pożar

W połowie marca tego roku w jednym z mieszkań, którego lokatorka nie cieszy się dobra opinią wśród mieszkańców wybuchł pożar. Do szpitala, z objawami podtrucia trafiło siedmiu mieszkańców bloku, trzy osoby dorosłe i czwórka dzieci oraz jeden ze strażaków, który został lekko ranny.

Ktoś inny zrzucił z dziesiątego piętra betonowy parapet na ziemię. – Żeby tu było spokojnie, to administracja musiałaby wyrzucić tych ludzi, którzy nie nadają się do normalnego życia. Albo policja musiałaby postawić posterunek na klatce, w którym siedzieliby policjanci z pałkami, tarczami i hełmami, jak na meczach – mówi nasz Czytelniczka.

Ochroniarz siedzi wieczorami w bloku

Prezes Miejskiego Zarządu Budynków Mieszkalnych w Rzeszowie Krzysztof Biskupski przyznaje, że w bloku wieczorami siedzi ochroniarz, który ma przycisk antynapadowy. – Jest i tak dużo lepiej niż jeszcze pół roku temu – wyjaśnia prezes. W MZBM zastanawiają się jednak nad tym, żeby przenieść kilka najgorszych rodzin z Hoffmanowej 23 do innych bloków, w których żyją już lokatorzy wyrzuceni z innych mieszkań. – Nie wiem jednak czy to dobre rozwiązanie, bo tak zrobili w Legnicy i ten pomysł okazał się nietrafiony – dodaje.

Grzegorz Anton

Skomentuj

Copyright © Super Nowości 2010-2016 Wszystkie prawa zastrzeżone.